
Fot. Jacek Łagowski
Ewa Jasiewicz
- urodziła się w 1978 roku w Londynie w rodzinie polskich emigrantów z armii Andersa. Ukończyła antropologię w Goldsmith College, ale zajmuje się działalnością społeczną i dziennikarstwem jako wolny strzelec. Była jedną z nielicznych zachodnich dziennikarek obecnych w Strefie Gazy podczas izraelskiego ataku. Jej reportaże z Iraku i Palestyny ukazywały się m.in. w 'Guardianie', 'Daily Telegraph', 'The Independent' i 'Le Monde Diplomatique'. Na początku przyszłego roku ukaże się jej książka 'Gaza - getto nieujarzmione'

Fot. AP
'Masakra trwa nadal' - transparent z takim napisem przemyciła na konferencję prasową gen. Sancheza
w Bagdadzie, poświęconą sukcesom misji stabilizacyjnej. Konferencję przerwano, a Ewę Jasiewicz wyprowadzili siłą amerykańscy żołnierze
ZOBACZ TAKŻE
- Piraci i karaluchy (19-01-10, 01:00)
- 'Nie przestałam się bać' (14-12-08, 11:00)
- Nie będę normalny (16-11-08, 11:00)
- Piętno (01-06-08, 11:00)
- Nie pamiętam, czy się wtedy uśmiechałam (11-05-08, 11:00)
- Antyglobalistki (16-08-02, 12:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Moda uliczna z Izraela (30-07-07, 11:00)
Oficjalne wersje są takie, że albo w ogóle nie zauważyli wolontariusza i całkiem niechcący go rozjechali buldożerem, albo że wcale nie był to pokojowy wolontariusz, tylko uzbrojony terrorysta. Taka była izraelska wersja śmierci Toma Hurndalla - że zabili uzbrojonego żołnierza w mundurze, atakującego izraelskie pozycje. Tylko że Hurndall, jak my wszyscy, był nieuzbrojony i miał na sobie odblaskową kamizelkę. Zawsze je nosimy. Jest na nich wielojęzyczny napis DOCTOR albo PRESS. Na zdjęciach incydentu wyraźnie widać, że Hurndall jest nieuzbrojony, oznakowany i zginął, nikogo nie atakując, tylko próbując wyprowadzić palestyńskie dzieci ze strefy snajperskiego ostrzału. Oni zawsze wiedzą, kogo mają na muszce. Świadomość, że to jest nieuzbrojony obywatel USA albo Unii Europejskiej, czasem powstrzymuje ich przed strzałem, ale nie zawsze.
I z Zachodniego Brzegu pojechałaś do Iraku?
Tak, do Bagdadu i Basry, ale tam już było zbyt niebezpiecznie. W Palestynie nie ma porwań dla pieniędzy, więc człowiek boi się tylko jednej strony - izraelskiej armii. Palestyńczycy obcokrajowcom nic nie robią, natomiast w Iraku realnym zagrożeniem byli sami Irakijczycy - ludzie dawnego reżimu, gangsterzy porywający dla pieniędzy. Tam odblaskowa kamizelka z napisem PRESS nikogo nie powstrzyma przed pociągnięciem za spust.
I po Iraku postanowiłaś pojechać do Strefy Gazy, żeby tam odsapnąć od niebezpieczeństwa.
Na początku wróciłam do Anglii i trochę pracowałam jako dziennikarski wolny strzelec oraz jako organizatorka związków zawodowych, szczególnie z polskimi pracownikami, w Manchesterze i Liverpoolu, a później w Londynie dla PLATFORM, interdyscyplinarnej organizacji łączącej działania artystyczne z kwestiami ekologii i praw człowieka. Czułam się jednak niespełniona i sfrustrowana. Pracodawcy zwalniali polskich działaczy związkowych i rozbijali nasze związki. Wiesz, miałam wtedy życie mniej więcej takie jak ty - siedziałam w klimatyzowanym budynku i stukałam w komputer. Tylko że strasznie mi z tym było nudno, uważałam, że to, co robię, nie ma praktycznego znaczenia. Miałam narzeczonego, którego zupełnie nie interesowały te wszystkie moje bliskowschodnie przygody. To był poważny powód naszych konfliktów i w konsekwencji - bolesnego rozstania. Usłyszałam wtedy, że moi przyjaciele zakładają organizację Free Gaza Movement.
Nazwa Ruch Wolnej Gazy już brzmi jak jakaś partyzantka...
Nie, to oczywiście też jest ruch ludzi niestosujących przemocy, tylko najwyżej padających jej ofiarą. Strefa Gazy jest gettem odciętym od świata. Ma lądową granicę z Izraelem i Egiptem, bardzo pilnie strzeżoną. Jedyny sposób na przełamanie blokady to droga morska...
Zaraz, dlaczego właściwie bratni arabski Egipt nie otworzy granicy?
Wrogiem, którego Egipt boi się najbardziej na świecie, jest demokracja, a mieszkańcy Strefy Gazy są bardzo przyzwyczajeni do takiego pomysłu, że swoich przywódców wyłaniają w wolnych wyborach. Egipt jest dyktaturą, która ewoluuje w stronę monarchii - władza ma przejść w rodzinie panującej z Mubaraka seniora na jego syna. Władcy Egiptu nie chcą więc, żeby wśród egipskich obywateli roznosiły się takie wywrotowe hasła jak wybieranie prezydenta przez obywateli. Free Gaza od zeszłego roku próbuje przełamać tę blokadę - wypływamy z Cypru prywatnymi jachtami i dobijamy do brzegu w Strefie Gazy. Tam były porty, ale są nieużywane od 40 lat. Palestyńscy urzędnicy zrobili dla nas nowe pieczątki, żebyśmy formalnie mogli przekraczać granicę morską.
Oni mają prawo do kontroli granic? Jakie to państwo z punktu widzenia prawa międzynarodowego - Izrael, Egipt, Autonomia Palestyńska?
Nie wiadomo, to temat sporny. Izrael określa Gazę jako 'wrogie terytorium' i formalnie nie uważa jej za swoją część. Jest międzynarodowe prawo dotyczące terytoriów okupowanych, ale Izrael oficjalnie wycofał się z Gazy i twierdzi, że to już nie okupacja, tylko oblężenie. Prawda jest taka, że Izrael kontroluje granicę morską, powietrzną i lądową Gazy, kontroluje całą infrastrukturę, a przede wszystkim regularnie atakuje obywateli Gazy lub organizuje pozasądowe zabójstwa liderów palestyńskiego ruchu oporu. W każdym razie ta pierwsza łódka z ruchu Free Gaza była pierwszym statkiem, który dotarł do brzegów Gazy od 1967 roku. To była misja humanitarna, do Gazy dotarli w ten sposób lekarze i ratownicy medyczni. Był wśród nas ocalony z Holocaustu.
Żeby Izraelowi bardziej niezręcznie było was po prostu zatopić?
Coś w tym rodzaju. Ja przypłynęłam czwartą łódką, potem dotarła piąta - i to był koniec, bo się zaczął atak na Gazę i flota izraelska zatrzymała dwie ostatnie łódki.
Jak się w ogóle żyje w takim oblężeniu? Tam w ogóle było coś do jedzenia?
Było, ale bardzo drogie i w za małych ilościach. Ludzie po dwa dni stali w kolejce po mąkę. Wszystko do Gazy jest dostarczane tymi tunelami, naprawdę wszystko - żywność, motocykle, cement na budowę. Izrael ciągle je próbuje niszczyć, wpuszczają tam gaz, żeby wytruć ludzi. Więc nic dziwnego, że towary dostarczone w ten sposób kosztują fortunę. W Gazie część żywności produkuje się na miejscu. Jednak wojsko Izraela od dziewięciu lat systematycznie niszczy pola uprawne, drzewa oliwne, budynki gospodarskie. Widziałam, jak ludzie próbowali zbierać na polu pietruszkę i izraelskie wojsko strzelało do nich, bo pole było blisko 'strefy buforowej', którą armia izraelska wciąż jednostronnie powiększa. Teraz, podczas tej inwazji, też niszczyli przede wszystkim pola uprawne, bo te są najbliżej tej strefy.
A wolno im chociaż łowić ryby?
Tak, ale Izrael często ostrzeliwuje wszystkie łodzie rybackie, które są 'za duże' albo odpływają ledwie kilkaset metrów od brzegu. A jak nie strzelają, to zalewają łódź cuchnącą cieczą, żeby ryby się nie nadawały do spożycia. Izrael robi wszystko, żeby w Strefie Gazy nie było możliwe normalne życie. My tam jechaliśmy tylko po to, żeby pomagać ludziom - zrobiłam kurs pierwszej pomocy, nie jestem lekarzem, ale wiem, jak pomóc ofierze wypadku, zanim przyjedzie prawdziwy lekarz. Tylko że podczas ataku na Gazę my mogliśmy tylko zbierać trupy, bo Izrael specjalnie atakował tak, żeby ginęło jak najwięcej cywilów. Zresztą nas też zabijali - zginęło 16 cywilnych ratowników, 39 raniono. Najbardziej im zależy na tym, żeby nie było świadków tego, co się tam dzieje, dlatego zaczęli atak w grudniu, kiedy większość dziennikarzy wyjechała na święta.
Jak się stamtąd wydostałaś?
