http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Jasna ciemność

Joanna Szczepkowska
11.03.2010 , aktualizacja: 05.03.2010 13:53
A A A Drukuj
Nie, to nie będzie o pośladkach. Choć prawdę mówiąc, dumna jestem, że w wieku 57 lat stały się znane na cały kraj. To będzie o magii w teatrze i o ciemności. To będzie odpowiedź na pytanie, które zadała mi dziennikarka: - Niech pani mi powie, jak tam jest co się czuje ze sceny? Czy publiczność to czarna plama i nic więcej? Czy to jest granica? Ściana? Czy jest magia, czy tylko ludzie w krzesłach?
Joanna Szczepkowska
Fot. AG
Joanna Szczepkowska
Dobrze, odpowiem.

Poznałam go przypadkiem. To było w 2004 roku. Umówiłam się z córką na sałatkę do jednej z dzielnicowych kawiarni. Kiedy weszłam, on siedział przy jej stoliku z kieliszkiem wina. Przysiadł się. Lekko pijany mężczyzna w moim wieku nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Rozbawiło mnie pytanie: 'Czy panie wiedzą, kto ja jestem?', a kiedy podał wizytówkę, włożyłam ją do kieszeni i dałam do zrozumienia, że rozmowa skończona. Odszedł.

Wtedy żyła jeszcze moja mama, z którą dzieliłam się zdarzeniami dnia. Była ciekawa wszystkiego, także nazwiska na tej wizytówce. I nazwy firmy, którą on kieruje. To więcej niż firma. Potężne biznesowe stowarzyszenie. No i zaczęło się. 'Słuchaj, zadzwoń tam i powiedz, że miło ci było go poznać'. Ale po co? Ja nie mam nic wspólnego z tymi kręgami. 'No właśnie. Jesteś kompletnie wyizolowana. Zadzwoń tylko'. Moja mama zawsze miała katastroficzną wizję mojego życia. Zadzwoniłam. Nagrałam się. Nazywam się tak i tak, miło mi było poznać. Po kilku godzinach dzwoni do mnie garderobiana: 'Pani Joasiu, przysłano dla pani takie róże, że ja tu nie mam miejsca. Niech pani przyjedzie po nie'. Rzeczywiście, kosz jak ogród. I SMS: 'Jak mogłem Pani nie poznać! Czy możemy zjeść kolację?'. Kolacja w tej samej kawiarni. Czarny wizytowy garnitur - robocze ubranie. Ciągle wszędzie oficjalnie. A to rozdaj nagrody, a to się sfotografuj z politykami A tak generalnie - smutno i nudno. W domu różnie. Tylko mnie to mówi. Syna kocha. Kobiet dużo, bardzo dużo, za dużo. Ale nikogo bliskiego. Nikogo, z kim Czy może mnie odprowadzić, bo piękny dzień. Co będę jutro robić, bo chciałby sobie o tym myśleć. Następnego dnia SMS: 'Jak było? Rozmowy z wydawnictwem się udały?'. Czyta moją książkę. Wieczorem SMS: 'Dobranoc'. Rano: 'Książka wspaniała. Trzymam kciuki za próbę'. 'Może wypijemy herbatę? Chociaż 20 minut'. Przyjeżdża w garniturze. Jest między spotkaniem z ministrem a zebraniem w sprawie rozdania medali. Ta herbata ze mną jest mu potrzebna. Nigdy nie Nieważne. Każdego dnia kilka SMS-ów, telefonów. Dużo pyta. Słucha. Martwi się. Może ja mam finansowe kłopoty? On mi może pożyczyć. Pożycza. Oddaję szybko. Dzwonek do drzwi. 'Przepraszam, ale chcę tylko pokazać swojego psa'. Maleńki szczekaczek - jamnik. Idziemy na spacer - ja ze swoim, on ze swoim. 'Dużo cię widuję w telewizji. Jak ty to robisz?' Niczego nie robię. Po prostu czasem dzwonią. Rozmowa o tym. O tym, że wszyscy czegoś od niego chcą, zwłaszcza kobiety... Czy nie jest mi zimno? Jest mi zimno. I źle. I smutno. To pójdziemy sobie kiedyś na długi spacer nad Wisłę. Po paru dniach dostaję zawiadomienie o przyznaniu mi medalu. Uroczystość w jego siedzibie. Ale za co ten medal właściwie 'Nie wiem. Nie mam z tym nic wspólnego'. Codzienne rozmowy. Narastająca więź. Potrzebna, bo zaczyna się robić dziwnie ciężko, jakaś blokada zawodowa. 'Chciałbym zobaczyć cię w teatrze'. Załatwiłam bilet pośrodku widowni, czwarty rząd. Wchodzę na scenę. Przede mną ciemność widowni. I Każdy, kto płynął jeziorem w chłodny dzień, zna to uczucie. Nagłe zetknięcie z głębokim obszarem zimna.

Z czwartego rzędu dochodziła do mnie najpaskudniejsza z możliwych energii. I nagła jasność: to ktoś, kto życzy wszystkiego najgorszego. Nie ktoś, komu się nie podoba po prostu. To jest wróg. Skupiona, zła, negatywna siła. I wtedy cofnięcie taśmy pamięci. Przecież on mnie nie pytał, tylko wypytywał. To ktoś, kto po cichu rozdaje karty, a mnie użył do lepszego rozeznania. Dziś wiem o wiele więcej. Bolesne wątki z mojego życia sprzedane do telewizyjnego serialu. Blokada zawodowa pochodziła od niego. Wiedza o mnie i o tym, co usłyszał, wplątana w machinę polityczną, salonową, showbiznesową. Pięknie, modelowo po prostu, dałam się nabrać. Ale nie o to chodzi. Chodzi o siłę teatru. Chodzi o to, że tego wszystkiego nie zobaczyłabym, gdyby nie ciemność.

Podziel się