http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

O duchach dla dzieci

Joanna Sokolińska
06.10.2010 , aktualizacja: 30.09.2010 15:37
A A A Drukuj
Mieszkał pod łóżkiem i wściekł się, gdy mama opowiadała, że takich jak on nie ma. Już miał jej pokazać, gdzie raki zimują, gdy na szczęście pojawiły się wampiry
Joanna Sokolińska
Fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta
Joanna Sokolińska
ZOBACZ TAKŻE
Spotkałam kolegę, ojca czwórki dzieci, w tym dwojga czytających. I ten kolega grzeszył niemiłosiernie, sarkając, że oprócz wznowień literatury z czasów naszego dzieciństwa nic ładnego, śmiesznego, inteligentnego się nie wydaje. No, panowie, jak tak można? Przecież to nie są lata 90., półki w księgarniach uginają się od perełek, a jeśli czegoś brakuje, to raczej szelestu w portfelu. Weźmy na przykład temat 'duchy'. Za ćwierć stówki (przyznacie, drogo jak na 26 stron) możemy mieć surrealistyczną i niepoprawną psychologicznie 'Małą książkę o strachach' Pernilli Stalfelt z serii 'Bez tabu' wydawnictwa Czarna Owca. Mnie i moje dzieci ona bawi, ale o ile 'Mała książka o śmierci' tej samej autorki może uspokoić tych, którzy śmierci się boją, o tyle ta o zjawach, hm, dla lękliwych się nie nadaje. Drwi ona otwarcie z tych, którzy 'nie wierzą nawet w kałużę krwi, która, nawet jeśli ją zmyjesz z podłogi (szur, szur), to i tak pojawi się znów następnej nocy. A co, jeśli nie wierzą nawet w kaszankę, nawet jeśli jest podana z ćwikłą?'. Jeśli wasze dziecko boi się duchów, to lepiej nie mówcie mu o tej książce. Chyba że nie wierzycie także w kaszankę.

Kruszynka, dziewczynka o charakterze terrorystki, bała się duchów. Była przekonana, że jeden zagnieździł się pod łóżkiem. Psycholodzy dziecięcy odradzają sprawdzanie z dzieckiem, czy pod łóżkiem NA PEWNO nie ma potwora, to bowiem powoduje, że istnienie tychże się urealnia (skoro go szukamy, to widać on istnieje), ale mama Kruszynki z pewnością nie chodziła po psychologach. I co? I gdyby nie to, że duch na czas uciekł, przestraszywszy się wampirów, które z kolei uciekły przed mieszkającym w garderobie szkieletem, który uciekł przed mieszkającym w piwnicy potworem, który przestraszył się małej myszki - doszłoby do megawpadki. Bo pod łóżkiem u Kruszynki, owszem, mieszkał duch i wściekł się, słysząc, że mama opowiada Kruszynce o tym, że takich jak on nie ma. I już, już miał mamie pokazać, gdzie raki zimują, gdy na szczęście pojawiły się wampiry. 'O duchu, który się bał' Sanny Töringe i Kristiny Digman (kolejne ćwierć stówy) ma same zalety. Książka wydana przez Zakamarki jest i piękna, i dobrze napisana, i dowcipna, i jeszcze do tego z morałem: patrzcie, państwo, każdy, ale to każdy kogoś się boi.

Na tym tle bardzo oryginalne 'Duchy w Loch Ness' Jacques'a Duquennoy wypadają słabo. Ale jeśli je znajdziecie, dajcie im szansę. Choć nie mają morału i choć ich polszczyzna brzmi jak wprawki gimnazjalisty tłumaczącego na świeżo poznany obcy język opowiadanie kolegi, to ilustracje i sama idea są przednie. Oto cztery duchy - Zygmunt, Jadwiga, Władysław i Stefan - ruszają do Szkocji, by sfotografować potwora z Loch Ness, o którym Zygmunt przeczytał w gazecie. Nessie się pojawia, ale wybiera zawsze moment, gdy duchy skupiają swoją uwagę na czym innym. Śmieszne. A jakby i tego było wam mało, to jeszcze są wierszyki Małgorzaty Strzałkowskiej. 'Straszna książka, czyli upiorna zabawa w rymy' - w naszej ulubionej cenie (zmowa czy co?) - cały zbiorek tylko o zjawach i straszydłach. Mnie akurat ta lektura męczy, ale ja w ogóle mam problem ze współczesną polską poezją dla dzieci. Niewątpliwie 'Straszna książka...' ma duży wdzięk i pozwala bawić się z dzieckiem: niektóre wersy są niedokończone - trzeba samemu dopowiedzieć rym. To fajne.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się