Przez egipskie przejście Rafah. Nigdy nie wiadomo, kogo oni przepuszczą, a kogo nie, ludzie czekają miesiącami na pozwolenie przekroczenia granicy. Ja czekałam pięć dni, bo prawdopodobnie nie mieli mnie na żadnej czarnej liście. Tam człowiek z brytyjskim paszportem jest lepiej traktowany od Palestyńczyka. Egipscy strażnicy traktują ich z niewyobrażalnym chamstwem, na moich oczach wyrzucili komuś paszport przez okno i krzyczeli: 'Nigdy stąd nie wyjedziesz, ty taki owaki'.
Kiedy ja czytam o takich miejscach jak Strefa Gazy i usiłuję sobie wyobrazić, co ja bym zrobił na miejscu ich mieszkańców, to podstawowa odpowiedź to próba ucieczki. Dać łapówkę, zachachmęcić, nie wiem, ale wydostać siebie i rodzinę.
I z Zachodniego Brzegu pojechałaś do Iraku?
Tak, do Bagdadu i Basry, ale tam już było zbyt niebezpiecznie. W Palestynie nie ma porwań dla pieniędzy, więc człowiek boi się tylko jednej strony - izraelskiej armii. Palestyńczycy obcokrajowcom nic nie robią, natomiast w Iraku realnym zagrożeniem byli sami Irakijczycy - ludzie dawnego reżimu, gangsterzy porywający dla pieniędzy. Tam odblaskowa kamizelka z napisem PRESS nikogo nie powstrzyma przed pociągnięciem za spust.
I po Iraku postanowiłaś pojechać do Strefy Gazy, żeby tam odsapnąć od niebezpieczeństwa.
Na początku wróciłam do Anglii i trochę pracowałam jako dziennikarski wolny strzelec oraz jako organizatorka związków zawodowych, szczególnie z polskimi pracownikami, w Manchesterze i Liverpoolu, a później w Londynie dla PLATFORM, interdyscyplinarnej organizacji łączącej działania artystyczne z kwestiami ekologii i praw człowieka. Czułam się jednak niespełniona i sfrustrowana. Pracodawcy zwalniali polskich działaczy związkowych i rozbijali nasze związki. Wiesz, miałam wtedy życie mniej więcej takie jak ty - siedziałam w klimatyzowanym budynku i stukałam w komputer. Tylko że strasznie mi z tym było nudno, uważałam, że to, co robię, nie ma praktycznego znaczenia. Miałam narzeczonego, którego zupełnie nie interesowały te wszystkie moje bliskowschodnie przygody. To był poważny powód naszych konfliktów i w konsekwencji - bolesnego rozstania. Usłyszałam wtedy, że moi przyjaciele zakładają organizację Free Gaza Movement.
Nazwa Ruch Wolnej Gazy już brzmi jak jakaś partyzantka...
Nie, to oczywiście też jest ruch ludzi niestosujących przemocy, tylko najwyżej padających jej ofiarą. Strefa Gazy jest gettem odciętym od świata. Ma lądową granicę z Izraelem i Egiptem, bardzo pilnie strzeżoną. Jedyny sposób na przełamanie blokady to droga morska...
Zaraz, dlaczego właściwie bratni arabski Egipt nie otworzy granicy?
Wrogiem, którego Egipt boi się najbardziej na świecie, jest demokracja, a mieszkańcy Strefy Gazy są bardzo przyzwyczajeni do takiego pomysłu, że swoich przywódców wyłaniają w wolnych wyborach. Egipt jest dyktaturą, która ewoluuje w stronę monarchii - władza ma przejść w rodzinie panującej z Mubaraka seniora na jego syna. Władcy Egiptu nie chcą więc, żeby wśród egipskich obywateli roznosiły się takie wywrotowe hasła jak wybieranie prezydenta przez obywateli. Free Gaza od zeszłego roku próbuje przełamać tę blokadę - wypływamy z Cypru prywatnymi jachtami i dobijamy do brzegu w Strefie Gazy. Tam były porty, ale są nieużywane od 40 lat. Palestyńscy urzędnicy zrobili dla nas nowe pieczątki, żebyśmy formalnie mogli przekraczać granicę morską.
Oni mają prawo do kontroli granic? Jakie to państwo z punktu widzenia prawa międzynarodowego - Izrael, Egipt, Autonomia Palestyńska?
Nie wiadomo, to temat sporny. Izrael określa Gazę jako 'wrogie terytorium' i formalnie nie uważa jej za swoją część. Jest międzynarodowe prawo dotyczące terytoriów okupowanych, ale Izrael oficjalnie wycofał się z Gazy i twierdzi, że to już nie okupacja, tylko oblężenie. Prawda jest taka, że Izrael kontroluje granicę morską, powietrzną i lądową Gazy, kontroluje całą infrastrukturę, a przede wszystkim regularnie atakuje obywateli Gazy lub organizuje pozasądowe zabójstwa liderów palestyńskiego ruchu oporu. W każdym razie ta pierwsza łódka z ruchu Free Gaza była pierwszym statkiem, który dotarł do brzegów Gazy od 1967 roku. To była misja humanitarna, do Gazy dotarli w ten sposób lekarze i ratownicy medyczni. Był wśród nas ocalony z Holocaustu.
