Sklep bez chemii, konserwantów i gumy do żucia? Czy to możliwe? Możliwe i coraz bardziej popularne

Fot. Marcin Klaban / AG
Laura, FEMI, krem na dzień do skóry bardzo suchej. 50 ml/193 zł

Fot. Marcin Klaban / AG
Eko-Linea, AVA, przeciwzmarszczkowy krem na noc. 30 ml/30 zł

Fot. Marcin Klaban / AG


Fot. Marcin Klaban / AG
Serum Merveillance, NUXE, przeciwzmarszczkowe
serum do twarzy i oczu. 30 ml/145 zł

Fot. Marcin Klaban / AG
ADN Végétal, IVES ROCHER, odnowa komórkowa pod oczy z DNA pszenicy. 15 ml + 8 plastrów/225 zł

Fot. Marcin Klaban / AG
Balsam do rąk, PAT & RUB by Kinga Rusin, relaksujący balsam z wyciągiem z trawy cytrynowej i kokosu. 100 ml/39 zł
ZOBACZ TAKŻE
- Ekokolektyw (23-11-08, 11:00)
- Henna z trzynastu jaj (24-08-08, 11:00)
Przyniosłeś ze sobą torbę wielokrotnego użytku?" - to pytanie wita klientów supermarketu Wholefoods, najmodniejszej sieci w USA. W środku drogo i nie po amerykańsku: warzywa i owoce, sery, ryby i owoce morza, domowe ciasta. Żadnej chemii. Tu wstępu nie mają symbole Ameryki: kukurydza modyfikowana genetycznie, chipsy, guma do żucia i cola. Jest za to pyszny chleb (4 dol. za bochenek!), nieoczyszczony i niedosładzany sok z jabłek, robione na miejscu sushi i zupy. Ameryka wraca do źródeł. Już 40 proc. jej mieszkańców kupuje ekożywność, 16 proc. - regularnie. Amerykanie uprzytamniają sobie, że zdrowie zaczyna się przy stole. Ekostyl życia wkracza do kuchni, garderoby, łazienki.
Jedzenie jak z kosmosu
W klasycznym amerykańskim supermarkecie wszystko jest zapakowane i spreparowane. Zamrożone bułeczki ze stuletnią przydatnością do spożycia, cukierki w aerozolu do psikania na język, osobno białka i żółtka jajek, by nie brudzić sobie rąk, naleśniki w proszku, masło w sprayu, bazylia w tubce, trawiastozielone ciasteczka, niebieskie torty z czarnymi ornamentami. Dla Europejczyka to wstrząs (w USA są łagodniejsze normy pozwalające na dosypywanie chemii do żywności).
Najgorszą rzeczą, jaką kupiłam, były seledynowo-turkusowe jogurty ze Shrekiem. Od samego widoku można się rozchorować. Udowodniono bowiem, że żywność przetworzona sprzyja tyciu (tłuszcze trans), nadciśnieniu (sól), napędza apetyt (ukryty cukier) i powoduje nadaktywność u dzieci (sztuczne barwniki i benzoesan sodu, konserwant w napojach gazowanych). Dzięki kuzynowi, fizykowi z NASA, próbowałam ostatnio jedzenia dla kosmonautów. Poza tym, że było bardziej suche, nie różniło się ani wyglądem, ani smakiem od tego w amerykańskich sklepach.
Ekologiczne - czy zdrowsze?
Podobnie jak w UE żywność ekologiczna w Ameryce jest kontrolowana (przez USDA - odpowiednik naszego Ministerstwa Rolnictwa). Do jej produkcji nie wolno używać nasion modyfikowanych genetycznie, pestycydów, hormonów czy antybiotyków. Certyfikaty USDA wprowadzono w 2002 r. Szef tej instytucji Dan Gluckman powiedział wtedy m.in.: 'Pamiętajmy, że etykietka » ekologiczny «to narzędzie marketingowe, a nie deklaracja bezpieczeństwa czy zdrowia'. Czy miał rację? Doc. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z AM w Warszawie, szefowa Rady Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka: - Owszem, nie ma jednoznacznych badań potwierdzających, że żywność ekologiczna jest zdrowsza. Wiemy jednak na pewno, że jest smaczniejsza, bardziej pachnąca, mniej skażona chemicznie (zawiera niższe stężenia pestycydów i nawozów sztucznych) i ma nieco więcej składników odżywczych.
Ekorynek powoli rozwija się w Polsce. Prawie połowa Polaków deklaruje chęć kupowania ekożywności, choć nadal barierą jest cena. 7 proc. kupuje ją regularnie. Stoiska ekologiczne mają już sieciowe supermarkety. Rosnący popyt na 'zieloną' żywność to szansa, że będzie ona tańsza, a śmieci znikną z naszej diety. Doc. Kozłowska-Wojciechowska: - Ci, którzy decydują się na ekoprodukty, w krótkim czasie mają lepsze samopoczucie, zauważają ustąpienie wielu dolegliwości, choćby żołądkowo-jelitowych, łatwiej chudną. Poza tym, jak wykazały badania zachowań konsumenckich przeprowadzone w Europie, spożycie żywności ekologicznej to część stylu życia, w którym natura i człowiek chcą żyć w symbiozie.
Zielone poświęcenie
W dziale gospodarstwa domowego ekosupermarketu Wholefoods stoją biodegradowalne płyny do toalet, proszki do prania i do zmywarki, ekospraye na komary i szkodniki. Ceny wcale nie są wyższe niż produktów tradycyjnych. Pod lupę biorę pieluchy z zielonym listkiem firmy Seventh Generation. Wyprodukowane z pulpy papierowej niewybielanej chlorem, ale z dodatkiem folii i plastiku. Nie ma informacji, ile lat się rozkładają, mam nadzieję, że nie kilkaset jak klasyczny pampers. Bycie "eko" wymaga poświęceń: 'Nie używaj suszarki, bo marnuje energię i niszczy włosy, zakręcaj kran, gdy myjesz zęby. Bierz prysznic, wybieraj bawełniane, rozkładające się płatki do demakijażu, segreguj butelki i słoiczki po kremach, oddaj na elektroszrot zużyty depilator' - zachęca 'New York Times' w dodatku 'Styl'.
Polskie ekoraczkowanie
Te rady warto zastosować w Polsce. Jesteśmy najmniej zasobnym w wodę pitną krajem Europy (22. miejsce). Codzienna kąpiel w wannie może nas kosztować nawet 60 zł miesięcznie więcej niż prysznic. W polskich drogeriach - ekoinwazja. Na razie jednak możemy opierać się wyłącznie na deklaracjach producentów, bo UE dopiero planuje prawodawstwo dotyczące ekokosmetyków. Obecne instytucje certyfikujące to niezależne firmy: brytyjski Soil Association, francuski Ecocert i niemiecki BIDH. U nas pojawiły się kosmetyki ekologiczne sygnowane przez Kingę Rusin - Pat & Rub. Na etykiecie napis: 'Bez konserwantów, sztucznych zapachów, produktów pochodzących z ropy naftowej, siarczanów, glikolu propylenowego'. Autentyczności tych deklaracji strzeże francuski Ecocert.
Kosmetyki pachną intensywnie i trudno uwierzyć, że tak mocny aromat może nie uczulać. Delikatnie i kojąco pachną kremy i mgiełki innej ekomarki - Sanoflore - należącej do koncernu L'Oréal. To zasługa wód kwiatowych, olejków roślinnych i eterycznych oraz wyciągów z roślin. Pod marką Fridge by yDe kryją się kremy bez konserwantów i chemii, mające krótki termin ważności (dwa i pół miesiąca od daty produkcji). W sklepie przy Wiejskiej, gdzie można je dostać, zamiast półek są lodówki z kryształu górskiego. "To zupełnie nowa kategoria kosmetyków - świeże" - mówi przedstawiciel marki. Od innych ekokosmetyków różnią się tym, że nie mają certyfikatów. I wcale nie chcą się o nie starać. 'To dlatego, że dostępne w UE certyfikaty dopuszczają mały procent substancji syntetycznych (np. Ecocert - 5 proc.). Są zatem dla Fridge niewystarczająco restrykcyjne' - mówi pomysłodawczyni kremów.
Mimo magii i przyjemności, jaka wiąże się z używaniem kosmetyków naturalnych, opinie kosmetologów są jednoznaczne: sięgnij po nie, jeśli chcesz nawilżyć albo oczyścić skórę, ale jeśli chcesz ją zregenerować lub odmłodzić, wybierz silniej działające kosmetyki syntetyczne. Składniki naturalne mogą być tak samo podrażniające i uczulające jak chemiczne. Dla alergików i wrażliwców najlepsze są przetestowane na grupie wielu tysięcy osób kosmetyki syntetyczne niezawierające zapachów i barwników, nawet naturalnych. W Polsce filozofia i świadomość bycia "eko" dopiero się budzą i ciągle kuleją.
Podstawowy z punktu widzenia ekologów system segregacji śmieci to u nas fikcja. Firmom nadal bardziej opłaca się wywożenie wymieszanych odpadów. W efekcie, mimo że w połowie polskich gmin stoją pojemniki do segregacji, i tak 95 proc. śmieci ląduje na wysypisku. W zeszłym roku wreszcie wystartował program odzysku i utylizacji materiałów niebezpiecznych ze starych suszarek, lodówek, kineskopów, komórek. Można zadzwonić do urzędu miasta czy gminy albo do firmy wywożącej nam śmieci i zapytać, gdzie można taki sprzęt zostawić. Również w większości sieciowych marketów, kupując nowy sprzęt AGD, można zostawić stary odpowiednik. Warto to wiedzieć, zanim wrzuci się starą suszarkę do zwykłego kosza na śmieci.
Pójdziemy z torbami
'Nie jestem plastikową torbą' - zdjęcia gwiazd z torbami wielorazowego użytku wymyślonymi przez projektantkę Anyę Hindmarch obiegły świat. Rocznie w USA zużywa się 100 mld plastikowych toreb, w Polsce - 7 mld. Każda z nich jest używana średnio 12 minut, a rozkłada się przeszło sto lat. Od grudnia w Polsce z plastikowymi torbami walczy Ministerstwo Środowiska. Nie ma ich już w Biedronce i Tesco, Ikea zastąpiła je papierowymi. Jednak, jak obliczyli amerykańscy naukowcy, ta zamiana torby plastikowej na papierową jest bez sensu - wyprodukowanie i odzysk jednej i drugiej pochłaniają tyle samo energii i generują tyle samo trujących odpadów.
Na stoisku warzywno-owocowym w Wholefoodsie stoi ekopłyn do mycia owoców. "Odkaża ich powierzchnię, zmywa toksyny i nabłyszczacze" - czytam na opakowaniu. Ciekawe, ile zużyto energii i chemikaliów, by wyprodukować tego kuriozalnego zastępcę ciepłej wody. Ale mimo że w Stanach moda na ekologię czasem zjada samą siebie, kupuję kolejne dwie torby wielokrotnego użytku. Jak mówią statystyki, wystarczą mi na co najmniej dwa tysiące zakupów.
Jedzenie jak z kosmosu
W klasycznym amerykańskim supermarkecie wszystko jest zapakowane i spreparowane. Zamrożone bułeczki ze stuletnią przydatnością do spożycia, cukierki w aerozolu do psikania na język, osobno białka i żółtka jajek, by nie brudzić sobie rąk, naleśniki w proszku, masło w sprayu, bazylia w tubce, trawiastozielone ciasteczka, niebieskie torty z czarnymi ornamentami. Dla Europejczyka to wstrząs (w USA są łagodniejsze normy pozwalające na dosypywanie chemii do żywności).
Najgorszą rzeczą, jaką kupiłam, były seledynowo-turkusowe jogurty ze Shrekiem. Od samego widoku można się rozchorować. Udowodniono bowiem, że żywność przetworzona sprzyja tyciu (tłuszcze trans), nadciśnieniu (sól), napędza apetyt (ukryty cukier) i powoduje nadaktywność u dzieci (sztuczne barwniki i benzoesan sodu, konserwant w napojach gazowanych). Dzięki kuzynowi, fizykowi z NASA, próbowałam ostatnio jedzenia dla kosmonautów. Poza tym, że było bardziej suche, nie różniło się ani wyglądem, ani smakiem od tego w amerykańskich sklepach.
Ekologiczne - czy zdrowsze?
