http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Maskulinizacja życia

Kaja
07.02.2010 , aktualizacja: 28.01.2010 16:21
A A A Drukuj
Nie widzę powodów, dla których miałabym dostawać cokolwiek za darmo, tylko dlatego, że jestem kobietą. Dla mnie byłoby to największe poniżenie, obraza i brak szacunku jaki mogę sobie wyobrazić
List
.
List
Przeczytałam list tygodnia w "Wysokich Obcasach" i szczerze mnie on oburzył.

Nie zamierzam zaprzeczać temu o czym pisze Pani Joanna na wstępie, że kobiety nadal mniej zarabiają, że są wykorzystywane, molestowane, itp. Ale fanatyczny ton dalszej części listu przyprawił mnie o dreszcze. Dlaczego? Ponieważ nie widzę powodów, dla których miałabym dostawać cokolwiek za darmo, tylko dlatego, że jestem kobietą. Dla mnie byłoby to największe poniżenie, obraza i brak szacunku jaki mogę sobie wyobrazić.

Jestem doktorantką na jednym z dużych, polskich uniwersytetów i mamą rocznej Córki. Maskulinizacja życia społecznego w takiej instytucji jak uniwersytet ujawnia się bardzo mocno i wiem ile pracy i nerwów kosztuje wypracowanie sobie pozycji w takim środowisku, co nie zmienia faktu, że można, jeśli człowiek tylko chce i jest dobry w tym, co robi. Co za tym idzie, nie widzę też powodów, dla których kobiety na wysokich stanowiskach (czy dyrektorzy w ogóle) miałyby zatrudniać inne kobiety tylko ze względu na ich płeć. Powinny zatrudnić takiego kandydata, który ma najlepsze kompetencje zawodowe i predyspozycje na dane stanowisko.

Moim zdaniem należy uczciwie pracować na swój własny wizerunek, znać swoje zalety (ale i wady), możliwości, po prostu swoją wartość na społecznym "rynku" i w ten sposób walczyć o swoje prawa. Uciekając się do nawoływań Pani Prof. Środy w niczym nie będziemy lepsze od mężczyzn. Przyglądając się bowiem publicznej debacie odnoszę wrażenie, że kobiety wcale nie dążą do równości ale do przejęcia sterów w swoje ręce. I to ma być uczciwe? Krytykujemy mężczyzn, a tymczasem same staramy się dojść do władzy, w moim odczuciu, podczas mało czystej gry. Dajcie nam, bo nam się należy, bo jesteśmy kobietami, bo jesteśmy ciemiężone. Czy w ten sposób pokazujemy swoją siłę? Czy w ten sposób chcemy pokazać, że jesteśmy wartościowymi, pełnoprawnymi członkiniami społeczeństwa? Wolałabym ażebyśmy używały merytorycznych argumentów nawołując do równości, aniżeli płaczliwych i emocjonalnych frazesów.

A w kwestii Pani Prof. Środy? Nie lubię Jej - za hipokryzję. Pisze o solidarności? Śmieszne. Chyba, że ujawnia się ona w wyśmiewaniu koleżanek "po fachu" (mowa tu o dyskusji z pewną Panią doktor, przeciwniczką parytetów) podczas poważnej telewizyjnej debaty. Gdyby owo wyśmiewanie było przynajmniej oparte na jakiś merytorycznych przesłankach, że Pani doktor bzdury opowiada, itp. Ale, NIE. Pani doktor miała po prostu odmienne, w sprawie parytetów, zdanie. Tymczasem, Pani Prof. Środa z wyżyn Swojego autorytetu bezczelnie się z Niej wyśmiewała, nie używając przy tym żadnych rzeczowych argumentów a żerując wyłącznie na nieobyciu się Pani doktor z występami w mediach. I to ma być czołowa Polska propagatorka kobiecej solidarności?

Podziel się