Chciałabym, aby ktoś opisał sytuację rodziców, którzy nie wiedzą, co mają zrobić z dzieckiem po płatnym urlopie macierzyńskim. Żyć z jednej pensji i biedować, bo mało kto zarabia tyle, aby utrzymać trzy osoby, lub iść do pracy i pensję oddać niani. Nie mam babci, która posiedzi w ramach gratisu z wnuczkiem, musimy z mężem liczyć tylko na siebie. Zapiszę malucha do żłobka - zdecydowałam. Tam, gdzie mieszkam, są dwa żłobki. W pierwszym było już 300 osób na liście rezerwowej, w drugim 200. Moja rozmówczyni zasugerowała, abym się nie trudziła składaniem papierów, bo po co?
Piszę, bo chcę pokazać, jak wygląda życie zwykłych kobiet, warstwy średniej, a to większość polskiego społeczeństwa. Codziennie, patrząc na synka, zastanawiam się, jak mamy dać sobie radę dalej, i ta sytuacja mnie przytłacza. Chciałabym się dowiedzieć od kogoś odpowiedzialnego za politykę prorodzinną, co mi radzi i jak mi pomoże.