Ciało po ciąży to Tabu. Pokażmy, jak wyglądamy naprawdę
ZOBACZ TAKŻE
- Czasem trzeba umieć powiedzieć: dość (25-11-00, 18:53)
- Dziecko pod biurkiem (08-03-10, 01:00)
- Jak naprawdę wygląda kobieta po urodzeniu dziecka? (19-02-10, 15:35)
- Matki Polki poświęcające się (31-08-09, 01:00)
- Sfrustrowane panie domu (03-08-09, 01:00)
- Dziecko rodzi się w głowie (20-07-09, 01:00)
To był rok 2006. Właśnie urodziłam pierwsze dziecko i szukałam w internecie zdjęć, które pozwoliłyby mi zidentyfikować się z wizerunkiem innych świeżo upieczonych matek. To, jak powinnam wyglądać, wiedziałam już m.in. z kolorowych magazynów - najlepiej by było, gdybym sześć tygodni po porodzie prezentowała na wybiegu bieliznę. Fotoblogów, blogów i portali dokumentujących ciążę dzień po dniu było mnóstwo, ale wszędzie narracja nagle się urywała i płynnie przechodziła w opowieść o dziecku. Co się działo dalej z brzuchem?
Przeczytaj listy czytelniczek
Strona www.theshapeofamother.com (kształt matki) była jak objawienie. W 2006 r. właśnie startowała. Najpierw jako jeden z wielu blogów. Dzisiaj jest już niezależnym bytem, na który trafia 3 mln osób miesięcznie. Założyła ją Amerykanka Bonnie Crowder, fotografka, artystka i pełnoetatowa mama siedmioletniego chłopca i czterolatki. Ujrzawszy swoje ciało po pierwszym porodzie, była zdruzgotana. 'Nikt mnie nie przygotował na to, co zobaczyłam' - mówi. 'Myślałam, że to moja wina i że nikt poza mną tak nie wygląda'. Pewnego dnia, siedząc w restauracji, Crowder zobaczyła szczupłą, wysportowaną kobietę z dzieckiem w nosidle. Kiedy kobieta podniosła rękę, żeby przecisnąć się między stolikami, odsłoniła fragment wiszącego brzucha. 'Był taki jak mój' - pisze na swojej stronie. 'Dotarło wtedy do mnie, że ciało kobiet po ciąży jest jedną z najlepiej strzeżonych przez społeczeństwo tajemnic'. Crowder założyła stronę, na której kobiety w każdym wieku, rozmiarze i kształcie mogą zamieścić swoje zdjęcia i wyznanie, jak się czują w 'nowym' ciele.
Do tej pory w projekcie wzięło udział ponad 1,2 tys. osób. Mamy tu galerię pup, ud, brzuchów, piersi, ale też nóg, twarzy zmienionych pod wpływem ciąży. I poruszające opowieści. Zdarza się bowiem, że to, co widać, dalekie jest od tego, jak postrzega siebie bohaterka zdjęcia. Ledwo widoczne zmiany są opatrzone komentarzem pełnym pogardy i dezaprobaty dla własnego ciała. I odwrotnie - są opowieści, które gloryfikują to 'nowe' ciało, mimo że uległo dużemu przeobrażeniu.
Crowder nie cenzuruje ani opowieści, ani zdjęć. Zastrzega jedynie: 'Zdjęcia muszą być zrobione ze smakiem. Tu nie chodzi o pornografię'. Na stronie 'Wysokich Obcasów' (www.wysokieobcasy.pl) też chciałybyśmy stworzyć takie miejsce, gdzie będziecie mogły opowiedzieć, jak się czujecie w swoim ciele po urodzeniu dziecka. Na początek razem z fotografką Zosią Ziją zaprosiłyśmy do wyznań trzy mamy: Paulę, Justynę i Dominikę. Oto ich historie.
Paula, 33 lata, mama rocznej Lutki i 4-letniego Tymka
Co czujesz, gdy patrzysz w lustro?
To zależy od dnia. Czasem czuję się niesamowicie piękna. Podoba mi się, że moje ciało opowiada jakąś historię. W końcu mam za sobą kilka ciąż, dwa porody. Czasem tylko przychodzi mi do głowy, że to jest taka wypracowana akceptacja.
Wypracowana?
Pod koniec liceum miałam zachwianą relację z jedzeniem. W klasie maturalnej praktycznie nie chodziłam do szkoły. Ważyłam 45 kg przy 177 cm wzrostu. Na studiach zaczęłam się leczyć. Myślę, że mam to za sobą. Są jednak dni, kiedy patrzę w lustro i jestem wściekła, bo tu zwisa, tam za dużo. To się dzieje zwykle wtedy, kiedy jestem zmęczona, kiedy próbuję być alfa-matką i attachment parent, czyli intensywnie pracować, a jednak wciąż jak najlepiej zajmować się dziećmi.
Co wtedy?
Wystarczy, że pobiegam, odeśpię, będę się zdrowo odżywiać. Może to kwestia wieku, a może właśnie zasługa macierzyństwa, ale dzisiaj już dokładnie wiem, co mi służy. W czym mi ładnie, jaki tryb życia jest dla mnie dobry. Latami wbijałam się w rozmiar buta nr 40, bo chciałam udowodnić sobie, że mam mniejszą stopę. A teraz wiem, że mam 42, i już. To jest pewien symbol tej zmiany.
Przed dziećmi nie wiedziałaś?
Przedtem wymyślałam siebie. Studiowałam filozofię i rzeźbę i próbowałam zrobić z siebie dzieło sztuki. Mocno się malowałam, miałam długie paznokcie, np. niebieskie, i buty na ośmiocentymetrowym obcasie. Jeszcze jak urodziłam Tymka, zdarzało mi się wyjść na ulicę w pełnym makijażu, w mini, na wysokim obcasie i z noworodkiem w chuście. Taka prowokacja.
Czemu miała służyć?
Że się da? Że można być piękną, zadbaną kobietą z dzieckiem na ręku? A może po prostu szukałam podziwu w oczach ludzi, że wszystko potrafię?
Nie masz potrzeby podobania się?
Nie w taki sposób. Kiedyś ciało służyło mi też do tego, żeby wyrywać facetów, dzisiaj już nie muszę tego robić. Mam fajnego męża, z którym chcę być, mamy dzieci, budujemy dom. Czuję się dobrze ze sobą.
Po co ci dzisiaj twoje ciało?
Ma mi przede wszystkim dobrze służyć. Ma być zdrowe. Od kilku miesięcy kończę doktorat, dużo pracuję, z mężem dzielimy się opieką nad dwójką dzieci. To wymaga siły.
Przeczytaj listy czytelniczek
Strona www.theshapeofamother.com (kształt matki) była jak objawienie. W 2006 r. właśnie startowała. Najpierw jako jeden z wielu blogów. Dzisiaj jest już niezależnym bytem, na który trafia 3 mln osób miesięcznie. Założyła ją Amerykanka Bonnie Crowder, fotografka, artystka i pełnoetatowa mama siedmioletniego chłopca i czterolatki. Ujrzawszy swoje ciało po pierwszym porodzie, była zdruzgotana. 'Nikt mnie nie przygotował na to, co zobaczyłam' - mówi. 'Myślałam, że to moja wina i że nikt poza mną tak nie wygląda'. Pewnego dnia, siedząc w restauracji, Crowder zobaczyła szczupłą, wysportowaną kobietę z dzieckiem w nosidle. Kiedy kobieta podniosła rękę, żeby przecisnąć się między stolikami, odsłoniła fragment wiszącego brzucha. 'Był taki jak mój' - pisze na swojej stronie. 'Dotarło wtedy do mnie, że ciało kobiet po ciąży jest jedną z najlepiej strzeżonych przez społeczeństwo tajemnic'. Crowder założyła stronę, na której kobiety w każdym wieku, rozmiarze i kształcie mogą zamieścić swoje zdjęcia i wyznanie, jak się czują w 'nowym' ciele.
Do tej pory w projekcie wzięło udział ponad 1,2 tys. osób. Mamy tu galerię pup, ud, brzuchów, piersi, ale też nóg, twarzy zmienionych pod wpływem ciąży. I poruszające opowieści. Zdarza się bowiem, że to, co widać, dalekie jest od tego, jak postrzega siebie bohaterka zdjęcia. Ledwo widoczne zmiany są opatrzone komentarzem pełnym pogardy i dezaprobaty dla własnego ciała. I odwrotnie - są opowieści, które gloryfikują to 'nowe' ciało, mimo że uległo dużemu przeobrażeniu.
Crowder nie cenzuruje ani opowieści, ani zdjęć. Zastrzega jedynie: 'Zdjęcia muszą być zrobione ze smakiem. Tu nie chodzi o pornografię'. Na stronie 'Wysokich Obcasów' (www.wysokieobcasy.pl) też chciałybyśmy stworzyć takie miejsce, gdzie będziecie mogły opowiedzieć, jak się czujecie w swoim ciele po urodzeniu dziecka. Na początek razem z fotografką Zosią Ziją zaprosiłyśmy do wyznań trzy mamy: Paulę, Justynę i Dominikę. Oto ich historie.
Paula, 33 lata, mama rocznej Lutki i 4-letniego Tymka
Co czujesz, gdy patrzysz w lustro?
To zależy od dnia. Czasem czuję się niesamowicie piękna. Podoba mi się, że moje ciało opowiada jakąś historię. W końcu mam za sobą kilka ciąż, dwa porody. Czasem tylko przychodzi mi do głowy, że to jest taka wypracowana akceptacja.
Wypracowana?
Pod koniec liceum miałam zachwianą relację z jedzeniem. W klasie maturalnej praktycznie nie chodziłam do szkoły. Ważyłam 45 kg przy 177 cm wzrostu. Na studiach zaczęłam się leczyć. Myślę, że mam to za sobą. Są jednak dni, kiedy patrzę w lustro i jestem wściekła, bo tu zwisa, tam za dużo. To się dzieje zwykle wtedy, kiedy jestem zmęczona, kiedy próbuję być alfa-matką i attachment parent, czyli intensywnie pracować, a jednak wciąż jak najlepiej zajmować się dziećmi.
Co wtedy?
Wystarczy, że pobiegam, odeśpię, będę się zdrowo odżywiać. Może to kwestia wieku, a może właśnie zasługa macierzyństwa, ale dzisiaj już dokładnie wiem, co mi służy. W czym mi ładnie, jaki tryb życia jest dla mnie dobry. Latami wbijałam się w rozmiar buta nr 40, bo chciałam udowodnić sobie, że mam mniejszą stopę. A teraz wiem, że mam 42, i już. To jest pewien symbol tej zmiany.
Przed dziećmi nie wiedziałaś?
Przedtem wymyślałam siebie. Studiowałam filozofię i rzeźbę i próbowałam zrobić z siebie dzieło sztuki. Mocno się malowałam, miałam długie paznokcie, np. niebieskie, i buty na ośmiocentymetrowym obcasie. Jeszcze jak urodziłam Tymka, zdarzało mi się wyjść na ulicę w pełnym makijażu, w mini, na wysokim obcasie i z noworodkiem w chuście. Taka prowokacja.
Czemu miała służyć?
Że się da? Że można być piękną, zadbaną kobietą z dzieckiem na ręku? A może po prostu szukałam podziwu w oczach ludzi, że wszystko potrafię?
Nie masz potrzeby podobania się?
Nie w taki sposób. Kiedyś ciało służyło mi też do tego, żeby wyrywać facetów, dzisiaj już nie muszę tego robić. Mam fajnego męża, z którym chcę być, mamy dzieci, budujemy dom. Czuję się dobrze ze sobą.
Po co ci dzisiaj twoje ciało?
Ma mi przede wszystkim dobrze służyć. Ma być zdrowe. Od kilku miesięcy kończę doktorat, dużo pracuję, z mężem dzielimy się opieką nad dwójką dzieci. To wymaga siły.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Tu mieszkało dziecko
czekoladaitabasco
25.02.10, 18:46
Ja myślę że to nie do końca tak jest,myślę iż sporo zależy od uwarunkowańgenetycznych na które wpływu nie mamy.Ja pierwsze dziecko urodziłam kiedy miałam 23 lata i nie mam po ciąży »
-
Re: Tu mieszkało dziecko
blue.bluebell
26.02.10, 10:02
Te opowieści mają odkłamać nienaturalny ideał jędrnego i gładkiego ciała, ale są przesadzone, przejaskrawione, czy raczej tendencyjnie dobrane, pod tezę. Znam wiele kobiet, których ciała nie»
-
Tu mieszkało dziecko
tawika
26.02.10, 12:07
Ja w ogóle nie rozumiem o co wam chodzi. Fakt jedna babka ma obwisłą skórę napiersiach i na brzuchu ale reszta jest zupełnie normalna. Popatrzcie najpierww lustro. A do facetów się »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień









więcej zdjęć




