Kiedy się pani dowiedziała, że jest hrabianką?

Izabella Sierakowska-Tomaszewska: Rodzice nigdy o tym nie mówili. Sama się zorientowałam z opowieści taty o naszym majątku w Waplewie. W pierwszej klasie gimnazjum trzeba było przygotować na lekcję geografii opis jakiegoś miejsca w Polsce. Ja opisałam Waplewo. Zamieściłam nawet zdjęcia. Ale nie napisałam, że miejscowość należała do mojej rodziny.

Powiedziała pani o swoim pochodzeniu jakiejś koleżance?

Nie. Na ten temat lepiej było wówczas milczeć.

Czy rodzice myśleli po wojnie o odzyskaniu Waplewa?

Skądże! Ojcu nie wolno było zbliżać się do Waplewa w promieniu 50 kilometrów. Groziło za to więzienie. Było specjalne zarządzenie. Kilka razy pojechała tam mama....
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.