http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Wielcy małym

Joanna Szczepkowska
24.12.2009 , aktualizacja: 18.12.2009 16:56
A A A Drukuj
Chart złączony z menelką miał na pysku wyraz anielskiej rozkoszy
Joanna Szczepkowska
Fot. AG
Joanna Szczepkowska
ZOBACZ TAKŻE
Kiedy pewna kobieta piękna i dobrze wychowana oświadczyła zdumionym telewidzom, że lepiej nie brać psa ze schroniska, bo może być agresywny w odróżnieniu od szczeniaka z hodowli, moja suczka Norka, schroniskowy weteran, natychmiast wytłumaczyła mi, o co chodzi. Chodzi o to, że lepiej mieć w domu coś pięknego niż coś brzydkiego i że są ludzie po prostu czuli na piękno i czystość rasy. Norka twierdzi, że nie ma w tym nic złego - wstręt i blokada przed 'nieczystością rasową' jest zależna od procesów zachodzących w mózgu. U jednych mózg dopuszcza kundle, u innych nie.



Norka sama, mimo że jej tułów należy do psa dużego, łapy do basseta, a łeb do jamnika, najchętniej spogląda na psy czystej rasy. Zapytałam ją, co sądzi o tym, że psy schroniskowe są agresywne, a hodowlane nie. Bo według mnie to czysta bzdura. Norka jest uosobieniem łagodności, a moja przepiękna śp. hodowlana wyżlica odgryzła kiedyś komuś ucho. Norka wytłumaczyła mi, że u niektórych ludzi brzydki równa się zły i że to też jest sprawa skomplikowanej struktury naszych mózgów. Psy nie mają tego problemu.



No więc jak się już tak zgadało, pokazałam Norce kalendarz, który kupiłam w czterech egzemplarzach pod choinkę jako społecznie potrzebne prezenty. Kalendarz 'Wielcy małym' zawiera 12 uroczych zdjęć różnych aktorów obejmujących psiaki albo konie, a dochód z niego jest przeznaczony na najbiedniejsze schroniska w Polsce. Przeglądając ten kalendarz, zapytałam Norkę, czy nie wydaje się jej, że słowo 'wielcy' jest tutaj mocno przesadzone. Bo jeśli Marta Żmuda-Trzebiatowska - z całym szacunkiem dla jej urody - jest 'wielka', to jak określić (w testach maturalnych na przykład) Kopernika?



Zapytałam Norkę, czy nie uważa, że mimo szlachetnego celu autorzy powinni pomyśleć o tym, że to oglądają dzieci i może naprawdę im się zaszczepić myśl, że wielki to znany, a co za tym idzie taki, który pojawia się w kronikach towarzyskich, a nie w kronikach historycznych. Dziecko ambitne i zdolne uwierzy i zamiast żmudnie badać gwiazdy na niebie, zacznie chodzić na bankiety. Norka wytłumaczyła mi, że się czepiam, a rządzi mną zawiść, bo ja razem z nią nie zostałam do tego kalendarza zaproszona. Poza tym dla Norki jest oczywiste, że słowem 'wielcy' zostały nazwane tu zwierzęta, a 'mali' to ludzie, którzy je obejmują. OK. Potem rozmowa się urwała, bo zapatrzyłyśmy się na zdjęcie pewnego stworka. Ma kilka miesięcy, tułów charta, pysk pudla, a łapy boksera. I jest z hodowli.



Było tak: Pojechałyśmy na nadwiślańskie łąki, żeby się wybiegać. Dołączyłyśmy do yorka z kokardką i jednego pana. Potem nadjechało porsche i wyskoczył z niego superchart nieziemskiej urody, a za nim jego właścicielka. Między krzakami błąkała się też jakaś psia menelka z jednym okiem - przypominała starą szczotkę abnegatki. Właścicielka charta szybko podeszła do mnie, a z rozmowy wynikało, że bierze mnie za panią od yorka. Dlatego swobodnie mówiła o konieczności eliminacji ras mieszanych. Powołała się tutaj na samą naturę, która też eliminuje odmieńców. A natura wie, co robi. Dlatego właśnie pani ma zamiar podarować znajomym pod choinkę szczeniaka spłodzonego przez jej charta, chodzi tylko o to, że on nie ma seksualnego popędu. Żadna z charcic mu się nie spodobała i teraz Przerwałyśmy rozmowę, bo nagle chart zerwał się, pognał przed siebie - wyglądał jak miniaturowy koń i to był naprawdę piękny widok. Gnane dziwnym niepokojem pobiegłyśmy za nim. Jednak charty są bardzo szybkie. Kiedy dotarłyśmy do krzaków, było już za późno. Chart złączony z menelką miał na pysku wyraz anielskiej rozkoszy.



A nie można tego powiedzieć o właścicielce. Histeria na nadwiślańskich łąkach. Ostatnie słowa były: 'Bo takie tereny trzeba ogradzać! I ochrona musi być! A kundle na śmietnik!'. Oddaliłyśmy się z Norką bardzo szybko. Ale kiedy w odwiedzanym przeze mnie schronisku pojawił się młody piesek o jedwabnoniebieskiej skórze charta i pysku menelki, zadzwoniłam do tej pani. Bo przecież natura wie, co robi. Pani trzasnęła słuchawką, a Norka wytłumaczyła mi, że zachowałam się po chamsku. Przypomniała też, że wciskanie ludziom psów pod choinkę jest głupią zabawą, bo pies to kłopot. Ja jej na to, że przecież mąż to kłopot, dziecko to kłopot, wnuk to kłopot - życie to kłopot. Ona mi na to, że większość psów przywiązanych w lasach do drzew to prezenty choinkowe i żebym raczej zajęła się promocją wyżej wymienionego kalendarza, bo taka pomoc ma sens. A więc kupcie pod choinkę kalendarz 'Wielcy małym', gdzie wybitne stworzenia obejmują zwykli aktorzy. Koniecznie. I jeszcze Norka prosiła o jedno: nie jest prawdą, że zwierzęta mówią w czasie Wigilii. Mówią zawsze. Dobrych świąt życzę.



Podziel się