http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Zakazane rewiry

Agnieszka Jucewicz
11.02.2008 , aktualizacja: 12.02.2008 14:10
A A A Drukuj
Fay Watson, aresztowana za posiadanie kokainy Fay Watson, aresztowana za posiadanie kokainy
Raport policyjny donosił: "Matka rzuciła córce torebkę z paczkami kokainy, krzycząc: Uciekaj, Hazel!"
Eugenie Falleni, aresztowana 
pod zarzutem morderstwa
Eugenie Falleni, aresztowana pod zarzutem morderstwa
Jack Samuels, H. Fletcher i M.P. Ryan, uczestnicy demonstracji
Jack Samuels, H. Fletcher i M.P. Ryan, uczestnicy demonstracji
Emma Rolfel, podejrzana o kradzież
Emma Rolfel, podejrzana o kradzież
Hazel McGuinness, aresztowana za posiadanie kokainy
Hazel McGuinness, aresztowana za posiadanie kokainy
Frank Murray, skazany za włamanie i kradzież
Frank Murray, skazany za włamanie i kradzież

ZOBACZ TAKŻE
Dwa ujęcia twarzy, z przodu i z profilu, tablica z imieniem i nazwiskiem, numerem identyfikacyjnym i datą aresztowania. Tak wygląda tradycyjne zdjęcie dołączone do policyjnej kartoteki. Po angielsku 'mug shot' - dosłownie 'zdjęcie gęby'. W slangu 'mug' oznacza grymas. Legenda głosi, że pierwsi fotografowani przestępcy wykrzywiali twarz, żeby zniekształcić swój wizerunek, a tym samym uniemożliwić późniejszą identyfikację. Klasyczny 'mug shot' ma ponad sto lat. Jego pomysłodawcą jest francuski uczony Alphonse Bertillon, który oprócz fotografii śledczej wprowadził do kryminalistyki m.in. portret pamięciowy oraz identyfikację przestępców na podstawie dokładnych pomiarów ciała, tzw. antropometrii.

"Specjalne fotografie"

Pod koniec lat 80. XX wieku w zalanych podczas powodzi magazynach policyjnych w Lidcombe na przedmieściach Sydney dokonano niezwykłego odkrycia. Spod warstw mułu wydobyto kilka ton szklanych negatywów i zdjęć, które powstały w latach 1912-60. Całość przeniesiono do pustego, świeżo odrestaurowanego Muzeum Wymiaru Sprawiedliwości i Policji i powołano zespół do renowacji archiwum. - Szklane negatywy znajdowały się w kartonowych pudełkach, po 10-20 w każdym. Po 50 takich pudełek umieszczono w drewnianych skrzyniach. W sumie było ich z 70 tys., ale wiele było tak zniszczonych, że nie udało się ich uratować - wspomina Tamara Lavrencic, która nadzorowała prace konserwatorskie. - Wszędzie pachniało zgnilizną i starą emulsją fotograficzną. Wilgotne zdjęcia suszyły się na drewnianych paletach, na podłodze i stojakach. Całe muzeum było jedną wielką suszarką. Byliśmy strasznie podekscytowani tym odkryciem!
W miarę jak posuwała się reanimacja kolekcji, z archiwum zaczął się wyłaniać niezwykły obraz Sydney z początku XX wieku. Tego Sydney, które szanujący się obywatel omijał szeroki łukiem. Sieć niebezpiecznych ulic lokalni taksówkarze nazywali Horseshoe, czyli podkową, bo w taki kształt układały się na mapie. To było miejsce, które dotkliwie przypominało o niechlubnych początkach miasta pomyślanego w 1788 r. jako kolonia karna dla odległej o 15 tys. km Wielkiej Brytanii. Specjaliści z Muzeum Wymiaru Sprawiedliwości zaczęli rekonstruować historię zakazanych rewirów i ludzi, którzy je zamieszkiwali. W archiwach znalazły się zdjęcia podejrzanych podwórek, ciemnych alejek, podrzędnych hotelików, salonów gry i nielegalnych barów, ale też miejsc zbrodni i kryjówek przestępców. Najbardziej poruszającą część kolekcji stanowił zbiór wyjątkowych mug shotów zrobionych w latach 1912-30. 3 tys. zdjęć aresztowanych przestępców sfotografowanych w celi na posterunku policji.
Galeria prostytutek, złodziei, handlarzy narkotyków, morderców, paserów, akuszerek i politycznych podżegaczy. W policyjnych kartotekach zdjęcia te nazywano 'specjalnymi fotografiami', bo znacznie różniły się od typowych portretów śledczych. Zamiast zbliżenia twarzy - cała sylwetka. Zamiast plakietki z numerem identyfikacyjnym - ręcznie wydrapane na negatywie pierwsza litera imienia, nazwisko i data aresztowania. Zamiast ostrego światła - światło naturalne. Zamiast poszarpanej koszuli - futro, garnitur, elegancki kapelusz. Zamiast obojętnego wyrazu twarzy - cała gama uczuć. W tle widać odrapane ściany celi, czasem rząd toalet, niedopałki na podłodze, porzucone gazety, a nawet cień innej postaci. Policjanta? Detektywa? Innego przestępcy, który czeka na swoją kolej? Nie wiadomo. Brak też innych informacji: dlaczego? kto? za co?

