
fot. Tomasz Wawer
Magdalena Środa przed Urzędem Rady Ministrów, kwiecień 2005 r.
Była wówczas pełnomocniczką
do spraw równego statusu
kobiet i mężczyzn w rządzie
Marka Belki

Fot. Jan Zamoyjski

Fot. Jan Zamoyjski

Fot. Bartłomiej Barczyk
Katowice, 2009 r.
Jedno ze spotkań przed Kongresem Kobiet

Fot. archiwum rodzinne
Magdalena Środa z córką Agatą. Warszawa, 1983 r
ZOBACZ TAKŻE
- Elizabeth Taylor ćwierka (16-03-10, 01:00)
- Polka 2008 (11-01-09, 11:00)
- Wielka łapa sięga po Julię (17-03-10, 01:00)
Ale miała być. Brakuje w niej dwóch rozdziałów, nie potrafiłam ich napisać.
Jakich?
Jeden o miłości, a drugi o relacji matka - córka.
Powie pani?
No właśnie nie mogę powiedzieć. Próbowałam pisać, ale albo mi się to unaukowiało, albo banalizowało. W każdym razie wyszło na to, że najfajniejszym doświadczeniem miłości jest relacja z psem. Jest czysta, bez konfliktów. Ponoć Japończycy przez setki lat szukali idealnej formy piękna, a kiedy ją znaleźli w kwiecie wiśni, to już tylko ją powtarzali. Doszłam do wniosku - myśląc w ten sposób - że najdoskonalszą formą miłości są moje relacje z psem, z psami, bo mam dwa, w sytuacji, kiedy rzucam im patyczki. Nie chodzi o to, że pies chce ten patyczek, on chce wzajemnego gestu, który oznacza, że jesteśmy razem i tylko dla siebie. Podobnie można potraktować to, że pies Bruno, który już nie żyje, podchodził i wkładał nos w mój długi rękaw. I tak staliśmy - on z tym nosem, a ja z tym rękawem. Chciałam o tym napisać, ale doszłam do wniosku, że musiałabym też opisać swoje doświadczenia z mężczyznami, a nie chciałam tego robić. Rozdział padł. Podobnie jak ten o macierzyństwie. Tu było jeszcze gorzej. Zaczęłam pisać, co jest u Platona, co u Kartezjusza, w końcu pomyślałam: 'Co ja będę nudziła. Skoro nie mogę opisać relacji z córką czy z własną z mamą, to nie piszę w ogóle'. Ale pokusa była wielka.
Blokuje panią reakcja bliskich?
Nie tylko.
To też kwestia języka. W filozofii nie ma właściwie tekstu o miłości napisanego przez kobietę. Mamy duży problem z upublicznianiem prywatności. Adrienne Rich napisała książkę o macierzyństwie 'Zrodzone z kobiety' na podstawie własnych doświadczeń. Według mnie jednak to nie dyskurs filozoficzny, ale język literatury - np. Elfriede Jelinek wyraża takie sprawy lepiej. Trzeba mieć do tego talent literacki.
Czy pani pies, czy zwierzę w ogóle ma godność?
Oczywiście. Każde zwierzę ma pragnienia, cierpi, komunikuje się, można je zranić. Jestem zwolenniczką etyka Petera Singera, który napisał książkę o wyzwoleniu zwierząt, uznając, że wszystkie nieszczęścia zwierząt biorą się z tzw. szowinizmu gatunkowego ufundowanego przez tradycje europejskie takie jak chrześcijaństwo czy kantyzm. Tradycje, które radykalnie oddzielają wartość życia ludzkiego - rzekomo świętą - od wartości życia zwierząt, które mają być po prostu użyteczne.
Uważam, że ci, którzy tak dzielnie bronią zapłodnionych komórek, są przeciwnikami aborcji, a teraz też in vitro, najczęściej nie dostrzegają, że ta zapłodniona komórka ma dużo mniejszą wartość niż, jak mówi Singer, biedny stary pies.
