Skomentuj:
Komentarze (6)
-
Może miałam farta w życiu, ale na mojego męża narzekać nie mogę. By okres w naszym życiu, że to ja pracowałam na dwóch etatach a on siedział w domu i zajmował się dzieckiem i całym domem. Dom był wysprzątany, obiad ugotowany, dziecko nakarmione i wybawione na amen. Później role się odwróciły, to ja sprzątałam itp:) Teraz jak oboje pracujemy, staramy się dzielić obowiązki. Jak trzeba, mąż i wyprasuje i ugotuje. Sądzę, ze wpływ na to miała jego mama, bo od małego musiał pomagać w domu na równi z siostrą. Teściowa pracowała na pełen etat, więc musiał po szkole zając się młodszą siostrą. Dodatkowo teść równie głęboko szanował trud, jaki teściowa wkładała w prowadzenie domu
-
rg, jak by mnie było stac to z rozkosza:) Nienawidze tych domowych obowiązków (no, gotowac lubię). Ponadto jak facet jest zależny to musi byc grzeczny :)
-
Jestem kobietą pracującą, ale wcale tak bym nie chciała utrzymywać dom, a żeby sprzątaniem, gotowaniem i dziećmi zajął się mąż. Co nie znaczy, że bym protestowała, gdyby mnie wyręczał (robi to na codzień), ale nie leży chyba w mojej naturze bycie żywicielem rodziny. Co innego, jak kobieta jest sama i musi sobie radzić i utrzymać też.
-
i jeszcze jedeno- a ciekawe, czy wiele z nas by sie zgodzilo na model on gotuje, sprzata,wychowuje dzieci, a ja przynosze kase i oczekuje wyprasowanych koszul? mowcie dziewczyny, ale szczerze!
-
sibeliuss -zgadzam sie. ale jak przynosi kase jee to przynajmniej cos. A jak nic nie przynosi, a ona wszystko - to dopiero paradoks
-
Atawizm, potrzeba dbałości o gniazdo, satysfakcja z poczucia spełnienia, z tego, że jej samiec jest lepszy i ładniejszy od innych, że lepiej je i ma wygodniej.
Wbrew pozorom wiele kobiet jest z siebie dumnych, że są kurami domowymi, którym on przynosi kasę. On utrzymuje i mu się należy.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX












