Fajnie podróżuje się z dzieckiem. Do pociągu z Pekinu do Manzhouli zabraliśmy za mało jedzenia jak na 36 godzin jazdy. Niechybnie byśmy głodowali, gdyby nie nasz syn, który po każdej rundce po wagonie wracał objuczony parówkami, orzeszkami i owocami
Chciałbym mieć strój Koriaka i Ewena. I takie ich buty ze skóry renifera, ale nie takie śmierdzące jak te w sklepie w Piętropawłowsku. I strój weterana, taki z medalami na wstążkach, ale nie takimi, jakie miał ten generał, co go widzieliśmy w Moskwie, w panoramie tej bitwy pod Baranino. I strój szamana buriackiego, taki z frędzelkami na oczy, i czapkę, taką jak miał brat Bołdana, ale nie taką, jak miał Bołdan, bo ona była ze złamanym czubem. Kupisz mi? - Zobaczymy.
I tak pięć razy dziennie. Lista ulegała drobnym modyfikacjom. Gdzieś w okolicach Kyzyłu dołączył krawacik dla dzieci i czarna wizytowa marynarka, i buty klakierki. Czytaliśmy 'Mikołajka' i Mikołajek w takim stroju szedł odwiedzić Ananiasza. Witek planował, kogo w podobnym stroju odwiedzi, 'jak już wrócimy do Warszawy'.
- Może Krzysia? Czy on ma często urodziny?
- Raz do roku. Byliśmy przed wyjazdem.
- To może przyjmie mnie bez urodzin?
Podróżowaliśmy przez cztery miesiące. Wyłączając pierwszych kilka tygodni z życia naszego syna, nigdy nie spędziliśmy z nim tyle czasu. Widzieliśmy, jak myśli, jak przeżywa otaczający go świat. Wreszcie dowiedzieliśmy się, co działo się w przedszkolu, bo między omawianiem zwyczajów cesarza chińskiego a wypytywaniem o dalszą trasę podroży nasz syn ni stąd, ni zowąd wtrącał: 'Jak wróciłem z ogródka, to pani Asia zapytała, czy byłem grzeczny. I ja powiedziałem, że tak. A pani Lidzia powiedziała: »Jaki grzeczny?! «. A ja naprawdę zmądrzałem. Pani Lidzia jest sroga'. Zdradził nam nawet, czym karmi go pani Władzia, opiekunka. W Warszawie trzymane jest to w ścisłej tajemnicy. Jedząc pizzę w irkuckim fast foodzie, wysypał, że babcia Władzia często chodzi z nim na pizzę do Carrefoura. Kiedyś w pociągu zbudził mnie w środku nocy: 'A zrobisz kiedyś kluski z koktajlem truskawkowym, takie jak robi babcia Władzia? Albo zupę pomidorową, taką gęstą, jaka była w Dębkach?'. W Dębkach Witek był ponad rok temu z babcią. To pierwsza konkretna informacja na temat Dębek, jaką się ze mną podzielił. Teraz mnie to już nie dziwi. Przekonaliśmy się, że dziecko (tylko nasze?) przeżywa wszystko z opóźnieniem, tak jakby najpierw musiał to, co widział, przetrawić.
Na Kamczatce widzieliśmy występy koriackich i eweńskich zespołów ludowych. Witek zdawał się w ogóle na nich nie patrzeć. Miał jakieś trawy w palcach, walczył na patyki z Miszą, rówieśnikiem z widowni, i przewalał się po ziemi. I nagle, trzy tygodnie później, w drodze z Harbinu do Pekinu, zaczął wypytywać o szczegóły choreograficzne tamtych kamczackich występów, których my oczywiście już dawno nie pamiętaliśmy.
- A czemu oni w tym kynge tak dziwnie kucali?
- Kynge? Kuba - pytam męża - ty wiesz, co to jest to kynge?
- No ten taniec Ewenów - irytował się już na serio nasz syn. Sprawdziliśmy później na filmie nagranym wtedy na Kamczatce.
Mistrzyni ceremonii rzeczywiście zapowiadała taniec kynge.
Pytania o taniec kynge Witek zadawał z taką samą skrupulatnością i zainteresowaniem jak o szczegóły na opakowaniu kefiru czy wystrój sklepów w Ułan Ude. Nie dzielił rzeczy na egzotyczne i zwyczajne. Równie ważne dla niego były oglądane zabytki jak wypijane w podróży butelki coca-coli. 'A pamiętasz, jak w Pekinie wypiłaś mi łyka coli? No pamiętasz? Pamiętasz? Ja chciałem ją wypić sam' - potrafił mnie nagle nagabywać w środku nocy w namiocie rozbitym nad kirgiskim jeziorem Sary Czelek. Na tadżyckiej prowincji Witek musiał zastąpić coca-colę RC-colą, ale tym się akurat nie przejął. Był w stanie pić nawet obrzydliwą słodką oranżadę gruszkową, która z gruszką nie miała nic wspólnego, ale za to sprzedawali ją w każdym sklepiku w Pamirze. 'Chciałbym mieć trochę przyjemności' - jęczał po każdym obiedzie, usiłując wyłudzić batonika albo słodki napój.
Zastanawiamy się, ile z tej podroży Witek rozumie, ile zapamięta. W tydzień po powrocie był w stanie bezbłędnie wymienić nazwiska wszystkich prezydentów Azji Środkowej. Popisujemy się tym przed znajomymi, pytając go na wyrywki: