http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Zadzwonił do mnie Rzecznik

Joanna Szczepkowska
14.01.2010 , aktualizacja: 07.01.2010 16:14
A A A Drukuj
Sam. Osobiście. Pan Kochanowski zdumiewa mnie nieustannie.
Joanna Szczepkowska
Fot. AG
Joanna Szczepkowska
ZOBACZ TAKŻE
Każda jego wypowiedź w telewizji sprawia, że przez parę dni nie mogę się odnaleźć. Można popełnić jedną gafę, jak np. przyznanie się do drobnego datku w postaci rosenthalowskiej filiżanki, można do dwóch, jak krytyka feministek przy całkowitej niewiedzy, co to słowo oznacza, ale żeby zawsze coś palnąć? To byłoby nawet zabawne gdyby nie fakt, że nikt nie jest tak istotny w państwie jak rzecznik praw obywatelskich.

Najpierw powiem, jak było. Zadzwonił telefon: 'Tu sekretariat rzecznika praw obywatelskich. Rzecznik chciałby porozmawiać w sprawie pani ostatniego felietonu'. Po chwili aksamitny głos Rzecznika. Bardzo uwodzicielski. 'Miło, że jest pretekst do kontaktu'. Sprawa pani Elżbiety, emerytowanej nauczycielki w obliczu eksmisji, bardzo go poruszyła. Rzecznik prosi o telefon do pani Elżbiety. Zadzwoni, zorientuje się. 'To jest przecież mój zawód' - powiedział na koniec rozmowy. Bardzo się wzruszyłam. To znaczy nie. Nie bardzo. Bo to rzeczywiście jest jego zawód.



Sprawa pani Elżbiety. Pisałam o niej w związku z pomyślnym zakończeniem sprawy innej pani, która nosi słynne nazwisko Wyspiańska. Trudna komornicza historia zakończona dobrze z powodu powodzi podpisów pod petycją do władz. Sama podpisałam. Pani Wyspiańska oprócz gwarancji mieszkania dostała też kwiaty od prezydenta miasta. Gdyby nazywała się o jedną literę inaczej, dziś w te mrozy miałaby się gorzej.



Ale ja widzę ludzi anonimowych równie wyraźnie jak tych z nazwiskiem. Dlatego kiedy pani Elżbieta, emerytowana nauczycielka, przysłała mi list ze swoją historią, ruszyłam z felietonem i wszelkimi sposobami, żeby jej sprawę też załatwić. Poskutkowało pomocą prywatną, finansową, więc pani Elżbieta odzyskała wiarę w ludzi. Nie odzyskała jednak prawa do mieszkania ani umorzenia długu, a jej córka będzie go spłacać pewnie do końca życia. Pani Elżbieta, której wzrok pogarsza się z dnia na dzień, prawie codziennie przysyła mi sprawozdanie z pomocy ludzkiej, oprawiając je w tabelki, jak to nauczycielka.

Tyle tylko że ja wszystko opisałam głównie po to, żeby ruszyć nie darczyńców, lecz instytucje powołane do pomocy. Nie po to, żeby naruszyć portfele wrażliwych obywateli, tylko odpowiednie urzędy. Uważam bowiem, że ani Sejm, ani rząd, ani prezydent nie mają takiego znaczenia jak instytucje odwoławcze. Od dawna proponuję, żeby obok znaków drogowych czy reklam bielizny postawić tablice ze spisem takich instytucji. Są one przecież głównie dla tych, którzy sobie nie radzą, a więc siłą rzeczy nie wiedzą, dokąd iść.



Tak więc ciekawa byłam, jakie instytucje dadzą o sobie znać. Dali znać ludzie z różnymi radami, z propozycją pracy dla córki pani Elżbiety (za to szczególnie dziękujemy), dała znać Krakowska Inicjatywna Obrona Praw Lokatorów i TVN. Ci ostatni pojechali, zrobili materiał, ale zdaje się, przegraliśmy ze sławnymi 'filmowcami' - parą fanów kina, którym też grozi komornik. To byłoby tyle, gdyby nie fakt, że zadzwonił do mnie rzecznik praw obywatelskich. Musiałam w duchu odwołać wszystko, co dotąd pomyślałam o tym wyższym urzędniku i jego gafach.



Po napisaniu optymistycznego e-maila do pani Elżbiety zajęłam się swoimi sprawami. No i co? No i nic. Przez długie tygodnie żadnego telefonu z tego urzędu. Natomiast w mojej skrzynce pocztowej znalazła się koperta od Rzecznika. Pomyślałam, że tam jest pewnie fachowe objaśnienie całej sprawy. Że może ja jestem po prostu pomocnikiem amatorem i w obliczu rożnych mechanizmów prawa pani Elżbieta musi przegrać. Ale nie! W kopercie było zaproszenie na... Święto Rzecznika na Zamku Królewskim. Obchody Dnia Praw Człowieka. Koncert, bankiet, media. Z zaproszenia nie skorzystałam.



Co myślę o aktorkach lansujących się jako działaczki pomocne ludzkości, napiszę kiedy indziej. Teraz napiszę, co myślę o Urzędzie Rzecznika Praw Obywatelskich. Myślę, że ten jedyny urząd nie musi być reprezentowany przez człowieka o prostej sylwetce i gładkiej mowie - przeciwnie. Właśnie to miejsce należy się komuś, kto zaklnie, nawymyśla i wyważy drzwi tam, gdzie trzeba obronić obywatela. Myślę, że dawno już należy zmienić pana Kochanowskiego.



A w imieniu pani Elżbiety dziękuję wszystkim, którzy wpłacili na jej konto własne pieniądze. Szczególnie prosiła o podziękowania dla innej emerytowanej nauczycielki, która jej przysłała 25 zł. Z ostatnio przysłanej mi tabelki wynika, że razem jest tego 7645 zł, i nie wiemy, co z podatkiem. A jesteśmy bardzo praworządni. Ale coraz słabsi, starzy i ślepi. Cała sprawa ciągle na mojej stronie www.szczepkowska.pl. Nie ma innej rady - na razie musimy sami być sobie rzecznikami. Całkiem nowego roku życzę.



Podziel się