Żeby Izraelowi bardziej niezręcznie było was po prostu zatopić?
Coś w tym rodzaju. Ja przypłynęłam czwartą łódką, potem dotarła piąta - i to był koniec, bo się zaczął atak na Gazę i flota izraelska zatrzymała dwie ostatnie łódki.
Jak się w ogóle żyje w takim oblężeniu? Tam w ogóle było coś do jedzenia?
Było, ale bardzo drogie i w za małych ilościach. Ludzie po dwa dni stali w kolejce po mąkę. Wszystko do Gazy jest dostarczane tymi tunelami, naprawdę wszystko - żywność, motocykle, cement na budowę. Izrael ciągle je próbuje niszczyć, wpuszczają tam gaz, żeby wytruć ludzi. Więc nic dziwnego, że towary dostarczone w ten sposób kosztują fortunę. W Gazie część żywności produkuje się na miejscu. Jednak wojsko Izraela od dziewięciu lat systematycznie niszczy pola uprawne, drzewa oliwne, budynki gospodarskie. Widziałam, jak ludzie próbowali zbierać na polu pietruszkę i izraelskie wojsko strzelało do nich, bo pole było blisko 'strefy buforowej', którą armia izraelska wciąż jednostronnie powiększa. Teraz, podczas tej inwazji, też niszczyli przede wszystkim pola uprawne, bo te są najbliżej tej strefy.
A wolno im chociaż łowić ryby?
Tak, ale Izrael często ostrzeliwuje wszystkie łodzie rybackie, które są 'za duże' albo odpływają ledwie kilkaset metrów od brzegu. A jak nie strzelają, to zalewają łódź cuchnącą cieczą, żeby ryby się nie nadawały do spożycia. Izrael robi wszystko, żeby w Strefie Gazy nie było możliwe normalne życie. My tam jechaliśmy tylko po to, żeby pomagać ludziom - zrobiłam kurs pierwszej pomocy, nie jestem lekarzem, ale wiem, jak pomóc ofierze wypadku, zanim przyjedzie prawdziwy lekarz. Tylko że podczas ataku na Gazę my mogliśmy tylko zbierać trupy, bo Izrael specjalnie atakował tak, żeby ginęło jak najwięcej cywilów. Zresztą nas też zabijali - zginęło 16 cywilnych ratowników, 39 raniono. Najbardziej im zależy na tym, żeby nie było świadków tego, co się tam dzieje, dlatego zaczęli atak w grudniu, kiedy większość dziennikarzy wyjechała na święta.
Jak się stamtąd wydostałaś?
Przez egipskie przejście Rafah. Nigdy nie wiadomo, kogo oni przepuszczą, a kogo nie, ludzie czekają miesiącami na pozwolenie przekroczenia granicy. Ja czekałam pięć dni, bo prawdopodobnie nie mieli mnie na żadnej czarnej liście. Tam człowiek z brytyjskim paszportem jest lepiej traktowany od Palestyńczyka. Egipscy strażnicy traktują ich z niewyobrażalnym chamstwem, na moich oczach wyrzucili komuś paszport przez okno i krzyczeli: 'Nigdy stąd nie wyjedziesz, ty taki owaki'.
Kiedy ja czytam o takich miejscach jak Strefa Gazy i usiłuję sobie wyobrazić, co ja bym zrobił na miejscu ich mieszkańców, to podstawowa odpowiedź to próba ucieczki. Dać łapówkę, zachachmęcić, nie wiem, ale wydostać siebie i rodzinę.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Ciekawe czy ona by sie odwazyla...
patriota21wieku
01.12.09, 21:53
... wejsc bez hijabu do siedziby ben Ladena czy Zawahiriego i zapytac ich dlaczego ich zwolennicy morduja niewinnych cywili?»
-
Cenzura
rabuni
02.12.09, 03:57
Dwa posty mi zdjęli, tylko dlatego że napisałem że to efekt wojny oniepodległość którą rozpoczęły państwa arabskie, no gazeta jest nieobiektywna,a tego co było w latch czterdziestych to »
-
bezużyteczni mądrale
amerlyn
07.12.09, 15:01
O istnieniu ISM (International Solidarity Movement) dowiedzialam sie dopiero po obejzeniu w teatrze sztuki "My Name is Rachel Corrie", bylam wstrzasnieta! Pozniej przeczytalam, bardzo »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć




