Horror w bibliotece
agno
10.01.2010
, aktualizacja: 07.01.2010 17:02
Jako tegoroczna maturzystka zajmuję się teraz pisaniem bibliografii na maturę z języka polskiego. W celu znalezienia potrzebnych mi książek udałam się dziś do biblioteki miejskiej. Nie liczyłam na to, że ktoś z miłą chęcią mi pomoże i wyjdę z torbą pełną książek, niestety nie myślałam też, że zrażę się do tego stopnia
.
List
Smród papierosów i przekleństwa, rzucane z ust szatniarzy z powodu choinki stojącej na ladzie, nie pozwolił mi nawet znaleźć odpowiedniego działu w którym miałam szukać. Nie sądziłam, że można stworzyć logiczne zdanie, składające się z samych przekleństw. Pani bibliotekarka nie pozwoliła mi przejrzeć spokojnie książek, ponieważ blokowałam kolejkę. Gdy chciałam założyć konto, ponieważ przenosiłam się z innej biblioteki, z niechęcią dała mi druczek do wypełnienia.
Wyszłam z książkami, których nie jestem do końca pewna, przerażona tym, że będę musiała tam wrócić chcąc je oddać. Przypominając sobie biblioteki zagraniczne pełne książek o których mogę tylko pomarzyć oznajmiłam rodzicom, że jednym z powodów, dla których chciałabym wyjechać za granicę, są takie właśnie miejsca i ludzie w nich pracujący.