http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Hit: Centrum Sztuki Współczesnej/kit: Muzeum Etnograficzne

Dorota Jarecka
14.02.2010 , aktualizacja: 12.02.2010 19:47
A A A Drukuj
Dorota Jarecka poleca i odradza wystawy
Dorota Jarecka
Fot. Adam Kozak
Dorota Jarecka
SERWISY
'Przeszłość jest obcym krajem', Centrum Sztuki Współczesnej, 'Znaki czasu', Toruń, do 2 maja

Dobrze się tam czułam, wcale nie chciałam wychodzić i to jest chyba jakiś wskaźnik. Przeważnie myślę o ucieczce: gdzie są drzwi, ile jeszcze zostało do oglądania, spoglądam na podpis, kiedy utwór ma więcej niż 10 minut - czuję się uwięziona jak w potrzasku. Wystawy składające się z filmów to niewdzięczny materiał, kuratorzy to wiedzą i jeszcze nie znaleźli dobrego rozwiązania. Tu, w Toruniu, autorki wystawy 'Przeszłość jest obcym krajem' Agnieszka Pindera i Agnieszka Kononiuk były już blisko. Ktoś pomyślał o tym, żeby dla każdego filmu wydzielić przyjazną przestrzeń, przed ekranem postawić krzesełko. Filmy mówią o odpływaniu czasu, o pamięci, jej zmiennych formach, o tym, jak czas płynie dla kogoś, kto jest wyjęty z trybów zwykłego życia przez chorobę. Piękny film - animacja Agnieszki Polskiej polega na ożywieniu starych fotografii. Znalazła je w niemieckich gazetach z lat 30. Specjalnie szukała obrazów sielskości, rozgrzanego latem wiejskiego pejzażu, idylli. Jedyna ingerencja to owady, które czasem przelatują przez kadr, siadają na powiekach, szybach, fruną nad trawą, te obrazy drążą wyobraźnię, nie dają spokoju, ale spokój nie jest przecież tym, o co chodzi w sztuce.

Muzeum Etnograficzne w Warszawie, wystawa stała

Wchodząc w Muzeum Etnograficznym na wystawę poświęconą Afryce, przeżyłam szok. Nie wiedziałam, że trzymamy tam Murzynów. To, w jaki sposób myślimy o tym, co jest obce i dalekie, nie świadczy o krajach obcych i dalekich, tylko o nas, a ta ekspozycja świadczy o nas jak najgorzej. Obiekty kultu, maski, sprzęty to etnograficzny standard. Wielkie zdjęcia pokazujące osoby o czarnej skórze zajęte prymitywnym rolnictwem - z tym już mam kłopot. Bo czy Afryka to kontynent zamieszkany przez osoby o wplecionych we włosy koralikach, czy region krwawego nowoczesnego konfliktu? Kiedy widzę manekiny o czekoladowej skórze, grubych wargach i płaskich nosach przybrane w tzw. tradycyjne stroje, mam poczucie, że wehikuł z powieści Wellsa wysadził mnie przed stuleciem w lunaparku z urządzoną na potrzeby gawiedzi murzyńską wioską. Dlaczego piętro wyżej nie ma manekina białej kobiety plotącej kosze z wikliny? Dlaczego sukmana na parterze pozbawiona jest w środku figury polskiego chłopa o kartoflanym nosie? Do Etnograficznego zapędził mnie Andrzej Turowski i jego wykład w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, w którym mówił on o problemie, jaki ma tzw. Zachód z dziedzictwem kolonializmu, czyli także m.in. z zawartością muzeów etnograficznych, które były wynikiem podbojów, a teraz trudno te ślady poczucia wyższości nad inną kulturą w nich zatrzeć. Jak widać, nie trzeba mieć kolonii, by natrafić na ten problem, w ogóle nic nie trzeba mieć, wystarczy brak przytomności.

Podziel się