http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Ukradziona intymność

Paulina Reiter
30.07.2010 , aktualizacja: 30.11.2010 12:54
A A A Drukuj
Pojawia się przyjaciel, któremu możemy się wypłakać w rękaw, który nas rozumie. Tworzy się bliskość erotyczna. Dzieje się to nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jak - z dr Alicją Długołęcką rozmawia Paulina Reiter
Paulina Reiter rozmawia z dr Alicją Długołęcką
Paulina Reiter rozmawia z dr Alicją Długołęcką
Paulina Reiter rozmawia z dr Alicją Długołęcką
ZOBACZ TAKŻE
Zdradziłam. Przyznać się?

Większość powie, że nie. No, chyba że się wydało. Wielu seksuologów i psychologów też powie, żeby nie mówić. Ale każdy musi dokonać sam wewnętrznego rozrachunku i dobrze, jeśli zda sobie sprawę z tego, dlaczego chce o tym powiedzieć. Kiedy sobie nie radzimy z 'moralnym nieładem', możemy liczyć na to, że partner nas 'rozgrzeszy'. A prawda, którą mu przekazujemy, może być bolesna. Coś, co dla nas jest już nieważne, dla niego prawdopodobnie będzie miało inne znaczenie. Stanie się pożywką dla wyobraźni i skutek może być inny, niż tego oczekujemy.

Dlaczego kobiety zdradzają?

Z bardzo różnych powodów. Kobieca 'skłonność' do wierności staje się stereotypem, z badań Zbigniewa Izdebskiego wynika, że różnica pomiędzy płciami jest niewielka - w ciągu poprzedniego roku 8 proc. polskich mężczyzn i 6 proc. kobiet zdradziło swoich partnerów, a w dłuższej perspektywie przyznało się do tego 15 proc. kobiet (i 26 proc. mężczyzn). Coraz więcej jest takich kobiet, które twierdzą, że wierność nie leży w ludzkiej naturze, i już.

Przejęły punkt widzenia przypisywany do tej pory mężczyznom?

Dlaczego wyizolowany apetyt na seks jest kojarzony z jakąś cechą przyrodzoną mężczyznom? To nieżyciowe i anachroniczne. Wiele z nas ma wdrukowane postrzeganie kobiecej seksualności jako biernej i wyciszonej - obawiamy się, że jeśli odkryjemy swój potencjał seksualny (w związku lub poza związkiem), to coś stracimy na kobiecości i ktoś przyklei nam łatkę, tak jak pani to przed chwilą zrobiła, że przyjmujemy męski styl działania.

Czyli będzie wiele takich kobiet, które nie poszukują uczuć, tylko przyjemności.

Tak. I podejmą ryzyko zdrady, bo przyjemność zmysłowa jest kusząca na tyle, że łamią umowę w związku. Śmiem wysunąć tezę, że częściej będą to kobiety dojrzałe niespodziewanie odkrywające swoją seksualność. Wpadają w amok zmysłowy - tyle mnie ominęło! Kobieta podążająca za zmysłową przyjemnością? Tak po prostu? Od razu pada podejrzenie, że pewnie jest sfrustrowana i nieszczęśliwa w stałym związku albo jest zaburzona emocjonalnie i nie umie stworzyć 'dojrzałej relacji'.

Mówi się, że jest łatwa.

Oczywiście. A może być bardzo trudna. Kobiecie, która ma odwagę tak stawiać sprawę, jest trudno znaleźć partnera. Takiego, który będzie potrafił wejść z nią w otwartą relację i będzie traktował ją z...

...szacunkiem?

No właśnie. Gdy mężczyzna jest otwarty w sferze seksu, ma przy okazji kulturę osobistą i tzw. szerokie horyzonty, jest postrzegany jako 'interesujący', a w przypadku kobiety szybciej pojawia się wartościująca ocena - albo że jest łatwa, albo/i że jest sfrustrowana. I to nie tylko przez innych, ale przez nią samą. Nawet kobieta niedeklarująca potrzeby bycia w stałym związku, ale szukająca seksualnego partnera, może być postrzegana w ten sposób. Mimo że nikogo nie zdradza i nikogo nie oszukuje. A przecież w jakiejś fazie życia możemy potrzebować relacji, w której będą dominować motywy seksualne, takiej bez budowania trwałej więzi. W takiej sytuacji my, kobiety, boimy się, że wcześniej czy później pomyślą o nas bez szacunku.

To brak kontaktu ze swoim seksualnym potencjałem często sprawia, że zdradzamy, żyjąc w stałych związkach. Wtedy najgorszy jest ten wewnętrzny robal, który nas drąży.

Poczucie winy?

Spotykam wiele kobiet, które mówią o mężu jako przyjacielu, z którym czują się dobrze i bezpiecznie, i o kochanku, przy którym odkrywają siebie, nie tylko w wymiarze erotycznym. Pierwszy jest światem poznanym, drugi odkrywanym. I nie jestem tu od tego, żeby wydawać oceny moralne. Oddzielenie własnej seksualności od relacji z mężczyzną, z którym żyjemy, jest częstsze, niż się wydaje. Połączenie bycia w stałym związku i odkrywania się seksualnie jako kobieta - przed sobą i partnerem - okazuje się trudne. Mówię o odkrywaniu, a nie odkryciu, bo to proces trwający całe życie. Żeby zmniejszyć ryzyko zdrady, trzeba rozwijać się wspólnie, co nie oznacza tak samo, i być otwartym na pojawiające się zmiany.

Kobiety zdradzają też, bo męczy je rutyna i nuda w długim związku.

To coś poważniejszego - to zmęczenie życiem w systemie. Uporządkowanym. Im bardziej kobieta jest uwikłana w role i codzienność - wzięli kredyt, zbudowali dom, mają dwójkę dzieci - tym silniej może odczuć potrzebę seksualnej relacji oderwanej od zobowiązań. To naturalne, że w naszej kulturze niezwykle kontrolującej seksualność, zwłaszcza kobiecą, wolność będzie się kojarzyła z seksem. I taka kobieta, która nie chce zmieniać kochanków jak rękawiczki i której nie bawią wirtualne romanse, będzie marzyć o kimś bliskim, ale bez bagażu poukładanego życia. Oczywiście nie mówię o wszystkich stałych związkach, ale o tych, w których obie strony zapomniały o strefie wolności z miejscem na wspólne i oddzielne pasje, rozwój i relaks.

Jakie są jeszcze powody zdrady?

Najczęściej kobiety tłumaczą to tak: zdradzam, bo nie zostały zaspokojone moje potrzeby emocjonalne. A nie seksualne. Dlatego nieco przekornie zaczęłyśmy rozmowę od kobiet, które realizują pragnienia erotyczne poza związkiem, bo takie potrzeby mają - będę to powtarzała do znudzenia. Są badania amerykańskie, w których tylko jeden procent badanych kobiet przyznawał się do zdrady, gdy rozmawiały z badaczem twarzą w twarz, a przy wypełnianiu anonimowych ankiet parametry wzrosły sześciokrotnie! Ale wróćmy do typowego schematu, w którym kobieta zdradza, bo mówi, że jest nieszczęśliwa i smutna w związku. Jest takie magiczne słowo: intymność. W tzw. składnikach miłości, idąc za prof. Wojciszkem, mamy: namiętność, intymność i zaangażowanie. Namiętność ma krótkie życie, intymność z biegiem lat ulega powolnemu rozpadowi, jeśli się o nią nie dba. Pierwsze syndromy? Wkurza nas, jak ktoś je albo jak się ubiera.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • yatyter

    0

    Mnie nie chodzi o zadna zmiane.
    Zyczajenie potrzebuje seksu,ktorego nie moge miec z moja zona.

    Mnie sie wydaje,ze gdybym z jakichs powodow nie mogl zaspokajac zony seksualnie
    a ona by tego pragnela nie mialbym problemu zeby to robila z kims innym jesli by tak zdecydowala.
    W moim przekonaniu ja nie zdradzam swojej zony. Zaspokajam tylko swoje potrzeby seksualne ale w dalszym ciagu kocham zone tak jak wtedy kiedy spalismy razem.
    Moja kochanka tez jest mezatka,ktorej maz przestal sie z nia kochac bo nie potrzebuje albo ma kogos innego.
    Swiadczymy sobie wzajemnie uslugi seksualne i wracamy do domou jak po masazu albo innej terapi uspokajacej

  • wolno-myslicielka

    0

    być z kimś w sytuacjach intymnych to dla mnie móc być szczerym , prawdziwym, otwartym, naturalnym, prawdziwym bez lęku i strachu - dotyczy to też seksualności ale nie tylko - yatyter czy to nie jest tak, że intymność zniknęła między Twoją żoną a Tobą - bo rozpocząłeś drogę udawania i oszukiwania jej?

    to ta zmiana - i z kim teraz możesz byc w sytuacjach intymnych?

  • yatyter

    Oceniono 1 raz 1

    Zdrada jest spolecznie bardzo surowo oceniana i moze tez miec bardzo przykre konsekwencje prawne.Z drugiej strony wiadomo ze nie jestesmy urodzonymi monogamistami.
    Uprawianie seksu z jednym partnerem podobno przestaje byc atrakcjyjne po dwoch latach.
    Tak mowia badania.Oczywiscie nie dla wszystkich.
    Dla mnie po prawie 40 letnim zwiazku moja zona jest w dalszym ciagu atrakcyna seksualnie.
    Problem jest tylko w tym ze po menopalzie stracila zlupelnie ochote na seks.
    Kochamy sie czasami ale czuje sie jakbym mial seks manekinem.
    Nie winie zony za to bo to hormony spowodowaly jej ozieblosc.
    Nie moge powiedziec ze czuje sie w tej sytuacji komfortowo.
    Zdradzilem zone ale zle sie z tym czuje chociaz moja partnerka jest wulkanem seksu i czujemy sie razem fantastycznie. Potrzeba intymnosci i zaspokojenie jej u drugiej osoby jest ogromna satysfakcja. Jednak strach przed wpadka a moze inne wzgledy paralizuja mnie.
    Nie chcialbym zranic mojej zony chociaz widze ze czuje sie szczesliwa kiedy nie daze do intymnych sytuacji. Wiem jednak ze byla by bardzo zraniona gdyby sie dowiedziala.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX