http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Norma a seks

Z Andrzejem Depko rozmawia Sławomir Zagórski
09.06.2010 , aktualizacja: 16.06.2010 14:27
A A A Drukuj
Transwestytyzm, fetyszyzm nie są społecznie akceptowane, ale nie są patologiami. Jeżeli jakieś zachowanie odpowiada parze, służy budowaniu miłości, to nie ma w nim nic złego
Seks
Seks
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
WYSOKIE OBCASY nr 29 dodatek do Gazety Wyborczej nr 168, wydanie z dnia 20/07/2002 , str. 23

Sławomir Zagórski: Czy w seksuologii stosuje się pojęcie normy?

* Dr Andrzej Depko, seksuolog: Stosuje się. Seksuolog, jak każdy lekarz, musi wiedzieć, co jest normalne i zdrowe, a co chore i co należy leczyć. Problem polega na tym, że w seksuologii trudno jest ustalić uniwersalną definicję normalności. Inaczej formułuje się ją z punktu widzenia czysto medycznego, a inaczej społecznego. Społeczne ujęcie normy jest znacznie bardziej restrykcyjne - spora grupa zachowań, które medycyna uznaje za niewymagające leczenia, jest społecznie nieakceptowana. Im bardziej liberalne podejście społeczeństwa do seksualności, tym norma społeczna jest bliższa medycznej.

Czy w kwestii zachowań seksualnych w ogóle daje się wyznaczyć ostrą granicę - to jeszcze jest normą, a to już nie?

Nie. Ta granica jest płynna i nieostra. Niektórzy seksuolodzy - zresztą sam się do nich zaliczam - twierdzą, że norma w seksuologii jest pojęciem abstrakcyjnym. Nie istnieje problem normalności i nienormalności zachowań seksualnych. Istnieje problem wolności i stopnia jej ograniczenia oraz tolerancji i nietolerancji.

Aby rozpoznać patologię, lekarz musi wziąć pod uwagę osobowość pacjenta, przyjrzeć się, jak, gdzie i kiedy przejawia on konkretne zachowania, a także dokładnie ocenić jego relacje z partnerem.

Gdybyśmy się jednak trzymali pojęcia normy, jaki byłby jej zasadniczy wykładnik?

Dojrzałość obojga partnerów, obustronna akceptacja, obustronne dążenie do sprawienia sobie i partnerowi rozkoszy, nieszkodzenie sobie i nieszkodzenie innym.

Jeżeli te kryteria są spełnione, z punktu widzenia seksuologa wszystko jest w porządku. O ile zachowanie dwojga ludzi nie hamuje rozwoju żadnego z nich i jest podstawą do budowania związku, to niech oni sobie robią, co chcą - niech się gryzą, ssą, biją, przywiązują do łóżka, nacierają miodem - nikomu nic do tego.

A jakie zachowania seksualne z całą pewnością nie są normą?

To zależy jaką - medyczną czy partnerską. Coś, co nie szkodzi z punktu widzenia lekarskiego, może być niedobre dla związku. Np. masturbacja pod względem medycznym jest całkowicie normalna. To substytut seksu rozładowujący napięcie u osoby, która nie ma możliwości odbycia stosunku.

A jeśli ma możliwość, ale nie chce z niej skorzystać?

No właśnie. Wtedy musimy ocenić zachowanie tego pacjenta z punktu widzenia normy partnerskiej. Wyobraźmy sobie trzydziestoletniego mężczyznę, który rozstał się z żoną, nie interesują go przypadkowe kontakty i zaspokaja się sam. Jego zachowanie jest jak najbardziej w porządku.

A teraz wyobraźmy sobie tego samego mężczyznę trzy lata później, kiedy poznał atrakcyjną kobietę, która go kocha i nie ma żadnych obiekcji w podejmowaniu kontaktów seksualnych. Tymczasem on decyduje się na te kontakty sporadycznie, a tak naprawdę czeka, aż dziewczyna wyjdzie z domu, i wtedy zaspokaja się sam. Jego zachowanie wykracza poza normę partnerską. Najprawdopodobniej uwarunkował się na jakiś czynnik, którego nie jest mu w stanie dostarczyć kontakt seksualny.

A jeśli mąż po piętnastu latach związku czasem sypia z żoną, ale coraz częściej decyduje się na masturbację? Czy to patologia?

Pod względem medycznym nie, pod względem partnerskim tak. Różnica między normą a patologią pojawia się wówczas, gdy rozkosz uzyskana z praktyk seksualnych nie spełnia roli więziotwórczej, lecz stanowi element rozrywający więź między partnerami.

To co jest patologią z punktu widzenia lekarskiego?

O patologii w sensie medycznym mówimy wówczas, gdy człowiek cierpi z powodu swoich upodobań, gdy sam ich nie akceptuje lub gdy zaburzają w istotnym stopniu harmonię w układzie partnerskim. Patologią jest gwałt, pedofilia, ale nie fetyszyzm ani sadyzm, ani masochizm, ani transwestytyzm (czyli upodobanie do noszenia ubrań płci przeciwnej) - żadne z tych zachowań nie jest patologią medyczną, a więc chorobą, którą należałoby leczyć. Nie są to co prawda zachowania szeroko akceptowane społecznie, nie zapominajmy jednak, że ludzie, którzy je przejawiają, mogą trafić na osobę, która to zaakceptuje czy której to wręcz odpowiada, i stworzyć kochający się, dobry układ partnerski. Wcale nie gorszy niż najnormalniejsza para pod słońcem.

I co niezwykle istotne - ich zachowania w niczym nie naruszają normy prawnej.

A co ją narusza?

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • money.pl

    Oceniono 1 raz 1

    Czlowiek jest niewolnikiem hormonow,ktore nim kieruja i go zaslepiaja.
    Gdyby nie to,nikt nie chcialby "wchodzic dobrowolnie w kanal sciekowy " jak to ujal jeden ze znanych naukowcow.Gdy nie dzialaja hormony,dotyk obcego ciala nie jest przyjemny a wrecz odwrotnie.
    Dlatego Kreator stworzyl orgazm jako czynnik nagrody i hormony,zakrywajace rzeczywistosc.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX