http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Byle nie biadolić w domu

Katarzyna Siruga
2010-03-15, ostatnia aktualizacja 2010-03-11 12:18

Bo trzeba umieć prosić i przyjmować pomoc. Nie poddawać się, nawet jeśli jest trudno, a czasem bywa bardzo trudno


ZOBACZ TAKŻE
Poruszył mnie artykuł z sesją fotograficzną osób niepełnosprawnych ('WO' 559). Sama jestem niepełnosprawna, tylko tego nie widać. Czasem nawet myślę, że niestety. Bo na człowieka na wózku patrzy się życzliwszym okiem. Mam wrodzoną skazę krwi, więc na pozór wszystko wygląda dobrze. Tylko czasem jestem bardzo zmęczona, kuśtykam. Trudno to potem wytłumaczyć, ale zawsze mówię, że impreza była udana. Do tej pory działam w harcerstwie, a tam nie ma miejsca na smutki. Gry, zabawy, wyjazdy za granicę, potem już jako opiekun. Zawsze robiłam, ile się dało, a jak się nie dało, to mi pomagali. Bo trzeba umieć prosić i przyjmować pomoc. Nie poddawać się, nawet jeśli jest trudno, a czasem bywa bardzo trudno. Tylko nie siedzieć w domu i nie biadolić, to nie są nadzwyczajne rzeczy. I to właśnie trzeba pokazywać - że niepełnosprawni sobie nie odpuszczają, mają pasje, które dają im wiele przyjemności, choćby taka sesja fotograficzna. A jak człowiek jest pełnosprawny, to sobie odpuszcza, myśli, że jeszcze ma na wszystko czas, tyle że ten właściwy jakoś nigdy nie nadchodzi. A potem złamana noga to już koniec świata.



Źródło: Wysokie Obcasy
Brak komentarzy

W numerze z 31 lipca