Podobnie jak w UE żywność ekologiczna w Ameryce jest kontrolowana (przez USDA - odpowiednik naszego Ministerstwa Rolnictwa). Do jej produkcji nie wolno używać nasion modyfikowanych genetycznie, pestycydów, hormonów czy antybiotyków. Certyfikaty USDA wprowadzono w 2002 r. Szef tej instytucji Dan Gluckman powiedział wtedy m.in.: 'Pamiętajmy, że etykietka » ekologiczny «to narzędzie marketingowe, a nie deklaracja bezpieczeństwa czy zdrowia'. Czy miał rację? Doc. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z AM w Warszawie, szefowa Rady Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka: - Owszem, nie ma jednoznacznych badań potwierdzających, że żywność ekologiczna jest zdrowsza. Wiemy jednak na pewno, że jest smaczniejsza, bardziej pachnąca, mniej skażona chemicznie (zawiera niższe stężenia pestycydów i nawozów sztucznych) i ma nieco więcej składników odżywczych.
Ekorynek powoli rozwija się w Polsce. Prawie połowa Polaków deklaruje chęć kupowania ekożywności, choć nadal barierą jest cena. 7 proc. kupuje ją regularnie. Stoiska ekologiczne mają już sieciowe supermarkety. Rosnący popyt na 'zieloną' żywność to szansa, że będzie ona tańsza, a śmieci znikną z naszej diety. Doc. Kozłowska-Wojciechowska: - Ci, którzy decydują się na ekoprodukty, w krótkim czasie mają lepsze samopoczucie, zauważają ustąpienie wielu dolegliwości, choćby żołądkowo-jelitowych, łatwiej chudną. Poza tym, jak wykazały badania zachowań konsumenckich przeprowadzone w Europie, spożycie żywności ekologicznej to część stylu życia, w którym natura i człowiek chcą żyć w symbiozie.
Zielone poświęcenie
W dziale gospodarstwa domowego ekosupermarketu Wholefoods stoją biodegradowalne płyny do toalet, proszki do prania i do zmywarki, ekospraye na komary i szkodniki. Ceny wcale nie są wyższe niż produktów tradycyjnych. Pod lupę biorę pieluchy z zielonym listkiem firmy Seventh Generation. Wyprodukowane z pulpy papierowej niewybielanej chlorem, ale z dodatkiem folii i plastiku. Nie ma informacji, ile lat się rozkładają, mam nadzieję, że nie kilkaset jak klasyczny pampers. Bycie "eko" wymaga poświęceń: 'Nie używaj suszarki, bo marnuje energię i niszczy włosy, zakręcaj kran, gdy myjesz zęby. Bierz prysznic, wybieraj bawełniane, rozkładające się płatki do demakijażu, segreguj butelki i słoiczki po kremach, oddaj na elektroszrot zużyty depilator' - zachęca 'New York Times' w dodatku 'Styl'.
Polskie ekoraczkowanie
Te rady warto zastosować w Polsce. Jesteśmy najmniej zasobnym w wodę pitną krajem Europy (22. miejsce). Codzienna kąpiel w wannie może nas kosztować nawet 60 zł miesięcznie więcej niż prysznic. W polskich drogeriach - ekoinwazja. Na razie jednak możemy opierać się wyłącznie na deklaracjach producentów, bo UE dopiero planuje prawodawstwo dotyczące ekokosmetyków. Obecne instytucje certyfikujące to niezależne firmy: brytyjski Soil Association, francuski Ecocert i niemiecki BIDH. U nas pojawiły się kosmetyki ekologiczne sygnowane przez Kingę Rusin - Pat & Rub. Na etykiecie napis: 'Bez konserwantów, sztucznych zapachów, produktów pochodzących z ropy naftowej, siarczanów, glikolu propylenowego'. Autentyczności tych deklaracji strzeże francuski Ecocert.
Kosmetyki pachną intensywnie i trudno uwierzyć, że tak mocny aromat może nie uczulać. Delikatnie i kojąco pachną kremy i mgiełki innej ekomarki - Sanoflore - należącej do koncernu L'Oréal. To zasługa wód kwiatowych, olejków roślinnych i eterycznych oraz wyciągów z roślin. Pod marką Fridge by yDe kryją się kremy bez konserwantów i chemii, mające krótki termin ważności (dwa i pół miesiąca od daty produkcji). W sklepie przy Wiejskiej, gdzie można je dostać, zamiast półek są lodówki z kryształu górskiego. "To zupełnie nowa kategoria kosmetyków - świeże" - mówi przedstawiciel marki. Od innych ekokosmetyków różnią się tym, że nie mają certyfikatów. I wcale nie chcą się o nie starać. 'To dlatego, że dostępne w UE certyfikaty dopuszczają mały procent substancji syntetycznych (np. Ecocert - 5 proc.). Są zatem dla Fridge niewystarczająco restrykcyjne' - mówi pomysłodawczyni kremów.
Mimo magii i przyjemności, jaka wiąże się z używaniem kosmetyków naturalnych, opinie kosmetologów są jednoznaczne: sięgnij po nie, jeśli chcesz nawilżyć albo oczyścić skórę, ale jeśli chcesz ją zregenerować lub odmłodzić, wybierz silniej działające kosmetyki syntetyczne. Składniki naturalne mogą być tak samo podrażniające i uczulające jak chemiczne. Dla alergików i wrażliwców najlepsze są przetestowane na grupie wielu tysięcy osób kosmetyki syntetyczne niezawierające zapachów i barwników, nawet naturalnych. W Polsce filozofia i świadomość bycia "eko" dopiero się budzą i ciągle kuleją.
Podstawowy z punktu widzenia ekologów system segregacji śmieci to u nas fikcja. Firmom nadal bardziej opłaca się wywożenie wymieszanych odpadów. W efekcie, mimo że w połowie polskich gmin stoją pojemniki do segregacji, i tak 95 proc. śmieci ląduje na wysypisku. W zeszłym roku wreszcie wystartował program odzysku i utylizacji materiałów niebezpiecznych ze starych suszarek, lodówek, kineskopów, komórek. Można zadzwonić do urzędu miasta czy gminy albo do firmy wywożącej nam śmieci i zapytać, gdzie można taki sprzęt zostawić. Również w większości sieciowych marketów, kupując nowy sprzęt AGD, można zostawić stary odpowiednik. Warto to wiedzieć, zanim wrzuci się starą suszarkę do zwykłego kosza na śmieci.
Pójdziemy z torbami
'Nie jestem plastikową torbą' - zdjęcia gwiazd z torbami wielorazowego użytku wymyślonymi przez projektantkę Anyę Hindmarch obiegły świat. Rocznie w USA zużywa się 100 mld plastikowych toreb, w Polsce - 7 mld. Każda z nich jest używana średnio 12 minut, a rozkłada się przeszło sto lat. Od grudnia w Polsce z plastikowymi torbami walczy Ministerstwo Środowiska. Nie ma ich już w Biedronce i Tesco, Ikea zastąpiła je papierowymi. Jednak, jak obliczyli amerykańscy naukowcy, ta zamiana torby plastikowej na papierową jest bez sensu - wyprodukowanie i odzysk jednej i drugiej pochłaniają tyle samo energii i generują tyle samo trujących odpadów.
Na stoisku warzywno-owocowym w Wholefoodsie stoi ekopłyn do mycia owoców. "Odkaża ich powierzchnię, zmywa toksyny i nabłyszczacze" - czytam na opakowaniu. Ciekawe, ile zużyto energii i chemikaliów, by wyprodukować tego kuriozalnego zastępcę ciepłej wody. Ale mimo że w Stanach moda na ekologię czasem zjada samą siebie, kupuję kolejne dwie torby wielokrotnego użytku. Jak mówią statystyki, wystarczą mi na co najmniej dwa tysiące zakupów.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Ekoinwazja
klaudia_84
16.12.09, 19:46
Ten balsam pokazany na fotografii pat&rub jest rzeczywiście bardzo dobry, a dłonie pachną naprawdę długo. Poza tym jest on wydajny, a cena nie jest bardzo wygórowana. »
-
Re: Ekoinwazja
arpka
17.12.09, 17:19
wróciłam z Poznania jakąś godzinkę temu, oczywiście odwiedziłam sephorę i ma Zestaw dla zwolenników długich kąpieli w wannie Pat&rub. Siostra sie ucieszy z prezenciku - uwielbia świeczki a »
-
Ekoinwazja
joannadro
29.12.09, 12:20
Kosmetyki Pat&Rub faktycznie są o wiele lepsze w porównaniu z kosmetykamisyntetycznymi, jednak co naturalne to naturalne.Używam olejku relaksującego do kąpieli i rewitalizującego masła do »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć




