Są dwa nurty. Jeden podąża za nowościami, drugi wychwala naturę. Niektórzy te nurty kosmetyczne próbują łączyć, gdyż pogoń za nowością jest ogromna (wg badań konsumentki ciągle ich oczekują). Niestety, z takiego połączenia wynika czasem nieprawda, np. 'światowa nowość - epilacja cukrowa', choć wiadomo, że ten sposób depilacji znany jest od setek lat.
Firmy kosmetyczne z tradycjami mądrze zachowują w ofercie kosmetyki oparte na sprawdzonych od lat składnikach. Np. składnikami pudrów od zawsze są związki mineralne, np. tlenek krzemu, związki magnezu i żelaza oraz roślinne barwniki. Inne to np. słynny krem ochronny na spierzchnięte usta i podrażnienia Elizabeth Arden robione są według niezmienionych receptur.
W wielu są składniki niezastąpione do dziś, głównie wyciągi z roślin i owoców: oleje z oliwek, orzechów i nasion, algi, borowiny, wosk pszczeli i lanolina. Technologiczne 'wynalazki' dają za to możliwość, aby precyzyjniej wyekstrahować poszukiwaną substancję roślinną, choć zasadnicze działanie odkryte przed wiekami pozostaje to samo. Składniki odzwierzęce są obecnie w niełasce, dlatego otrzymuje się je obecnie metodami syntetycznymi. Przykładem są zwierzęce tłuszcze (np. skwaleny, cholesterol), które mają bezkonkurencyjne właściwości ochronne i nawilżające. Modyfikacje (w celu uzyskania lepszej skuteczności) przechodzą również białka (np. kolagen), aminokwasy i witaminy - najpopularniejsze teraz składniki aktywne kosmetyków odmładzających.
P
oza dawnymi składnikami wykorzystuje się też prastare metody pielęgnacji skóry. Mimo wszechobecnej elektroniki powodzeniem cieszą się maski, okłady i kąpiele, a przede wszystkim - masaż. Ta znana od wieków metoda terapeutyczna jest wykorzystywana dziś w najróżniejszy sposób: masaż pneumatyczny, wodny, wirującymi pasami, ultradźwiękami, endermologia. Ślepe podążanie za nowościami w dziedzinie kosmetologii może skończyć się fiaskiem (krem nie działa) albo wręcz fatalnymi skutkami ubocznymi występującymi dopiero po paru miesiącach po zabiegu.