Nie macajcie pań z fajek

Rozmawiał: Włodzimierz Kalicki
18.05.2008 11:00
A A A Drukuj
MICHAL MORAWSKI - KOLEKCJONER FAJEK.NA ZDJĘCIU Z FAJKĄ Z PIANKI MORSKIEJ WYKONANĄ OK.1850 ROKU W BUDAPESZCIE.

MICHAL MORAWSKI - KOLEKCJONER FAJEK.NA ZDJĘCIU Z FAJKĄ Z PIANKI MORSKIEJ WYKONANĄ OK.1850 ROKU W BUDAPESZCIE. (Fot. Maciej Zienkiewicz / AG)

Początkowo dostęp do tytoniu miały też kobiety, gdyż uważano go za wyjątkowo skuteczne lekarstwo. Lekarze byli zdania, że tytoniem można zwalczyć większość chorób - nawet kaszel i suchoty
Michał Morawski

- dyrektor w międzynarodowej firmie inżynierskiej GEA budującej pod klucz zakłady przemysłu spożywczego i chemicznego. Fajki zbiera od 40 lat

Fajka to przyrząd męski?

Zdecydowanie tak. Fajka wręcz należy do tych sfer kultury mężczyzn, które definiowane były w wyraźnej opozycji do świata kobiet. Fajkę palono w sytuacjach, z których kobiety były symbolicznie wykluczone. Często to wykluczenie było fizyczne.

Kobiety współczesne palą papierosy równie zachłannie i równie często jak mężczyźni. Dlaczego zostały wykluczone ze świata palących fajkę?

To wynika z historii tytoniu jako używki. Palenie tytoniu najpewniej wynalezione zostało w dawnych kulturach Indian Meksyku i Ameryki Środkowej. Archeologowie odkryli liczne wizerunki kapłanów Majów używających pradawnych fajek. Tyle że używali ich oni do wydmuchiwania dymu tytoniowego w stronę słońca i czterech stron świata. Palenie tytoniu było zatem rodzajem ofiary składanej bogom. Zastrzeżone było dla sfery sacrum, którą zarządzali kapłani. Także później, gdy w ciągu sześciu wieków stawało się coraz popularniejszym obyczajem towarzyskim w społeczności Majów i w cywilizacjach indiańskich, które palenie od Majów przejmowały, pozostało rozrywką zastrzeżoną dla mężczyzn.

Ale w Europie dym z tytoniu nigdy nie odgrywał żadnej roli w rytuałach religijnych. Mało tego, uprawa tytoniu, inaczej niż uprawa winorośli i produkcja wina we wczesnym średniowieczu, nie stała się domeną zakonów męskich.

Do Europy nasiona tytoniu trafiły z Nowego Świata w drugiej połowie XVI wieku, do Hiszpanii i Portugalii. Nową używkę spopularyzował w Europie ambasador Francji w Portugalii Jean Nicot, który sadzonkę wraz z entuzjastycznymi relacjami o działaniu dymu z jej liści przywiózł do Paryża na dwór Katarzyny Medycejskiej. Nową roślinę nazwano nicotianą, a nazwisko ambasadora uwiecznione zostało ostatecznie w nazwie najważniejszego alkaloidu obecnego w liściach tytoniu. Początkowo dostęp do tytoniu miały też kobiety, gdyż uważano go za wyjątkowo skuteczne lekarstwo.

Już Jean Nicot przypisywał tytoniowi właściwości lecznicze, a późniejsi lekarze z wpływowym autorytetem medycznym Hiszpanem Nicolásem Monardesem na czele uważali, że tytoniem można zwalczyć większość chorób - nawet kaszel i suchoty! Dopiero palenie towarzyskie, dla przyjemności, stało się sprawą czysto męską. Zaczęło się około roku 1580 od wybitnego angielskiego żeglarza Sir Waltera Raleigh, założyciela kolonii Wirginia w Ameryce Północnej. I on, i inni angielscy koloniści przejęli od tamtejszych Indian zwyczaj palenia fajki i przenieśli go na angielski dwór. Nowa rozrywka szybko upowszechniła się w społeczeństwie, ale od razu we wszystkich warstwach społecznych wpisana została w męskie rytuały towarzyskie. Palenie bowiem od razu stało się czynnością towarzyską. Pykanie fajki w domu, w samotności byłoby czymś niestosownym. Palacze zakładali kluby fajczarskie, które funkcjonowały w pubach lub tawernach.

Dżentelmeni w ogóle nie mieli fajek w domu, zostawiali je w depozycie w pubie. To w naturalny sposób wykluczało kobiety. Ale nawet podczas przyjęć i spotkań domowych panowie zaprowadzili przywilej wychodzenia w trakcie spotkania na fajkę do osobnego pokoju, do którego panie nie miały wstępu. Ten model palenia na początku XVII wieku upowszechnił się w całej Europie.

Kobiety oddały pokusę nowego nałogu walkowerem?

W XVII i XVIII wieku nie miały w tej sprawie nic do powiedzenia. To był męski świat, do którego nie miały wstępu.

Mary Reid, sławna z okrucieństwa i erotycznego wykorzystywania jeńców oraz swych podwładnych kobieta pirat z Karaibów, kurzyła fajkę.

Sięgnięcie kobiet po fajkę aż do XX wieku było symbolem ich niezależności, wtargnięcia do świata mężczyzn. George Sand paliła fajkę - długą, z malutką główką. To była manifestacja nieulegania konwenansom, emancypacji. Swą fajką Sand rzuciła mężczyznom wyzwanie i oni tak jej palenie postrzegali. Palenie fajek przez kobiety ograniczało się w XIX wieku do wąskiej grupki sawantek i dam z dobrego towarzystwa, które pragnęły uchodzić za oryginalne. Fakt jednak faktem, że fajki dla kobiet w niewielkich ilościach produkowano.

Czym różniły się od fajek męskich?

Były mniejsze, miały dłuższe cybuchy. Ich główki miały średnicę równą mniej więcej grubości dzisiejszego papierosa i były bardzo płytkie. Paliło się je raptem parę minut.

A jak prezentowała się fajka męska?

Na początku w Anglii produkowano fajki z gliny, z niewielkimi, płytkimi główkami. Tytoń był wtedy bardzo drogi. Były tak kruche, że sprzedawano je w kompletach po tuzin - gdy upadły, już nie opłacało się po nie schylać. Angielskie fajeczki szybko zaczęli kopiować Holendrzy. Najstarsza fajka w moich zbiorach została wyprodukowana w roku 1631 w Amsterdamie, a znaleziono ją podczas prac wykopaliskowych w Gdańsku.

Niestety, nie jest najstarszą fajką znalezioną na polskich ziemiach - ta znajduje się w zbiorach największego naszego kolekcjonera fajek Edwarda Zimmermanna i jest o 20 lat starsza od mojej. To są przedmioty bardzo cenne kolekcjonersko, ale raczej jako świadkowie historii i świadectwa zamierzchłych obyczajów i technologii niż przedmioty artystyczne.

A kiedy fajki stały się dziełami sztuki?

Nowy etap w produkcji fajek rozpoczął się wraz z wynalezieniem przez Boettgera porcelany. Najlepsze artystycznie fajki porcelanowe wyrabiano w Niemczech w latach 1800-1840. W Miśni najwybitniejsi miniaturzyści ręcznie kopiowali na ich główkach słynne płótna uznanych malarzy. Artysta malował fajkę miniaturowym pędzelkiem z włosia bobrowego, posługując się wielkim szkłem powiększającym. Trwało to kilka miesięcy.

Fajki porcelanowe spod ręki najlepszych miniaturzystów kosztowały fortunę. Były tak cenne, że nigdy ich nie palono. Kres artystycznym fajkom z porcelany położyło wynalezienie około roku 1850 kalkomanii. Na rynku pojawiły się tysiące, dziesiątki tysięcy bardzo efektownych fajek, ale nie miały one już wartości artystycznej, nie były dziełami sztuki.

Porcelana była wymarzonym podłożem do malowania, ale tworzenie z niej rzeźb o podwójnych ściankach, zewnętrznych i wewnętrznych, było zbyt trudne i zbyt kosztowne. Dopiero odkrycie pianki morskiej umożliwiło tworzenie fajczanych główek w formie rzeźb. To bardzo osobliwa skała - miękka i porowata. Kłopot tylko w tym, że złoże pianki morskiej zostało odkryte w tureckiej Anatolii, na niewielkim obszarze, dosłownie wokół jednej wioski. Fantastyczne fajki z pianki morskiej rzeźbili rzecz jasna Turcy, a w Europie najlepsze rzeczy wytwarzali artyści z Wiednia.

Co rzeźbiono?

Austriacy często wprowadzali motywy militarne. Najbardziej wyrafinowane główki z pianki morskiej przedstawiały pełnoplastyczne postacie rycerzy, a nawet całe sceny oblężenia twierdz. Francuzi zaś preferowali przedstawienia kobiet. Najczęściej główki dam, zwykle w kapeluszach, ale niemałą część produkcji stanowiły też przestawienia nagich kobiet. Zdarzały się i figury erotyczne.

Fajczarze przegnali kobiety ze swego świata, by potem w kłębach dymu obmacywać ich nagie figurki?

Po wypaleniu fajeczki jednak do swych kobiet z krwi i kości wracali. Zresztą i tych pań z fajek nie obmacywali bezceremonialnie. Długo bowiem uważano, że prawdziwym szykiem jest zachowanie pierwotnej śnieżnej bieli pianki morskiej. Dlatego dżentelmeni palili fajki z pianki w białych rękawiczkach, a prócz tego wytwarzano specjalne ubranka dla fajek. Mam jedno takie w swych zbiorach, zapinane na guziczki.

Kiedy fajka stała w Europie u szczytu swej potęgi?

W wiekach XVIII i XIX fajki palili praktycznie wszyscy Europejczycy. Była to rozrywka dość demokratyczna, gdyż, pomijając cenne artystyczne fajki dla uprzywilejowanych palaczy, używano mniej więcej takiego samego tytoniu. Selekcjonowanie liści, wytwarzanie skomplikowanych, wykwintnych, aromatyzowanych mieszanek to czasy późniejsze.

Paliła cala Europa, ale były w niej nacje bardziej od innych zapamiętałe w paleniu. Chyba najbardziej rozkochanym w fajce krajem były Niemcy. Na przełomie XIX i XX wieku w każdej niemieckiej wiosce praktycznie każdy mężczyzna palił fajkę. To był przedmiot kultowy, który towarzyszył Niemcowi przez całe życie. Odchodząc z wojska do cywila, rezerwiści dostawali fajki pułkowe, malowane w barwach ich pułków, z sentymentalnymi lub umoralniającymi sentencjami.

A my? Jaki jest polski wkład w dzieje fajki?

Paliliśmy je jak reszta Europy. Namiętnym palaczem był król Jan III Sobieski, który po każdym obiedzie robił sobie sjestę z fajką. Książę Józef Poniatowski dzień zaczynał od wypicia kawy i wypalenia fajki. Krótką fajeczkę zwykł trzymać w zębach podczas bitew. Fajczarzami byli Mickiewicz, Słowacki i Krasiński. Lud palił powszechnie. U Kozaków wręcz utarł się zwyczaj, że w kureniach stały wielkie faje z kilkoma dymnikami.

Każdy mógł włożyć w dymnik swój cybuch i ciągnąć, ile mu się podobało. Kucharze dbali, by faje te zawsze były pełne tytoniu. Niezbyt wiele za to wnieśliśmy do sztuki wyrabiania artystycznych fajek. Nie było u nas ani wielkich manufaktur porcelany, ani wybitnych twórców fajek z pianki morskiej, ani dostępu do innego klasycznego surowca, korzenia wrzośca

znad Morza Środziemnego. Dzięki wysokiej zawartości związków krzemu główka fajki z korzenia tego wrzośca nie wypala się, jest przy tym bardzo piękna. Chyba jedynym w pełni oryginalnym naszym wkładem w fajczarstwo drugiej połowy XX wieku były sprzedawane w latach 50. w kioskach Ruchu fajki z drewna sosnowego palące się równie szybko jak tytoń, którym je nabijano.

Niektóre grupy społeczne, niezależnie od kraju, były mocniej związane z paleniem fajek.

Żołnierze pod wszystkimi sztandarami palili tytoń i pili alkohol, bo to pomagało rozładować stres i oszukać głód, częsty w tej profesji. Fajki palili marynarze i rybacy wszelkich nacji, bo pozwalały ogrzać się na morzu i zabić czas wachty. Ciekawe zresztą, że dla marynarzy powstał specjalny typ fajki, którą można palić, pracując fizycznie - z zakrzywionym cybuchem, inaczej wyważonej. Można ją trzymać między zębami i wypalić, wcale nie angażując w to rąk. Fajki te obowiązkowo miały zamykane klapki, by nie zalały ich ulewy ani rozbryzgi fal.

W latach 50. zeszłego wieku, gdy papieros już bezapelacyjnie pokonał fajkę, przeżyła ona krótki renesans wśród młodej europejskiej inteligencji. Francuski egzystencjalizm wykreował modę na nią i przez jakiś czas także w Polsce oglądać można było studentów i młodych inteligentów w czarnych golfach pykających fajki. I na tym dobre czasy fajek się kończą.

Fajczarstwo wymiera?

Znane firmy ciągle produkują wykwintne mieszanki tytoniowe i wspaniałe fajki z korzenia wrzośca, których cena może iść w tysiące dolarów, kwitnie kolekcjonerstwo starych fajek, a ceny na międzynarodowym rynku antykwarycznym są wręcz oszałamiające, ale palenie fajki jako zjawisko społeczne jest w zaniku. Fajkę najpierw zabił amerykański wynalazek papierosa, a teraz dobijają powszechne restrykcje antynikotynowe. Fajczarze jeszcze się jakoś trzymają w Wielkiej Brytanii i Skandynawii, ale to już pokolenie odchodzące.

Pan pali?

Paliłem fajki przez wiele lat, nigdy przy tym nie sięgnąłem po papierosa. Teraz już tylko zbieram.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX