http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Aaa. Pół pokoju za seks odstąpię

Tekst: Anita Kwestorowska
21.09.2008 , aktualizacja: 22.09.2008 16:30
A A A Drukuj
Ogłoszenia studentów na plakacie modowym. Fot. Magnum photos/ EK Pictures Ogłoszenia studentów na plakacie modowym.
Pokój chce mi pokazać od razu. Nie chce podać liczby oczekiwanych zbliżeń w miesiącu, ale na moje: ''Raz w tygodniu wystarczy?'', odpowiada szybko: ''Nie, to za mało''
ZOBACZ TAKŻE
Jest pewny siebie. Studiuje prawo na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. W ogłoszeniu pisze: 'Wynajmę pokój w centrum Włoszce lub Europejce, maks. 32 lata. Całkowicie gratis. Okolicznościowe usługi do uzgodnienia. Jestem 27-letnim profesjonalistą. Zdrowym i czystym'. Podaje e-mail i numer komórki. Udaje nam się umówić. Do jednego z barów w centrum Rzymu przychodzi w ciemnych okularach. Uważnie mi się przygląda, ale okularów nie zdejmuje. Jest arogancki, ale szczery. - Moi koledzy ze studiów tak robią. Mają dziewczyny w swoich pokojach. Też studentki. Za seks kilka razy w miesiącu pozwalają im mieszkać za darmo. Teraz tak się oszczędza. Ja mam duży pokój. Jest jedno szerokie łóżko, ale można dostawić drugie samodzielne. To już zależy od dziewczyny. Przyznaje, że na początku traktował to jako żart, ale gdy już po godzinie od zamieszczenia ogłoszenia zaczęły nadchodzić konkretne oferty, wszystko ruszyło na poważnie.

Pietro jest ostrożniejszy. Proponuje czterodniowy okres próbny. - Przecież może nam się nie spodobać. Możemy być niedopasowani seksualnie. Po co ryzykować cały miesiąc? Studiuje na wydziale inżynierii. Ma 26 lat. W ogłoszeniu nie podaje, że ma dziewczynę. A ma. - Ona prawie nigdy do mnie nie przychodzi i nie musi o wszystkim wiedzieć. To pozostanie między nami. Jestem czwartą osobą, z którą rozmawia. Jest spokojny i konkretny. Otwarcie opowiada o fascynacji kobiecymi stopami i seksowną bielizną. Pokój chce mi pokazać od razu, a okres próbny może się rozpocząć jeszcze tego samego dnia. Nie chce podać liczby oczekiwanych zbliżeń w miesiącu, ale na moje: 'Raz w tygodniu wystarczy?', odpowiada szybko: 'Nie, to za mało'.

Andrea, 33-letni pracownik firmy ubezpieczeniowej, nie chce stałego związku, ale w codziennym życiu brakuje mu bliskości kobiety. - Nie szukam dziewczyny ani pomocy domowej, wiesz, co o mi chodzi... Nie chcę być sam w domu, samemu się dotykać... Mam samodzielne mieszkanie, jest wolny pokój. Wiem, że studentki mają trudności z płaceniem za wynajem i szukają innych możliwości mieszkania w stolicy. Możemy się dogadać. Kilkakrotnie podkreśla, że w grę nie wchodzi poważny związek, ale kandydatka musi spełniać pewne wymagania. - Najważniejsze to znaleźć osobę zaufaną. Żebym miał pewność, że jeśli zostawię zegarek na stole, to on mi nie zginie. Ile seksu w miesiącu? Nie wiem. Wszystko musi wyjść naturalnie, nie chcę niczego na siłę, ale nie prowadzę też działalności charytatywnej.

Uprawiam seks, więc studiuję

Ogłoszenia o wynajmie pokoi w zamian za usługi seksualne pojawiają się systematycznie w najpopularniejszych tematycznych portalach internetowych takich jak Kijiji czy Porta Portese. Najczęściej są to konkretne oferty, w których wyraźnie figuruje 'zapłata w naturze', ale zdarzają się też ogłoszenia, które nie mówią otwarcie o seksie, takie jak: '30-latek poszukuje ładnej, zadbanej studentki do pomocy w drobnych pracach domowych. Pokój gratis'. Pod koniec marca fenomen 'pokoju za seks' nagłośnił włoski dziennik 'La Repubblica'. Reporterzy dotarli do osób oferujących pokoje w Rzymie oraz sami zamieścili ogłoszenia, podszywając się pod studentki gotowe płacić w naturze. Oprócz młodych studentów i absolwentów na ogłoszenie odpowiedzieli mężczyźni w średnim wieku oferujący własne mieszkanie lub opłatę za pokój u obcej rodziny w zamian za okazjonalne spotkania o charakterze seksualnym. Zjawisko zbadało również włoskie czasopismo studenckie "Studenti Magazine". W wywiadzie dla Repubblica Radio TV Giulia Serventi Longhi, dyrektorka magazynu oraz największego portalu studenckiego we Włoszech Studenti.it, oszacowała, że problem handlowania własnym ciałem może dotyczyć 21 proc.(75 tys.) pracujących studentek największych włoskich miast. Z badań opartych na wywiadach środowiskowych i forach internetowych wynika, że oprócz usług seksualnych niezwykle popularne jest zjawisko camgirls, czyli studentek rozbierających się przed kamerami i udostępniających wizerunek w internecie. Powód? Czasem zwyczajny ekshibicjonizm i chęć rozrywki, ale najczęściej brak wystarczających środków na życie. - Minimalna kwota na utrzymanie w Rzymie dla osób spoza miasta to 600-700 euro miesięcznie. Ucząca się studentka w 'normalnej pracy' może zarobić najwyżej 500 euro. Resztę musi sobie jakoś zdobyć - wyjaśnia Longhi.

Problemem jest zjawisko solidaryzowania się młodych ludzi ze studentkami handlującymi własnym ciałem. Wywiad przeprowadzony przez reporterów dziennika 'La Repubblica' wśród studentów rzymskiego uniwersytetu La Sapienza pokazuje, że fenomen 'pokoju za seks' jest dobrze znany i nikogo nie bulwersuje. - Każdy ma prawo robić to, na co ma ochotę. Sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji, więc nie wiem, jak bym postąpiła. Ale życie jest trudne, są osoby, które by przetrwać, są gotowe na wszystko. Nie można nikogo oceniać - mówi jedna ze studentek. - Mam koleżanki, które zajmują się prostytucją. Nie robią tego, żeby przeżyć, ale by zdobyć dodatkową kasę - śmieje się inna. 'Nie widzę w tym nic złego. Wystarczy wyjść w sobotę wieczorem, żeby zobaczyć o wiele gorsze rzeczy!' - pisze Valeria na jednym z forów internetowych. - Szokuje szczerość i spokój, z którymi się dzisiaj się o tych rzeczach mówi. Nikt nie widzi w tym nic skandalicznego. O wiele łatwiej znaleźć zrozumienie i solidarność. To powinno dać do myślenia - komentuje Giulia Serventi Longhi.

Sprzedaje śmiało ciało

Fenomen 'pokoju za seks' przywędrował do Włoch z Francji. Na początku bieżącego roku na łamach włoskiego dziennika 'Corriere della Sera' ukazał się artykuł 'W Paryżu seks za dach nad głową' o francuskich studentkach oferujących własne ciało za wynajem pokoju. W ciągu kilku miesięcy włoscy dziennikarze odkryli nie tylko podobną sytuację na rzymskim uniwersytecie La Sapienza, ale również inne przypadki handlu ciałem na terenie całych Włoch, takie jak sprzedaż egzaminów na uniwersytecie w Bari czy historia młodych bezrobotnych kobiet z Mediolanu, które oferowały seks za umowę o pracę. 'Chodzi tylko o jedną noc. Nic więcej. Rano chcę się obudzić i podpisać umowę. Bez żartów' - pisze w blogu jedna z nich.

'Corriere della Sera' opublikował informację o nastolatkach z Padwy pozwalających na dotykanie własnego ciała w zamian za doładowanie telefonu komórkowego warte 10-15 euro. Głośny był również przypadek 40-letniego dentysty z Genui leczącego zęby w zamian za usługi seksualne. 'Na moje ogłoszenie odpowiedziało bardzo dużo kobiet, również cudzoziemek. Byłem bardzo zdziwiony. (...) Dentysta łamie bariery społeczne. Gdy leczę zęby, jestem, ściśle rzecz biorąc, na pacjentce, wtedy wystarczy już tylko spojrzenie w oczy...' - przytacza jego słowa 'La Repubblica'.

Podziel się