'Załóż róż, będzie pięknie. Załóż róż, będzie modnie' - śpiewała kiedyś Agnieszka Chylińska. Kiedyś, bo dziś śpiewa niewymagającą muzykę dance i, jak mówi, zaakceptowała to, 'że jest dupą, laską, że ma cyc, biodra, że może się podobać facetom' (wywiad dla 'Machiny', październik 2009).
Za to w niektórych krajach pojawił się trend odwrotny. Celebrytki zdejmują tipsy, klipsy i przerzucają się na czerń, a laski znane tylko z zamiłowania do różowych błyszczyków i tipsów giną w otchłaniach szołbizu razem ze swoimi różowymi konikami. Pink Stinks (dosłownie 'różowy śmierdzi', lepiej tłumaczyć: 'różowy jest obciachowy') to nowy ruch społeczny, który sprzeciwia się seksualizacji dziewczynek i uprzedmiotowieniu kobiet. Działa w Wielkiej Brytanii i Polsce, a jego zwolennicy nawołują: 'Powstrzymaj różową powódź! Wychowuj kobiety, a nie kobietki! Bojkotuj różowy!'.
Pokaż biust, będzie łatwiej 'Mam nowego iPhone'a!', 'A ja byłam z mamą w Promenadzie i kupiła mi superspodnie' - Ada Zarzycka i Magda Białek, nauczycielki w małej miejscowości pod Warszawą, słyszą to w swoich gimnazjach codziennie. - Dziewczyny częściej przeklinają, palą, noszą kolczyki w nosie, brwiach, pępku. Próbują naśladować swoje idolki - Dodę czy Jolę Rutowicz. Nie chcą ćwiczyć na WF-ie, bo im tipsy odpadną - tłumaczą nauczycielki. - Nie jesteśmy w stanie takich postaw zmienić, bo to kwestia wzorców, które wynosi się z domu. Zaangażowałyśmy się w tę akcję, by uświadomić rodzicom, jak ważne są wybory, których dokonują za swoje dzieci często jeszcze przed ich narodzinami. W grudniu Magda i Ada założyły na Facebooku stronę 'Bojkotuj różowy', która ma dziś 650 fanów. 'Koalicja antyróżowa' protestuje nie tylko przeciw firmom i sklepom sprzedającym niemal wyłącznie różowe zabawki i ubrania dla dziewczynek, ale także przeciwko różowemu sposobowi myślenia. Dostaje się Paris Hilton, Katie Price, Britney Spears czy Joli Rutowicz - celebrytkom uznawanym za pomniki różu, kiczu i nachalnej tandety.
Ada ma pięcioletnią córkę Małgosię, Magda jest szczęśliwą mamą sześcioletniej Marysi. - Pokoik mojej córki nigdy nie był różowy - mówi Ada - choć pamiętam, jak Małgosia chwyciła różową sukienkę w sklepie i piszczała, że chce być księżniczką. Tłumaczyłam jej, że w prawdziwym życiu nie przebieramy się za księżniczki, bo one istnieją tylko w bajkach.
Córka Magdy z kolei zakomunikowała mamie, że na Halloween chce się przebrać za Dodę i mieć paznokcie pomalowane na różowo. - 'Skąd im się to bierze?', pytałyśmy się wtedy nawzajem z Magdą - wspomina Ada. - Przecież staramy się wpajać naszym córkom pozytywne wzorce. Uczyć, że życie współczesnej kobiety polega nie tylko na ładnym wyglądzie, ale też na samodzielności, niezależności.
- Staramy się kupować naszym córkom zabawki, które rozwijają, a nie ograniczają jak wielkie domki dla Barbie z różowym kucykiem i zestawem do makijażu do kompletu. Nie chcemy wychowywać małych Dod - tłumaczą Magda i Ada.
'Różowy, który jest obecny w życiu dziewczynek od kołyski, oskarża się o przedwczesny, stereotypowy podział ról społecznych' - czytamy na stronie ich akcji 'Bojkotuj różowy'. Internautki zwykle im przyklaskują: 'Uważam akcję za potrzebną. Różowy śmierdzi taniością, handlem ciałem, pudelkiem, burdelem. Stereotypy są straszne i należy je obalać dla zachowania większej wolności jednostki - szczególnie w okresie, kiedy kształtuje się świadomość dziecka, nie powinno się go wtłaczać we wzorcowe role, tylko dać możliwość wyboru'.
Pokaż biust, będzie modniej Pomysł bojkotowania różu nie jest rdzennie polski. Pierwsze były Brytyjki - bliźniaczki Emma i Abi Moore, które dwa lata temu rozpoczęły w internecie akcję 'Pink Stinks'. Pewnego dnia 38-letnia Emma, mama dwóch dziewczynek (jej siostra Abi ma dwóch chłopców), wybrała się jak zwykle z córkami na zakupy i po raz kolejny świecące topy, malinowe minispódniczki i landrynkowe zestawy do makijażu dla małych dziewczynek przyprawiły ją o ból zębów. Żadnej alternatywy dla miłośniczek łażenia po drzewach, grania w kosza, nocnej zabawy w podchody. Dlaczego piłki dla dziewczynek są zawsze różowe, a panterka na spodniach przybiera kolor majtkowy? Dlaczego dziewczęce odkurzacze, pralki czy żelazka są zwykle w kolorze landrynek? 'Zabawki dla chłopców rozwijają wyobraźnię i budzą zainteresowanie nauką, podróżami, uczą
gry w zespole - przekonują siostry Moore. - Dziewczynki zachęca się do tego, by odgrywały role kur domowych lub pięknych księżniczek, których ambicją jest poślubienie księcia'.
