http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Inne matki

Joanna Sokolińska
25.05.2010 , aktualizacja: 20.05.2010 18:02
A A A Drukuj
I tak siedzą i zielenieją, i jedna trochę popłacze, i druga. Nie wiedzą, że powinny się cieszyć
Ebi z matką
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta
Ebi z matką
ZOBACZ TAKŻE
Spotykają się dwie matki w kawiarni. Jedna pije piwo, druga dżin z tonikiem. Jedna ma pazur i obcas, i plamę na spódnicy (ale mało widoczną, wygląda jak rozmazany płatek kwiatka), drugiej poszło oczko w rajstopach tuż nad kostką, ale ma piękną cerę i doktorat. Jedna chciałaby mieć czwarte dziecko, ale boi się, że ją zwolnią, druga chciałaby drugie, ale nie zachodzi, choć testy owulacyjne pokazują, że powinna zajść. Jedna ma nową kanapę, druga antyk po prababci. I każda jest zielona. "Zielona jak kolor zielony. Całkiem zielona. I cała zielona"*. Zielona z zazdrości.

Bo może tamta lepiej zrobiła, kupując dom na przedmieściach, pośrodku niczego, ale z salonem, w którym można wyprawić wesele nawet czwórce dzieci naraz, i z takimi miłymi sąsiadami, z którymi można odpalić grilla w sobotę i balangować do białego rana? - to myśli ta, która chciałaby mieć czworo, ale się boi. Ona sama mieszka nad peronem metra, w tym budynku, o którym pisali w gazecie, że zaczął drgać, odkąd otworzyli stację. Ona sama natury nie cierpi, nawet kwiatów w doniczce, a już mrówek, które człowieka obłażą, gdy tylko położy się na trawie, to wprost nienawidzi. Nawet samochodu nie ma, żeby nim z tych przedmieść dojeżdżać, ale nic, siedzi zielona i zazdrości.

Na cholerę nam był ten dom? Nawet dżinu człowiek się nie napije, bo trzeba pakować się do swifta i dawaj, przez pola, przez łąki, a rano trzeba kosić, bo przecież znów wieczorem wproszą się ci kretyni. Boże, jak ja bym chciała trochę spokoju. I miejską komunikację. Wcale tak bardzo te mury nie pękają - to oczywiście myśli ta druga. - Tajska zupa dla pani? - kelner nawet nie próbuje zgadnąć, kto je, a kto tylko patrzy.

Ta to ma dobrze - myśli jedna - je, co chce, i w ogóle nie tyje. I jeszcze stać ją, żeby zamawiać w knajpach. Dlaczego nie poszłam na medycynę? Mam po dziurki w nosie mleka kokosowego - jęczy w duchu druga - dlaczego nigdzie nie dają schabowych? Jak ja bym chciała umieć gotować - patrzy na pierwszą, pulpeta ze śladami nazbyt pospiesznie wyciąganych dań z piekarnika pokrywających ręce po łokcie, i zielenieje coraz bardziej. Ta ma na szyi malinkę, więc tamtą skręca z żalu, że jej się już w ogóle, ale to w ogóle nie chce z mężem stukać. Ale nie wie, że tę pierwszą stary specjalnie stempluje, kiedy ona wychodzi na miasto, dla bezpieczeństwa, jak mówi, bo zazdrosny jest jak pies.

I tak siedzą i zielenieją, i jedna trochę popłacze, i druga. Nie wiedzą, że powinny się cieszyć. Jedna, że gdyby zmieniła zdanie i adoptowała jedno lub nawet troje dzieci, to wszystkim im może jednego dnia wyprawić wesele w swoim pięknym domu, do którego ludzie się garną, bo miło jest. Druga, że jak jej się zachce wyskoczyć na dżin z tonikiem, to tylko podbiegnie minutkę, metrem przejedzie dwie stacje i już ma siedem knajp do wyboru. A mąż choć kocha, to równo ma pod sufitem, nie zazdrości i cierpliwy jest.

Jak dzieci, proszę państwa. Dorosłe krowy, a jeszcze się nie połapały, że dziwne stworzenia, inne matki, które zawsze mają lepiej, które są mądrzejsze, bardziej poukładane i które lepiej wychowują swoje bezproblemowe dzieci, występują tylko w złych snach. A jeśli nawet istnieją gdzieś inne matki, to są względnie zadowolonymi z życia, z męża i dzieci zwykłymi matkami, które, chichocząc nad sobą, podczytują cudowne 'Inne życie' Szwedki Amandy Eriksson, wydane właśnie przez EneDueRabe. Jeśli spotkacie w kawiarni dwie matki smętnie pijące piwo i dżin z tonikiem, powiedzcie im koniecznie, że inne matki nie istnieją. Jak wam nie uwierzą, to może chociaż uwierzą książeczce dla dzieci.

*'Inne życie', Amanda Eriksson, wydawnictwo EneDueRabe, Gdańsk 2010

Zobacz więcej na temat:

Podziel się