Wiem, że to pogląd strasznie niepopularny. Godność to jest pojęcie bardzo ludzkie, uwikłane w kulturę. Ale jeśli robotnicy domagali się godności w postaci praw, to zwierzę też ma swoje prawa, każda istota je ma. Nie dlatego, że - jak mówi chrześcijaństwo - ma nam służyć. Koń ma swoje prawa niezależnie od tego, czy myśli, czy nie, czy jest potrzebny, czy jest niepotrzebny, on je ma. I to nie jest tylko prawo do istnienia, ale też do bezpieczeństwa, do tego, żeby nie cierpieć i żeby mieć udane życie.
Czy pani zdaniem zwierzę można upokorzyć? Czy ono to odczuje?
Tak, jasne, w tym sensie jak najbardziej. Trzeba zmienić myślenie. Teraz coraz więcej mówi się np. na temat ludzi znajdujących się w śpiączce. Przez setki lat traktowani byli właściwie jak śmieci. Bo się nie komunikowali.
I te ostatnie badania na temat ludzi w stanie wegetatywnym traktowanych jak warzywa - rezonans magnetyczny wykazuje, że rozumieją pytania lekarzy.
Nie wiemy, co się dzieje w ich głowach, ale właśnie dlatego, że nie wiemy, powinno to być motywem do szacunku ze względu na przysługującą im godność. Otóż myślę, że tak samo jest ze zwierzętami.
Jedna z głosujących na panią czytelniczek napisała: 'Mam 56 lat, byłam jak ołowiany ptak, a teraz chcę latać'. Kto panią porywał do lotu, inspirował? Prof. Henryk Jankowski? Prof. Barbara Skarga?
Oni mnie temperowali. Mam obsesję myślenia o innych, robię naraz tysiąc rzeczy. W życiu bym nie napisała habilitacji, gdyby nie Jankowski, który mówił: 'Magda, nie możesz poświęcać tyle czasu jednej studentce, nie zajmuj się wszystkim, przestań być wszechobecna!'.
Ta etyka to dzięki niemu. On wiedział, że bardziej nadaję się do uprawiania filozofii praktycznej niż metafizyki. Jankowski to nie był tylko mój profesor, był jak drugi ojciec.
Przeżyła pani okres buntu?
Jakich?
Jeden o miłości, a drugi o relacji matka - córka.
Powie pani?
No właśnie nie mogę powiedzieć. Próbowałam pisać, ale albo mi się to unaukowiało, albo banalizowało. W każdym razie wyszło na to, że najfajniejszym doświadczeniem miłości jest relacja z psem. Jest czysta, bez konfliktów. Ponoć Japończycy przez setki lat szukali idealnej formy piękna, a kiedy ją znaleźli w kwiecie wiśni, to już tylko ją powtarzali. Doszłam do wniosku - myśląc w ten sposób - że najdoskonalszą formą miłości są moje relacje z psem, z psami, bo mam dwa, w sytuacji, kiedy rzucam im patyczki. Nie chodzi o to, że pies chce ten patyczek, on chce wzajemnego gestu, który oznacza, że jesteśmy razem i tylko dla siebie. Podobnie można potraktować to, że pies Bruno, który już nie żyje, podchodził i wkładał nos w mój długi rękaw. I tak staliśmy - on z tym nosem, a ja z tym rękawem. Chciałam o tym napisać, ale doszłam do wniosku, że musiałabym też opisać swoje doświadczenia z mężczyznami, a nie chciałam tego robić. Rozdział padł. Podobnie jak ten o macierzyństwie. Tu było jeszcze gorzej. Zaczęłam pisać, co jest u Platona, co u Kartezjusza, w końcu pomyślałam: 'Co ja będę nudziła. Skoro nie mogę opisać relacji z córką czy z własną z mamą, to nie piszę w ogóle'. Ale pokusa była wielka.
Blokuje panią reakcja bliskich?
Nie tylko.
To też kwestia języka. W filozofii nie ma właściwie tekstu o miłości napisanego przez kobietę. Mamy duży problem z upublicznianiem prywatności. Adrienne Rich napisała książkę o macierzyństwie 'Zrodzone z kobiety' na podstawie własnych doświadczeń. Według mnie jednak to nie dyskurs filozoficzny, ale język literatury - np. Elfriede Jelinek wyraża takie sprawy lepiej. Trzeba mieć do tego talent literacki.
Czy pani pies, czy zwierzę w ogóle ma godność?
Oczywiście. Każde zwierzę ma pragnienia, cierpi, komunikuje się, można je zranić. Jestem zwolenniczką etyka Petera Singera, który napisał książkę o wyzwoleniu zwierząt, uznając, że wszystkie nieszczęścia zwierząt biorą się z tzw. szowinizmu gatunkowego ufundowanego przez tradycje europejskie takie jak chrześcijaństwo czy kantyzm. Tradycje, które radykalnie oddzielają wartość życia ludzkiego - rzekomo świętą - od wartości życia zwierząt, które mają być po prostu użyteczne.
Uważam, że ci, którzy tak dzielnie bronią zapłodnionych komórek, są przeciwnikami aborcji, a teraz też in vitro, najczęściej nie dostrzegają, że ta zapłodniona komórka ma dużo mniejszą wartość niż, jak mówi Singer, biedny stary pies.
Wiem, że to pogląd strasznie niepopularny. Godność to jest pojęcie bardzo ludzkie, uwikłane w kulturę. Ale jeśli robotnicy domagali się godności w postaci praw, to zwierzę też ma swoje prawa, każda istota je ma. Nie dlatego, że - jak mówi chrześcijaństwo - ma nam służyć. Koń ma swoje prawa niezależnie od tego, czy myśli, czy nie, czy jest potrzebny, czy jest niepotrzebny, on je ma. I to nie jest tylko prawo do istnienia, ale też do bezpieczeństwa, do tego, żeby nie cierpieć i żeby mieć udane życie.
Czy pani zdaniem zwierzę można upokorzyć? Czy ono to odczuje?
Tak, jasne, w tym sensie jak najbardziej. Trzeba zmienić myślenie. Teraz coraz więcej mówi się np. na temat ludzi znajdujących się w śpiączce. Przez setki lat traktowani byli właściwie jak śmieci. Bo się nie komunikowali.
I te ostatnie badania na temat ludzi w stanie wegetatywnym traktowanych jak warzywa - rezonans magnetyczny wykazuje, że rozumieją pytania lekarzy.
Nie wiemy, co się dzieje w ich głowach, ale właśnie dlatego, że nie wiemy, powinno to być motywem do szacunku ze względu na przysługującą im godność. Otóż myślę, że tak samo jest ze zwierzętami.
Jedna z głosujących na panią czytelniczek napisała: 'Mam 56 lat, byłam jak ołowiany ptak, a teraz chcę latać'. Kto panią porywał do lotu, inspirował? Prof. Henryk Jankowski? Prof. Barbara Skarga?
Oni mnie temperowali. Mam obsesję myślenia o innych, robię naraz tysiąc rzeczy. W życiu bym nie napisała habilitacji, gdyby nie Jankowski, który mówił: 'Magda, nie możesz poświęcać tyle czasu jednej studentce, nie zajmuj się wszystkim, przestań być wszechobecna!'.
Ta etyka to dzięki niemu. On wiedział, że bardziej nadaję się do uprawiania filozofii praktycznej niż metafizyki. Jankowski to nie był tylko mój profesor, był jak drugi ojciec.
Przeżyła pani okres buntu?
Źródło: Wysokie Obcasy
Przeczytaj 172 komentarze na Forum
-
Rozwiązanie plebiscytu Polka 2009
boykotka
07.03.10, 08:21
Tak czytam te wypowiedzi i włos staje mi "dębem" na głowie. Nie wszystkie kobiety identyfikują się z feminizmem - mają ku temu pełne prawo. Mimo to chciałabym im powiedzieć, że feminizm nie »
-
Rozwiązanie plebiscytu Polka 2009
kolekstas
07.03.10, 09:02
Wielkie zmiany. Bucha cha ha ahahhahahahhahahhahahhahhahh....»
-
okrutnie brzydka!
dyktator_bolandy
07.03.10, 17:55
nawet jak na feministkę..;-P»
W numerze z 31 lipca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









