Kobiety z dzieckiem w kolejce
Inga z Warszawy
13.11.2009
, aktualizacja: 12.11.2009 15:43
Czy trzeba nam kartonowej tablicy na ladzie by sobie przypomnieć, że kobiety z dzieckiem są obsługiwane poza kolejką?
.
List
W poświąteczny poniedziałek poczta w jednej z dzielnic Warszawy jak zwykle pełna petentów z numerkiem w ręku. Na swoją kolej czeka również 35 letnia blondynka z niespełna dwuletnią córeczką. Mała z ciekawością zagląda w każdy kąt pocztowej przestrzeni, wszystko chce dotknąć, o wszystko pyta: Cio to? Mama z uśmiechem odpowiada, starając się nie stracić córeczki z oczu. Po 15 minutach oczekiwania na swój numerek kobieta prosi w okienku o jedną kopertę: - W tym okienku kopert nie sprzedajemy. Tylko w okienku nr 1 - informuje ją pani zza szyby. Kobieta trzymając dziewczynkę za rączkę przechodzi do wskazanego stanowiska, przy którym swą sprawę załatwia właśnie 50-letni mężczyzna.
Wysłanie paczki zajmuje mu 15 minut, co chwilę od nowa wypisuje adresy, pyta o tysiące szczegółów. Gdy w końcu odchodzi od okienka, kobieta ponawia swoją prośbę o 1 kopertę: - Ma pani numerek? Proszę pobrać numerek i ponownie podejść do okienka. Na te słowa twarz matki na chwilę zamiera w bezruchu, to pytanie wybija ją z rytmu, ale emocje trzyma na wodzy. Najważniejsze to nie stracić dziecka z oczu. Pobiera więc numerek tuląc małą do kolan i wraca do okienka. Niestety przy szybie stoi już mężczyzna od paczki. Coś pomylił w adresie. Trzeba czekać. Inni oczekujący wdali się w rozmowę z dziewczynką. Ktoś cmoka, ktoś zagaduje. Matka uśmiecha się do ludzi a przede wszystkim do córki. Minie kolejne 15 minut zanim nareszcie kupi swoją kopertę, zaadresuje i wrzuci list do czerwonej skrzynki. Teraz mogą już pójść do parku.
Niezwykła kobieta o stalowych nerwach, nie nachalna a w dodatku miła dla wszystkich. Bohaterka - myślę.
Kobiety w ciąży, matki z dzieckiem, inwalidów, kombatantów obsługujemy poza kolejnością - głosiło standardowe hasło doby komunizmu. Tabliczki z tym komunikatem były w każdym sklepie, w każdym urzędzie, również pocztowym. Co się z nami stało? Czy trzeba nam kartonowej tablicy na ladzie by sobie przypomnieć, że kobiety z dzieckiem są obsługiwane poza kolejką?