http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Wspólna śmierć?

P.
22.02.2010 , aktualizacja: 18.02.2010 14:56
A A A Drukuj
Obiecałam mamie, że jak przyjdzie 'ten czas', nie oddam Jej do szpitala, pomogę Jej w spokoju odejść. Ale ja nigdy nie poproszę swojej córki o wspólną śmierć
List
.
List
ZOBACZ TAKŻE
  • Ślad (02-05-11, 02:00)
Miała 86 lat, bała się 'tunelu'. 'Tak ciemno' - mówiła. Tłumaczyłam ze śmiechem: najlepsze wyjście to biec, na końcu zawsze ktoś czeka. Tak właśnie było, widziałam - dzisiaj odejdzie, wiedziałam to od kilku dni. Za żadne skarby szpital, mam Ją trzymać za rękę... W domu będzie, obiecałam, wiele razy o tym rozmawiałyśmy. Cisza, spokój, 3 rano, wyłączone telefony, tylko nie przerywać. Lekki skurcz mojej dłoni, pożegnanie. Trzymam ją, głaszczę, odchodzi spokojnie, bez strachu.

Teraz już nic nie wiem, a byłam taka pewna, niby tak powinno być, córka... Nie każdy tak potrafi. Ale teraz ja tak nie chcę, nie chcę tych późniejszych koszmarów sennych, przeżywania co noc tego samego, przypominania sobie od nowa, od nowa. Nigdy nie poproszę swojej córki o wspólną śmierć. Chcę sama, oby było tylko cicho. Będę biegła, bo Ona tam na mnie czeka.



Podziel się