Chanel w celi

Pod koniec lat 90. dokumentacją tej części kolekcji zajął się Peter Doyle - australijski autor kryminałów, wykładowca i kurator Muzeum Wymiaru Sprawiedliwości i Policji w Sydney. Dzięki niemu wiemy m.in., że: Fay Watson aresztowano 24 marca 1928 r. w domu na Crown Street za posiadanie kokainy i wyznaczono grzywnę 10 funtów.

Emmę Rolfel (znaną także jako May Mulholland, Sybile White, Jean Harris i Eileen Mullholand) zatrzymano 1 kwietnia 1920 r. za kradzież. Przedtem była kilkakrotnie skazana za kradzieże biżuterii, jedwabnych bluzek, kimon i szali z prywatnych domów i sklepów. W 1934 r. miała już na swoim koncie cenne futra i jedwabie wyniesione z domów towarowych. Z notatek policyjnych wiadomo, że 'podczas przesłuchania stanowczo zapewnia o swojej niewinności'.

Hazel McGuinness aresztowano 26 lipca 1929 r. razem z matką Adą za posiadanie dużej ilości kokainy. Raport policyjny donosił: 'Matka rzuciła córce torebkę z paczkami kokainy, krzycząc: » Uciekaj, Hazel! «”. Detektywi wstawili się za 'biedną' Hazel, argumentując, że „nie miała żadnych szans, wychowując się w burdelu i wśród narkotyków'. Hazel dostała wyrok w zawieszeniu.

Eugenie Falleni zatrzymana w 1920 r. jako Harry Leon Crawford funkcjonuje jako mężczyzna od 21 lat. Jest sprzątaczem hotelowym. Crawford został aresztowany za zabójstwo swojej żony Annie, które popełnił w 1914 r. Kilka lat po ślubie Annie miała wyznać jednemu z krewnych, że "odkryła coś niesamowitego w związku z Harrym". Zaraz potem znikła. Crawford utrzymywał, że uciekła z hydraulikiem. Jej zwęglone zwłoki znaleziono trzy lata później. Crawford usiłował także zabić swojego pasierba. Po jego aresztowaniu i ujawnieniu prawdziwej płci jego druga żona miała powiedzieć: "Zawsze zastanawiałam się, czemu jest tak chorobliwie nieśmiały". Negatyw znaleziono w papierowej okładce z napisem 'Falleni, kobieta/mężczyzna'.

Frank Murray trafił na posterunek 4 lutego 1929 r.; został skazany na 12 miesięcy ciężkich robót za włamanie i kradzież. W policyjnych archiwach napisano: 'Przekazuje kradzioną własność właścicielom barów hotelowych lub ludziom na ulicy, podając się za sprzedawcę rzeczy używanych'. Chociaż 'zadaje się z prostytutkami' i 'uczęszcza do barów i hoteli w Haymarket', ma 'spokojne usposobienie'.

Jack Samuels, H. Fletcher i M.P. Ryan aresztowani 1 sierpnia 1930 r. na demonstracji z okazji Międzynarodowego Dnia Antyimperializmu. Była to jedna z pierwszych masowych demonstracji, które pojawiły się wraz z nadejściem wielkiego kryzysu. Kiedy zaczęto wysiedlać niewypłacalnych lub nielegalnych mieszkańców, rozpętały się zamieszki. Starcia z policją miały także charakter polityczny. W demonstracjach brali udział głównie robotnicy i uboższa część miasta sympatyzująca z komunistami.

Odkrycie z Lidcombe zainspirowało wielu artystów, fotografów, a nawet projektantów. Pojawiają się kolejne projekty klony z ludźmi pozującymi do zdjęć w konwencji mug shotów. Karl Lagerfeld, zauroczony zdjęciami przestępców, uważa, że powinny one przejść do historii mody, bo wiernie oddają ducha tamtych czasów. Kristie Clements, naczelnej australijskiego 'Vogue'a', najbardziej podoba się portret Fay Watson. 'Bo w perłach i lekko pomarszczonych pończochach jest chodzącą kwintesencją stylu Chanel'.

Z Peterem Doyle'em, pomysłodawcą wystawy "Miasto Cieni", rozmawia Agnieszka Jucewicz

Dlaczego te mug shoty są tak różne od tych, które znamy?

To wielka tajemnica i cały czas próbuję się tego dowiedzieć. Częściowo za ten efekt odpowiada technika. Fotografowie korzystali z naturalnego światła w celi, co zmiękczało rysy pozującego. Przy wywoływaniu zdjęć używano bardzo toksycznych chemikaliów, które sprawiały, że odcień skóry był jeszcze łagodniejszy. To są bardzo dobre, profesjonalne zdjęcia. Ale jest jeszcze coś. Początkowo fotografowano około 10 proc. wszystkich zatrzymanych i oskarżonych. Policyjni detektywi mieli przykazane, żeby fotografować tylko tych, którzy "najprawdopodobniej znowu osuną się w życie pełne nieuczciwości i przestępstw", więc fotografowie musieli się wykazać pewną intuicją w doborze obiektów. Sydney po pierwszej wojnie światowej stało się dużą, ruchliwą metropolią. Zamieszkiwało je milion ludzi. To był złoty czas dla wszelkiego rodzaju oszustów, złodziejaszków, naciągaczy - ludzi, którzy byli ekspertami w tworzeniu alternatywnych tożsamości, w przebieraniu się. Przypuszczam, że celem tych fotografii było przyszpilenie tych osób w celu ustalenia ich prawdziwej tożsamości. Między fotografem a fotografowanym tworzyła się więc pewna emocjonalna więź, co widać. Dzięki temu te zdjęcia mają etnograficzny charakter.

A eleganckie ubranie?

Taka była wtedy moda. My o tym już nie pamiętamy. Stawiamy na nonszalancję i luz, ale proszę zapytać babci i dziadka, jak ubierali się ich rodzice. Wtedy wszyscy, bez względu na zawód, ubierali się elegancko. To był wiek nowej demokracji, kiedy po raz pierwszy gotowe ubrania można było kupić w sklepie. Każdy mężczyzna był sobie w stanie kupić trzyczęściowy garnitur, kapelusz i płaszcz. Kobiety, niezależnie od klasy i pochodzenia, stać było na coś ładnego. Wiele kobiet na zdjęciach ma na sobie futro, choć jeśli przyjrzeć się bliżej, jest ono często znoszone, postrzępione. To, że ludzie wtedy dbali o swój wygląd, utrudniało pracę policji. Nie tak łatwo było rozstrzygnąć, czy ta osoba na pewno handluje kokainą. A może jest szanowaną obywatelką? Czy to na pewno złodziej, czy biznesmen? Sam na początku miałem wątpliwości. Myślałem, że ta galeria postaci to detektywi w cywilu.

Kiedy odkryto kolekcję, miał pan do dyspozycji tylko zdjęcie i nazwisko. Jak szukał pan informacji na temat sfotografowanych osób?

Miałem jeszcze datę zrobienia zdjęcia, co ułatwiło poszukiwania. Najpierw uderzyłem do archiwum policyjnego i archiwum gazet z tamtego okresu. To okazało się trudniejsze, niż myślałem, bo w latach 20. pisanie o zbrodniach wcale nie było popularne. Tylko jedna gazeta miała niewielką kronikę policyjną i kilka razy w tygodniu pisała o morderstwach, narkotykach i seksie, zwłaszcza jeśli w tle był jakiś jazz club albo ładne dziewczyny. Nie pomijano za to żadnych detali, nawet jakiego rodzaju skarpetki założył podejrzany na rozprawę sądową. Jeśli były we wzorek, to znaczyło, że miał coś na sumieniu! Są jeszcze zapiski z rozpraw sądowych i prywatna gazetka policyjna, która zawierała szczegółowe biografie przestępców, opisy ich zbrodni, a nawet portrety psychologiczne. I to była dla mnie największa kopalnia wiedzy. Ale w większości wypadków nie udało mi się ustalić ich tożsamości. Przestępcy bardzo często zmieniali nazwiska, więc ich "prawdziwa" tożsamość jest zawsze podejrzana. Przez lata pracy nad tą kolekcją przyzwyczaiłem się już do nich. Wydaje mi się, że znam ich osobiście - niektórych nawet lubię... Kiedy wystawę po raz pierwszy pokazano w Sydney, zaczęli się zgłaszać do mnie ludzie, którzy rozpoznali na zdjęciach swoich pradziadków, dziadków, babcie i wujków. Uzupełniali wiedzę, której mi brakowało. Co ciekawe, wcale nie czuli wstydu. Byli dumni ze swoich przodków!

Ma pan jakiś pomysł, kto jest autorem tych zdjęć?

Gdy zaczęliśmy pracę nad kolekcją, żaden z ówczesnych fotografów już nie żył. Wiemy tyle, że byli to policjanci, nie profesjonalni fotografowie. Z tego, co udało mi się ustalić, byli to młodzi mężczyźni zafascynowani najnowszymi możliwościami technicznymi. Tacy technomaniacy, tyle że dużej postury i o silnych pięściach. Rozmawiałem z policjantami, którzy robili zdjęcia w latach 40. i 50. Obruszają się na jakąkolwiek sugestię, że mogli robić artystyczne zdjęcia, że to sztuka. Oni po prostu "odwalali swoją robotę". Ale dla mnie jest oczywiste, że byli to fotografowie bardzo oddani swojej pracy, na bieżąco z najnowszymi osiągnięciami w tej dziedzinie. Byli dumni z tego, co robili, i nie oczekiwali przy tym specjalnie na jakieś nagrody czy pochwały, bo nikt oprócz paru detektywów czy policjantów tych zdjęć nie oglądał. I ta anonimowość, to oddanie połączone z pokorą wzrusza mnie najbardziej.

Więcej mug shotów można zobaczyć na wystawie 'Miasto Cieni' w Yours Gallery w Warszawie do 16 marca 2008 r. oraz w magazynie 'Pozytyw' (www.pozytyw.org.pl). Materiał opublikowano za zgodą Historic Houses Trust www.hht.net.au.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się