Akcja 'Pink Stinks' wzywa do bojkotu sklepów zalanych różowym kiczem dla dziewcząt. Protest ma też uświadomić, jak mocno współczesna kultura wpycha dziewczynki w kult ciała, deprecjonując jednocześnie u kobiet walory umysłu. 'Media z ich kultem modelek patyków, wymuskanych żon futbolistów i przeseksualizowanych gwiazd pop odmawiają im prawa do sięgania po pozytywne wzorce kobiece' - twierdzą siostry Moore. Akcję poparło 6 tys. internautów, nawet brytyjska minister sprawiedliwości Bridget Prentice, która przyznała, że proponowanie dziewczynkom wyłącznie różowych ubrań i zabawek to czysty seksizm. - Chodzi o to, by świat dziewczynek nie kręcił się wyłącznie wokół tego, co 'ślicznie śliczne', ale żeby miały one aspiracje i wyznaczały sobie cele w pełni wykorzystujące ich potencjał - powiedziała pani minister.
Nagraj pop, będzie szybciej Akcja bojkotu różu budzi też sprzeciw. 'Jasne. Ubierzmy wszystkie dzieci na szaro. Najlepiej w chińskie mundurki pod szyję. Będą wyglądały nowocześnie, miejsko, graficznie. I za cholerę nie będą musiały czuć się ani dziewczynkami, ani chłopcami' - piszą przeciwnicy. 'Byłam kiedyś na zakupach przedszkolnych z sześcioletnią dziewczynką - wybrała różowy plecak, różowy piórnik, różowe ołówki, różowe okładki na zeszyty. Czemu? Bo już dała sobie wkręcić opresyjne patriarchalne mechanizmy?'. 'Czy otaczanie chłopców niebieskim sprawia, że rozszerza się ich wyobraźnia, stają się aktywni, a w dorosłym życiu zawodowym potrafią w pełni wykorzystywać własny potencjał? Sugeruję, by odczepić się od rodziców i łaskawie pozwolić im zdecydować, jak mają ubierać własne dzieci'.
W Wielkiej Brytanii twórczynie ostro zaatakował konserwatywno-liberalny 'The Daily Telegraph', oskarżając je o zbytnią srogość i brak poczucia humoru. 'Małe dziewczynki po prostu kochają kolor różowy, i tyle. To część ich niewinnego czaru. Jakie zabawki dawano w dzieciństwie pani minister Bridget Prentice, że jest dzisiaj tak karykaturalną i superpoważną feministką?' - napisał 'The Daily Telegraph'. Ada i Magda twierdzą, że radykalnymi feministkami nie są. - Nie wojujemy ze wszystkim, co kojarzy się z kobiecością - uwodzeniem, pięknem, dbaniem o siebie. Preferujemy naturalność, ale na zasadzie zdrowego podejścia do tematu. Tak, golimy nogi, chodzimy do fryzjera, nosimy delikatny makijaż. Lubimy się podobać mężom. Jesteśmy normalnymi babkami, choć tipsów nie znosimy. Przesada w żadną stronę nie jest dobra. To samo dotyczy akcji 'Bojkotuj różowy'. Dlatego różowy kolor wstążeczki symbolu walki z rakiem piersi nie jest dla nas tarczą do strzelania - tłumaczą.
Nagraj pop, będzie modniej W Ameryce antyróżowej koalicji nie ma. Głośny przed kilku laty wstrząsający raport prestiżowego Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego na temat coraz wcześniejszej seksualizacji dziewczynek niewiele zmienił. W jednym z opisywanych w raporcie doświadczeń psychologowie wykazali, jak mocne skoncentrowanie na wyglądzie osłabia funkcje i możliwości mózgu. Dwie grupy zdolnych dziewczynek poproszono o przymierzenie kostiumów kąpielowych lub swetrów i w tychże strojach rozwiązanie testu matematycznego. Te w strojach kąpielowych wypadły tragicznie, znacznie poniżej swoich możliwości.
'Princess on the board' (księżniczka na pokładzie) - takie naklejki na samochodach spotkać można w Ameryce. Rzeczywiście, niemal wszystkie dziewczynki wyglądają tu jak małe królewny - śliczne i zwykle całe różowe. Różem zalewane są niemowlęta płci żeńskiej, róż króluje na przyjęciach urodzinowych i w sklepach z ubraniami dla dziewcząt. Sukienki, kolczyki, T-shirty z logo ulubionej drużyny futbolowej, nawet broń w wersji dla kobiet. Ostatnio zdziwiłam się więc, kiedy moja siedmioletnia córka nie chciała założyć różowej bluzki, a na drzwiach swojego pokoju powiesiła kartkę z napisem: 'Nienawidzę Hanny Montany'. Tak też twierdzą jej najlepsze przyjaciółki z klasy - czarnoskóra Alana i Iranka Aida. Kiedy pytam córkę, tłumaczy z przekonaniem: 'Mamo, już go nie lubię. Różowy jest dla dzidziusiów i w ogóle dziewczyńsko dziewczyński'.
www.bojkotujrozowy.pl Śródtytuły pochodzą z piosenki Agnieszki Chylińskiej 'Załóż róż'