Żałuję, że się urodziłeś

Antek sam nie będzie o tym mówił. Jest dorosły, ale wciąż czuje wstyd i poniżenie, a one go paraliżują. Boi się kontaktu z ludźmi. O wszystkim opowie Małgosia, jego dziewczyna. Opowie o tym, jak zbił talerzyk, gdy był dzieckiem, i za karę przez tydzień nie wychodził z domu, a rodzice przynosili mu jedzenie do pokoju. O tym, że ojciec w jednej z kłótni popchnął go na skrzynkę ze słoikami, przez co do dziś ma na plecach blizny. O tym też, że dla rodziców ten nieśmiały, zamknięty w sobie chłopiec był matołem, nieukiem, durniem, wulgarnie wyzywany. Że ojciec powtarzał mu: 'Jesteś niczym, żałuję, że się w ogóle urodziłeś'. A matka ulegała wpływowi ojca. Ten młodszy brat Antka Maciek to dopiero cudo: zdolny, ambitny, sama jasność. Oczko w głowie.

- Matka zawsze ich porównywała, tyle że Antek wypadał znacznie gorzej. Aż w końcu na pytanie, kogo kocha bardziej, odpowiedziała, że Maćka. Miałam łzy w oczach, patrząc na to wszystko - mówi Małgosia. - A Antek jest uczciwym, dobrym i czułym chłopcem. Najbardziej jednak uderza to, jak straszliwie boi się kontaktów z mężczyznami. Unika rozmów z moim ojcem, bratem, choć są mu życzliwi. Sam siebie uważa za niepotrzebny bagaż. Ma bardzo dużo kompleksów.

Porównywanie dzieci do rodzeństwa, kolegów czy do siebie to prawdziwa plaga. - I jedna z form przemocy psychicznej, która rujnuje dziecko. Ono odczuwa to tak, że nie jest dostatecznie kochane - mówi Jolanta Zmarzlik, pedagog z 25-letnim stażem pracy z ofiarami przemocy domowej.
Pozostało 90% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.