Armia kobiet z cellulitem

Julia Pańków
07.05.2007 11:00
A A A Drukuj
Wystawę Theresii Hebenstreit '1000 i jedna kobieta. Siła i wdzięk' można oglądać 
do 31 maja.
BWA Wrocław - Galerie Sztuki Współczesnej, Galeria Szkła i Ceramiki

Wystawę Theresii Hebenstreit '1000 i jedna kobieta. Siła i wdzięk' można oglądać do 31 maja. BWA Wrocław - Galerie Sztuki Współczesnej, Galeria Szkła i Ceramiki (Fot. Theresia Hebenstreit)

Duże uda, mały biust! Zupełnie jak ja. Musisz koniecznie przyjechać do nas, tam wiele kobiet tak wygląda - zachwyca się turystka zobaczywszy terakotową armię kobiet
Podróżują w 77 skrzyniach, po 13 w każdej. Były już w Austrii i Stanach, tej jesieni popłyną statkiem do Chin. 1001 glinianych figur kobiecych odwiedza właśnie Wrocław. - Chciałam podjąć dialog z terakotową armią - tłumaczy autorka rzeźb Theresia Hebenstreit. - Pokazać, że nieuzbrojone kobiety też mogą stanowić siłę.

Poza liczebnością i materiałem te armie różni wszystko. Mężczyźni, którzy strzegli grobu chińskiego cesarza Qin Shi Huanga, stoją w wojskowym ordynku, zwarci i uzbrojeni po zęby. Kobiety Theresii Hebenstreit swobodnie rozmawiają, patrząc sobie prosto w oczy. Są radosne, pewne siebie i nagie, a ich kształty to kpina ze współczesnych ideałów piękna.

Duże uda, mały biust

'Duże uda, mały biust, zupełnie jak ja! Musisz koniecznie przyjechać do nas, do Szkocji, tam wiele kobiet tak wygląda, spodoba im się to' - zachwyca się turystka zwiedzająca Wrocław. Zobaczyła armię kobiet przez okno Galerii Szkła i Ceramiki i weszła, chociaż wystawa nie była jeszcze otwarta. Theresia Hebenstreit nie dziwi się takim reakcjom. Tłum terakotowych kobiet wywołuje emocje, gdziekolwiek się pojawi. Zwykle ludzie reagują śmiechem. Ale są też tacy, których ten projekt oburza.

Nie wypada być szczupłą?

Oburza ich na przykład to, że autorka jest szczupła. - Ludzie mierzą mnie wzrokiem i mówią: 'Nie wyglądasz jak twoje rzeźby, nie jesteś gruba, jak możesz to robić?' - opowiada Hebenstreit. - Niektórzy są urażeni: 'Dlaczego mi to robisz? Bez tego mam ciężkie życie' - mówią. W takich sytuacjach artystka odpowiada, że można czuć się grubą, ważąc 45 kg - jak ona sama przez wiele lat. Albo jak jej córka, jej przyjaciółka i prawie każda ze znanych jej kobiet. - Poza kilkoma osobami na świecie ten problem dotyczy nas wszystkich - mówi.

Widok nieskrępowanej, zadowolonej z siebie nagości działa terapeutycznie. Podczas wystawy w Stanach do autorki przychodziły kobiety z poważną nadwagą i mówiły: 'Wreszcie ktoś o mnie pomyślał. Skąd wiedziałaś, że tak właśnie wyglądam?'. Jedna po obejrzeniu rzeźb napisała krótko: 'Zaczęłam znów jeść'.

Pierwsze rzeźby

Theresia Hebenstreit urodziła się w 1950 r. w Wiesbaden. Pierwszą serię kobiecych rzeźb - 50 nagich postaci - zrobiła w roku 2000 jako prezent na swoje 50. urodziny. Wszystkie powstały z jednej matrycy-matki. Choć figura nawiązuje do prehistorycznych przedstawień Wenus, o jej kształtach zdecydowała technika: 'Robiłam ją, tak jak robi się wazę, więc ma kształt wazy' - opowiada. Figury stały się znakiem rozpoznawczym rzeźbiarki, zaczęła myśleć o kolejnym dużym projekcie. W 2003 r. zdiagnozowano u niej raka kości. Nie było mowy o dalszej pracy. Leczenie zajęło rok. Wiedziała, że jeśli wyzdrowieje, zrobi coś naprawdę wielkiego. Dużo przez ten czas rozmawiała, między innymi ze swoją polską przyjaciółką Heleną Taranczewską. Zaczęła łączyć różne ważne dla siebie wątki i inspiracje: baśń o Szeherezadzie, która snuła opowieści, żeby podtrzymać życie, chińską armię terakotową z jej majestatyczną siłą. Kiedy wreszcie mogła zacząć pracę, wszystko było już dokładnie zaplanowane.

Co ja widzę, czy twoje figurki mają cellulit?

Od początku miał to być projekt wędrujący i międzynarodowy. Chciała wyjść z nim poza Niemcy, dlatego postanowiła pracować w Polsce. Na jeden letni miesiąc wynajęła pracownię Wydziału Ceramiki i Szkła wrocławskiej ASP. Z pomocą pięciu polskich ceramików wymodelowała i wypaliła 1001 kobiecych figur, które następnie otrzymały kolor skóry, fryzury i makijaż, jednak w odróżnieniu od armii terakotowej nie mają odrębnych rysów twarzy. Zapakowane w 77 pudeł - dzieło świdnickiego stolarza - wyruszyły ciężarówką na podbój świata. Podróżują nie tylko figury, ale też ludzie, którzy je kupują. Rzeźby są na sprzedaż, ale trafią do właścicieli dopiero po zakończeniu projektu w grudniu 2008 r. Już połowa została sprzedana.

Co ja widzę, czy twoje figurki mają cellulit? - pyta ze zgrozą młoda pracowniczka galerii. Kiedy przyjrzeć się bliżej glinianym kobietom, widać na ich ciałach małe bruzdy i fałdki.

Czy zrobiła to specjalnie? Theresia Hebenstreit odpowiada:

- Nie, po prostu zostawiłam bruzdy, które powstały przypadkiem, nie starałam się ich wygładzić. Ale czy nie tak właśnie to wygląda?

Wystawę Theresii Hebenstreit '1000 i jedna kobieta. Siła i wdzięk' można oglądać do 31 maja.BWA Wrocław - Galerie Sztuki Współczesnej, Galeria Szkła i Ceramiki

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX