http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Jeżycjada, czyli świat według Musierowicz

JOANNA SZCZĘSNA
22.05.1999 , aktualizacja: 17.06.2010 16:25
A A A Drukuj
Dzień, w którym rodzina Borejków pojawiła się po raz pierwszy na kartach powieści "Kwiat kalafiora", był dniem brzemiennym w rozmaite konsekwencje. Dla polskiej literatury. Dla autorki. Dla jej czytelniczek. A także dla Poczty Polskiej, oddział w Poznaniu
Małgorzata Musierowicz
Fot. Łukasz Giza/AG
Małgorzata Musierowicz
ZOBACZ TAKŻE
WYSOKIE OBCASY nr 8 dodatek do Gazety Wyborczej nr 118, wydanie z dnia 22/05/1999 , str. 6

IGNACY BOREJKO, filolog klasyczny, pracownik Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu, jego żona Mila, zajmująca się wychowaniem dzieci oraz robieniem swetrów dla spółdzielni Świt, a także ich cztery dorodne córki: Gabrysia, Ida, Natalia zwana Nutrią i Patrycja zwana Pulpą - oto rodzina Borejków w komplecie. Wraz z ich narodzinami stało się jasne, że literatura polska dorobiła się swojej własnej Lucy Maud Montgomery (albo też - jak wolą niektórzy - "Kornela Makuszyńskiego w spódnicy"). W rozpisanej kiedyś przez "Filipinkę" ankiecie "Książki mojego życia" powieści Małgorzaty Musierowicz znalazły się zresztą tuż obok "Ani z Zielonego Wzgórza".

NA KOPERCIE nie zawsze jest kod, często w ogóle nie ma prawidłowego adresu, tylko Małgorzata Musie-rowicz Poznań-Jeżyce albo Małgorzata Musierowicz, Roosevelta 5, u państwa Borejków, albo Małgorzata Musierowicz, Słowackiego, narożna kamienica z wieżyczką.

Czasami za to widnieje rozpaczliwy apel: "Jeśli pani Musierowicz nie mieszka pod tym adresem, błagam, proszę ją odnaleźć i jej to dostarczyć".

Po każdej kolejnej książce z cyklu "Jeżycjada" fala listów od czytelniczek gwałtownie wzbiera. Jeszcze do niedawna autorka próbowała sobie bohatersko z nią radzić, ale ostatnio, po dwudziestu latach z okładem, w zasadzie się poddała. Zwłaszcza że listów potrafi przyjść i czterdzieści dziennie.

Borejkowie stali się czymś w rodzaju rodziny zastępczej, przy której próbują się ogrzać psychicznie zmarznięte dzieci. Ale w cieple ich domowego ogniska grzeją się też osoby pochodzące z rodzin kochających się i szczęśliwych. Niezamożni, niespecjalnie zaradni, pozbawieni siły przebicia, za to pełni ciepła, kochający książki i przerzucający się łacińskimi sentencjami Borejkowie, jak przystało na bohaterów serialu, związują ze sobą swoje czytelniczki na lata. "Kiedy było mi smutno i trudno, pocieszało mnie bijące z Pani książek przekonanie o istnieniu niezachwianej harmonii - pisze stała korespondentka Agnieszka Kwiatkowska z Wrześni. - Teraz, kiedy sama ją widzę, kiedy tak mi dobrze, że aż się boję oddychać, żeby czegoś nie popsuć, nadal potrzebuję >>Jeżycjady<<, wszystkich ludzi, którzy się wychylają z jej kartek i mieszają z moimi znajomymi. Opowieści o Borejkach są ponad czasem, ponad podziałami pokoleniowymi, społecznymi. Dziwna jakaś moc płynie z tych książek, pomaga zrozumieć drugiego człowieka i wyzwala naturalne odruchy dobroci, tej najbardziej niemodnej i naiwnej".

W TRZYNASTEJ POWIEŚĆ z cyklu "Jeżycjada" - "Tygrys i Róża" - w pierwszej scenie Jerzy Hajduk, nauczyciel w szkole na Jeżycach, wybiera się - jak oświadcza Grzegorzowi Strybie, mężowi Gabrysi Borejko - do Środy, do matki.

"- Ty masz matkę? - zdziwił się Grzegorz.

- Ja? - zdziwił się z kolei Jerzy Hajduk. - Nie, ja nie mam matki.

- No, właśnie - rzekł Grzegorz, uspokojony. - Przecież zawsze byłeś sierotą.

- Nie, nie zawsze. Tylko od pewnego czasu.

- Ale w Środzie masz matkę? - drążył Grzegorz (...).

- Belferski skrót myślowy. Mam tam matkę ucznia".

Tego dialogu najprawdopodobniej by nie było, żeby nie czytelniczki. Otóż w "Szóstej klepce" Jerzy Hajduk był sierotą, ale dwadzieścia lat później pisząc "Imieniny", Małgorzata Musierowicz nie pamiętała już o tym i kazała mu jechać do Środy do matki.

- W tej sprawie - mówi Musierowicz - dostałam tyle listów, że musiałam jakoś zareagować i naprawić swój błąd. Najpierw chciałam, żeby on miał w tej Środzie matkę chrzestną, ale w końcu uznałam, że to zbyt banalne.

Miłośnicy "Jeżycjady" stoją twardo na gruncie konsekwencji, dbałości o szczegóły, a też przestrzegania zasad arytmetyki w powołanym do życia przez Musierowicz świecie. Skądinąd autorka sama ich rozbestwiła. - Ja nawet nie wyrzucam gazet, żeby wiedzieć, jaka była pogoda w czasie, który opisuję - opowiada.

JAK TO MOŻLIWE, by Natalia Borejko - o czym dowiadujemy się z "Brulionu Bebe B." - w roku 1977 chodziła do pierwszej klasy szkoły podstawowej, skoro we wrześniu 1988 roku szła do II klasy liceum? Chyba że dwa lata powtarzała klasę, ale nigdzie nie ma o tym mowy (na te nieścisłości zwraca uwagę Krzysztof Biedrzycki, autor książki o twórczości Małgorzaty Musierowicz i twórca drzewa genealogicznego bohaterów "Jeżycjady"). Żeby uniknąć takich pomyłek, Małgorzata Musierowicz, kiedy pisze kolejną książkę, ma na podorędziu specjalną tabelkę z datami urodzenia bohaterów "Jeżycjady": członków rodzin Borejków, Żaków, Kowalików, Ogorzałków, Lelujków. Notuje tam sobie podstawowe fakty z ich życia.

Tabelka tabelką, a i tak trzeba się pilnować. Oto w "Opium w rosole" była mowa o siostrze braci Lelujków, a potem kamień w wodę, w siedmiu kolejnych książkach nie było o niej ani słowa. Czytelniczki pytają, co się z nią stało. Na szczęście autorka nie widzi w tym problemu: dziewczyna może wrócić z zagranicy albo ktoś napomknie, że wstąpiła do klasztoru.

Jednak nie ma lekko, bohaterów przybywa, pojawiają się narzeczeni, panny Borejkówny wychodzą za mąż, na świat przychodzą dzieci i trzeba nad tym wszystkim panować. Borejkowie mają już czwórkę wnuków, a w wiek pierwszych miłosnych porywów zaraz wejdą córki Gabrysi: Róża zwana Pyzą i Laura zwana Tygryskiem.

A każda kolejna książka Małgorzaty Musierowicz jest o tym właśnie: o narodzinach uczucia.

Podziel się

  • jak to, koniec nagonki? wiecznie_zdziwiona 05.06.10, 22:22

    Jak to? To już koniec rozpoczętej w 2007 nagonki na M. Musierowicz? Co się stało?»

  • Jeżycjada, czyli świat według Musierowicz tehuana 17.06.10, 14:23

    Nie macie jakiego lepszego zdjecia tej pani. Na widok tego robi mi sie niedobrze.Jej ksiazki nigdy mnie nie wciagnely.»

  • Jeżycjada, czyli świat według Musierowicz phalene0 17.06.10, 17:04

    Kiedy byłam młoda i głupia bardzo podobały mi się jej książki. Ale cóż są to w końcu książki dla młodzieży. Tylko szkoda, że pani Musierowicz propaguje wizję kobiety szczęśliwej tylko z »