http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Biznesplan na życie

Dominika
17.09.2009 , aktualizacja: 16.09.2009 12:42
A A A Drukuj
To nie tak ,że wybieram karierę , zamiast rodziny , dzieci. Wybieram życie zgodne ze swoją teorią , moim planem. Moje życie, mój problem
List
.
List
Któż, jako dziecko nie lubił spotkań w gronie rodziny. Święta, urodziny, śluby i rocznice tych ślubów. To właśnie wtedy miałam okazję, spotkać się z kuzynostwem, z którym, na co dzień nie miałam kontaktu. Ze względów czysto geograficznych. Były wspólne zabawy i rozmowy (zazwyczaj o meczącej szkole). Świat z perspektywy dziecka wydawał się wtedy łatwy i bezpieczny. Nikt wówczas nie myślał, jakie studia skończy (czy w ogóle się na nie wybierze), ile będzie miał dzieci, no i najważniejsze jak będzie wyglądał przyszły małżonek? Ja już na pewno o tym nie myślałam. Plan na swoje dorosłe życie miałam jeden. Wtedy czułam się dojrzalsza, bo wiedziałam jak będzie wyglądał mój biznesplan na życie.

Dzisiaj już mamy dowody osobiste i realizujemy swoje marzenia. I chociaż, nigdy nie ukrywałam przed rodziną, że planuje macierzyństwa, bycia Matką-Polką. Bycie singlem z wyboru, przeszkadza mojej rodzinie. Głownie dotyczy to jeden cioci, o zaściankowym poglądzie na te sprawy.

Wiąże się z tym pewna historia, która zdarzyła się kilka lat temu. Na ślub kuzynki, zostałam zaproszona z osobą towarzyszącą. Z powodu braku takowej osoby, na uroczystość wybrałam się w pojedynkę. Skoro bycie samym, nie przeszkadza mnie samej, innym tym bardziej nie powinno. Jednak Ci "inni" mieli już plany, co do mnie i mojej " samotności". W kościele, dowiedziałam się, że został mi przypisany towarzysz na wesele. Nie trudno zgadnąć jak się czułam. To przykre, ale dzisiejsze spotkania rodzinne w niczym nie przypominają tych sprzed lat. Jest nawet gorzej, jako osoba starsza jestem zmuszana do wysłuchiwania uwag typu:, " Po co Ci te studia?, Zobacz na moją córkę, zobacz jak jej się w życiu powiodło". To powodzenie w życiu to dziecko w wieku 16 lat, małżeństwo z przymusu i nieukończone technikum.

Przepraszam, ale jak chcę czegoś więcej.

To źle, że mam marzenia, ambicje?, że pragnę więcej, chcę więcej? To nie tak ,że wybieram karierę , zamiast rodziny , dzieci. Wybieram życie zgodne ze swoją teorią , moim planem. Moje życie, mój problem. Za kolejne zaproszenia, dziękuję, postoję. Skoro mam przynosić rodzinie wstyd. Może ja chcę żyć , jak kobieta promowana przez Helen Brown, jak bohaterki " Seksu w wielkim mieście". Na ukochane diamenty, chcę zarobić sama. Póki co jestem sama, lecz nie samotna. I zapewniam Cię ciociu, że wszystko ze mną w porządku. I jak każda normalna kobieta "pragnę kochać, ale nie cierpieć, kochać miłością wieczną i składać przysięgi , których się nie łamie" Bo przecież, o ile bardziej przyjemnie będzie poczekać, na tego jedynego, by mu powiedzieć: "nawet nie wiesz jak długo na Ciebie czekałam".

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • biznesplannazycie2012

    0

    Dopiero dzisiaj przeczytalem powyzsze wpisy i ciekawi mnie jak to wyglada u Dominiki w 2012 roku czyli z perspektywy czasu?
    Pozdrawiam
    Mateusz
    www.biznesplannazycie.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX