Olga Tokarczuk: Niech mnie pani ośmieli, proszę, bo się obawiam pisarek i do tego psycholożek.

Ale że co? Że pisarka widzi więcej, a jako psycholożka czytam body language?

Właśnie, i się wyda, że śni mi się "nagi tyłek Kłoski" z "Prawieku" albo że marzę skrycie, żeby zostać myśliwym, a Janina Duszejko, bohaterka pani ostatniej książki, morduje myśliwych.

Nie jestem już psycholożką, od dawna się tym nie zajmuję. A jako pisarka to raczej ja powinnam się obawiać ciebie. Przenikliwy czytelnik ma autorkę na talerzu. Nie wiem, czy potrafię zbudować postać przekonującą psychologicznie, która jest całkowicie ode mnie różna, więc ci wszyscy ludzie z moich książek to też wiedza o mnie. To pisarz ma problem, że się w książce odkrywa.

To może się pani trochę odkryje?

Tak na początku rozmowy? Proszę pytać.

Przyznałaś gdzieś, że tak wewnętrznie to masz 12 lat. Malutka jesteś.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej