Antoine czyli fryzjer Grety Garbo wraca do Sieradza
Tekst Violetta Szostak
2006-07-10, ostatnia aktualizacja 2006-07-13 00:00
Antoine strzyże kobietę na krótko! Antoine buduje w Paryżu szklany dom! Antoine śpi w trumnie! Antoine czesze sześć królowych! Antoine wraca do Sieradza
- Nożycoręki (02-04-07, 11:00)
- Fryzjer z dostawą do domu (09-01-07, 15:00)
Dwie bransoletki
Nosił dwie srebrne bransolety. Na ręce - z wygrawerowanym: MEMENTO MORI. Na kostce u nogi - z adresem.
Klientki
'Greta Garbo jest ujmującą pięknością. Udało mi się nieco zmienić jej uczesanie - przesłałem jej za to gardenie... Mata Hari poprosiła mnie do swego domku w Lasku Bulońskim, abym jej skomponował jawajską fryzurę pasującą do scenicznego kostiumu...
Miałem zawsze wiele trudności, by stworzyć dla królowych naprawdę oryginalne uczesanie. Za bardzo pragnęły być dyskretne...'
Antek wylał miód na włosy!
Przygląda się swoim dłoniom. Francuski manikiur... Ale mocne, o stalowych palcach, kwadratowych paznokciach, mogłyby być rękami chłopa - myśli.
Ma 80 lat, w swoim paryskim domu dyktuje wspomnienia: 'W mojej rodzinie było się chłopem z dziada pradziada, z ojca na syna...'.*
Jak to się stało, że nie został chłopem? Początek zapamiętał tak: matka szyje, on siedzi u jej stóp, łapie skrawki materiału, zwija w kokardy, kwiaty.
- Antek nie będzie chłopem. To artysta - mówi matka.
Ojciec się krzywi. Sąsiadki się śmieją. Artysta w Sieradzu? 'Nikt nie miał pojęcia, co należało zrobić, aby dostąpić tego dziwnego stanu...'
Ma 14 lat. Siostra biega przed domem, on przygląda się jej włosom. Świetliste, miękkie... - Uczeszę cię! - woła. Ale co zrobić, by sypkie włosy chciały się trzymać? Miód! Kosmyki sklejone miodem dają się cudownie formować (potem, już w Paryżu, wyprodukuje i będzie lansował lakier do włosów).
Siostra też się cieszy, dopóki nie przylatują pszczoły.
- Antek nie będzie chłopem - mówi matka. - Będzie fryzjerem.
To spotyka się już z większym zrozumieniem. Choć fryzjera jako takiego w Sieradzu wówczas nie było. Strzyżeniem zajmował się felczer, cyrulik, który trudnił się między innymi rwaniem zębów. Antek został posłany do niego na naukę.
- Czy rwał pan również zęby, monsieur Antoine? - będą go potem pytać dziennikarze.
- Nie rwałem, ale zdarzało mi się trzymać pacjentów podczas tego zabiegu, który wykonywano wówczas bez znieczulenia - odpowie.
Kwiaty z awionetki
- Kiedy przed wojną przylatywał swoją awionetką z Paryża do Warszawy, zrzucał nad Sieradzem kwiaty - opowiadają wszyscy w Sieradzu.
I wtedy dama krzyknęła: - Powinien pan pojechać do Paryża!
Ale to dzieje się już w Łodzi. Bo po krótkiej praktyce u felczera matka wysyła Antka do wuja Pawła Lewandowskiego, który w Łodzi ma zakład fryzjerski. Wuj Paweł czesze bogate damy.
Antek na początku tylko biega za wujem. Ogląda wytworne rezydencje klientek. Z Łodzi pisze do matki: 'Te piękne domy są urządzone bez gustu, zbytnio zatłoczone, należałoby wyrzucić połowę mebli i każdy obraz powiesić na właściwym miejscu...'.
Matka odpisuje, że nie wie, o co mu chodzi.
Tamtego dnia wuj Paweł się upił. Nie był w stanie pójść uczesać pani Ginsberg, żony bogatego fabrykanta. Zdesperowana ciotka posłała Antka. Ponoć kiedy kończył, pani Ginsberg poderwała się z krzesła i krzyknęła: - Ach! Nigdy nie byłam tak pięknie uczesana. Jesteś artystą. Powinieneś pojechać do Paryża!
Podobny okrzyk miała też wydać aktorka, która przyjechała z Paryża do Łodzi i została ufryzowana przez Antka w zakładzie wuja Pawła.
Antek zaczął marzyć. Kupił książkę do francuskiego. - Pojadę do Francji, będę sławny - zaczął opowiadać. Aż ciotka musiała tłumaczyć go przed ludźmi: - To miły chłopak, ale trochę pomylony.
Białe kwiaty
Jeszcze w Łodzi wejdzie do kwiaciarni i poprosi, żeby zapakować wszystkie białe róże (a zarabia u wuja Pawła marnie). Wyjdzie z kwiatami na ulicę i będzie je rozdawał kobietom.
Kryształowe obcasy
Będzie nosił buty na obcasach z kryształu.
Białe, czerwone, błękitne, różowe ubrania o zadziwiających krojach.
Włosy będzie farbował w odcieniach błękitu - 'błękit Antoine'a' stanie się modny.
Antoine, ten młody Rosjanin!
Ma 17 lat, pięć franków i czapkę z baraniego futra, która śmieszy gapiów na paryskim dworcu. Zdobył wprawdzie w Łodzi kilka adresów, ale kiedy się pod nie zgłasza, nikt nie ma zamiaru go przyjąć.
Zaczepia się w małym zakładzie peruk. Pracuje w piwnicy. 'Czułem się jak w grobie. Byłem jakby żywcem zakopany' - będzie wspominał. Zarabia marnie. Jest głodny. Ale Paryż!
We wspomnieniach pojawia się zagadkowa postać poznanego tam przyjaciela, starszego mężczyzny z Polski, przy którym odżywa. Odkrywa z nim Luwr, zachwyca się rzeźbą: 'Poznałem imiona greckich efebów...'.
Do matki pisze: 'Teraz już wiem. Będę rzeźbiarzem!'.
Któregoś świątecznego dnia w znajdującym się nad perukarnią zakładzie fryzjerskim jest tłok. Wołają go do pomocy. Wychodzi z piwnicy. I robi na głowach paryżanek takie rzeczy, że te zaczynają się domagać, by czesał je 'Antoine, ten młody Rosjanin'.
- Po co kapelusz, ma pani piękne włosy... - mówi Antoine i fryzuje ją w kwiaty, misterne sploty. Rzeźbi kapelusz z włosów.
Na przyjęciu wszyscy ponoć patrzyli tylko na Lily de Moure. Panowie zauroczeni. Panie zgorszone, zazdrosne. Następnego dnia pobiegły do fryzjera: - Chcemy Antoine'a!
Przekonał kobiety do zdjęcia kapeluszy - napiszą o nim.
'Zupełnie przypadkiem zadrwiłem z mody' - będzie to wspominał Antoine. Ale prawdziwego przewrotu w modzie miał dopiero dokonać.
Chłopczyca wchodzi
- Ona ma krótkie włosy! - huczał Paryż po premierze sztuki, w której Eve Lavalliere wystąpiła we włosach podciętych 'na pazia', 'na Joannę d'Arc'', 'na chłopczycę'. To Antoine dokonał tego cięcia, które miało się okazać rewolucyjne dla mody i obyczajów.
Był bowiem rok 1909 i kobiety nosiły długie włosy obowiązkowo. 'Piękno włosów oceniano ich długością i ciężarem. Matki chwaliły się: - Moja córka ma tak długie włosy, że na nich siada' - wspominał Antoine. W prasie można było przeczytać, że skracanie włosów jest niezdrowe, powoduje anemię i choroby głowy. Mówiło się: krótka fryzura - krótki rozum.
- Wyzwolił kobietę z długich włosów - powiedzą więc potem o Cierplikowskim.
On sam opowiadał, że pomógł mu przypadek. Bo Eve Lavalliere dobiegała czterdziestki, a miała grać podlotka. Tragedia wisiała na włosku! Przybyła do fryzjera. Kiedy gorączkowo szukał pomysłu na odmładzające uczesanie, weszła dziewczynka, córka dozorczyni, miała króciutkie włosy. Ostrzygł aktorkę podobnie. Efekt był niebywały: włosy do ucha, lekkie fale, grzywka - fryzura odjęła aktorce kilkanaście lat. Eve odniosła sukces, a 'chłopczyca' zaczęła wchodzić w modę.
Krótkie uczesanie na dobre opanowało paryską ulicę dopiero w latach 20. i 30. (gdy w 1922 r. Victor Margueritte opublikował skandalizującą powieść 'La Garçonne' - 'Chłopczyca' - ochrzczono tak fryzurę).
Cierplikowski lansował potem głowę 'a la garçonne' wspólnie z Coco Chanel, która dokonała równie rewolucyjnego cięcia w kobiecych ubiorach - wprowadzając linie proste, krótkie, graficzne.
'Był największym z tych, którzy na równi z Chanel stworzyli kobietę współczesną' - napisano w dzienniku 'Le Figaro' po jego śmierci.
Z Coco Chanel się przyjaźnił, byli w Paryżu sąsiadami.
Umyć głowę, zwariował pan?
Włosy hrabiny de La Farge są bardzo tłuste.
- Czy mogę umyć pani głowę? - pyta Antoine.
- Zwariował pan? - oburza się hrabina. - Nigdy, słyszy pan, nigdy nie myto mi głowy! Nie znoszę tego!
'Higiena, której przestrzega dziś każda kobieta, myjąc głowę raz na osiem czy dziewięć dni, była wówczas zupełnie nieznana wielu paniom z wyższych sfer' - wspominał Cierplikowski początki XX w.
Ponoć odmówił wtedy hrabinie czesania. Ponoć hrabina wróciła po kilku dniach skruszona - i poddała się myciu. Wśród wielu zasług Antoine'a dla fryzjerstwa wymienia się i tę - upowszechnienie zwyczaju mycia głów.
Ma 25 lat, gdy otwiera pierwszy zakład fryzjerski - na ulicy Cambon w centrum Paryża. 'Nic nie było za piękne, żeby się tu znaleźć' - wspominał. Nowoczesne wnętrze i meble pomaga mu projektować Xawery Dunikowski, na ścianach wiesza obrazy Picassa i Modiglianiego - z artystami się przyjaźni.
Klientki ubierane będą w jedwabne peniuary. Tu pojawią się pierwsze aparaty do suszenia włosów.
'Wśród jego niezliczonych klientek może on wymienić 6 panujących królowych, legiony kobiet z najwyższej arystokracji. Salon jego uchodzi za najbardziej międzynarodowy zakład w całym Paryżu. Tu zapadają wyroki w sprawie nowych fryzur kobiecych, które obowiązują później na całym świecie' - donosił reporter 'Expressu Łódzkiego' w sierpniu 1931 r.
Jego stałymi klientkami będą gwiazdy: Sarah Bernhardt, Josephine Baker, Eleonora Duse, Simone Signoret, Mistinguett. Będzie czesał Marlenę Dietrich.
- Na klientkę patrzę jak rzeźbiarz na modelkę - ogłasza Antoine. Tworzy fryzjerstwo artystyczne - haute coiffure. Inspiracji szuka w malarstwie (Goya, Velázquez), rzeźbie, historii. Projektuje dla teatrów i rewii - fryzury i peruki, ale też kapelusze i kostiumy. Dla Cécile Sorel - całą kolekcję kreacji do rewii 'Vive Paris!', która była przebojem w Théâtre du Casino de Paris. Dla Josephine Baker - słynną fryzurę 'z pierścionkami', w której jako pierwsza czarnoskóra pokazała się na okładce 'Vogue'a'.
Jean Cocteau, poeta i dramaturg, z którym się przyjaźnił, powie o nim: 'Antoine jest poetą i ten zapewne jego dar pozwolił mu ze sztuki fryzjerskiej uczynić sztukę prawdziwą'.
Królestwo
Filie paryskiego zakładu otworzył potem w Cannes, Marsylii, Londynie, Tokio i w Stanach Zjednoczonych, gdzie działało aż 121 punktów pod szyldem 'Antoine'. Miał też zakład w Warszawie przy ul. Mazowieckiej - ale otwarty tuż przed wojną, istniał krótko. Miał też fabrykę kosmetyków Antoine. Tu powstawały kosmetyczne nowinki - lakiery do włosów, farby w odcieniach, jakich dotąd nie widziano - fioletowych, turkusowych, czerwonych. Wydawał wysmakowany magazyn poświęcony fryzurom i modzie - 'Antoine-Document'. Dużą część jego interesów prowadziła żona.
Żona
Ożenił się z manikiurzystką Marią Berthą. Mieli syna, który umarł niedługo po urodzeniu. O żonie mówił, że była jego 'pierwszą i jedyną miłością'. Po trwającym pół wieku małżeństwie rozeszli się.
Wyższe obcasy
Antoine w stroju arlekina pozuje do obrazu Xaweremu Dunikowskiemu - zachowała się taka fotografia. A sam obraz jest w warszawskiej Królikarni - podarowany przez Cierplikowskiego wraz z bogatą kolekcją dzieł Dunikowskiego. Poznali się ok. 1910 r. w Paryżu i przyjaźnili przez całe życie. Cierplikowski gościł artystę w swoim domu, urządził mu atelier, kupował i dostawał rzeźby, obrazy. Inspirowany przez niego zaczął rzeźbić.
Szczegół ze wspomnień: Dunikowski ponoć trapił się niskim wzrostem, Antoine wymyślił dla niego i mu zafundował trzycentymetrowe obcasy.
Szklany dom
Buduje w Paryżu 'szklany dom'. Szklane schody, meble, częściowo przeszklone ściany ('Marzyłem o nim od dawna...'). - Ale to niemożliwe - słyszał, kiedy zaczął projektować. Postawił dom przy ulicy Saint-Didier niedaleko wieży Eiffla. Był rok 1927. Trzy lata wcześniej ukazało się 'Przedwiośnie', w którym Stefan Żeromski zapisał marzenie o szklanych domach.
'Ostatnie przyjęcie sezonu było szczególnie olśniewające. Cały Paryż chciał tam być. Antoine, znany kreator fryzjerskiej mody kobiecej, otworzył drzwi swojego szklanego domu. Ta nowoczesna idea może służyć za przykład tego, co powinna sztuka naszych czasów', 'Dom nie wygląda jak żaden inny w Paryżu', 'To tabernakulum szkła dla najładniejszych kobiet świata' - pisała paryska prasa. Zachwycano się prostymi formami, otwartą przestrzenią. Dziełami sztuki, którymi wypełnił wnętrza. Organami, które zamontował w domu jako pierwszy w Paryżu.
Dom Antoine'a był w latach 20.-30. jednym z najmodniejszych miejsc Paryża. Dziś należy do niezwiązanego z Cierplikowskim właściciela.
Szklana trumna
Antoine śpi w trumnie! Ma szklane łóżko w kształcie trumny przykryte czarną materią (widziano go w nim czytającego powieść Maurice'a Rostanda 'Trumna ze szkła'). Medytuje w tym łożu. Pozuje do zdjęć. W latach 30. robi sobie sesję trumiennych fotografii.
Jeszcze zanim zafundował sobie trumnę ze szkła, zamówił rzeźbę na swój grób u Dunikowskiego (nową wersję wcześniejszego 'Fatum'). Dwie postaci przywarte do siebie - jedna zwalista, druga młoda, naga, o rysach Cierplikowskiego. To 'dusza oddzielająca się od ciała'. Podobno pozował do rzeźby przez dwa tygodnie.
Miała stanąć na cmentarzu Passy w Paryżu, który sąsiadował z jego szklanym domem, ale monumentalna rzeźba nie mieściła się w kwaterze. Przekazał ją ostatecznie Królikarni, a na Passy ustawił mniejszą replikę.
- Moja ostatnia droga będzie bardzo krótka. Grób na cmentarzu Passy widać z okien mojego mieszkania - mówił w wywiadach.
Niebieski pies, kwadratowe koła
W niebieskich włosach, z pofarbowanym na niebiesko chartem widziano go w Lasku Bulońskim. Tłumaczył potem, że robił próby niebieskiej płukanki do włosów, którą właśnie wynalazł.
- Miał większą widownię niż wieża Eiffla - powiedział podobno André Citroën, twórca automobilowego giganta, który ów spacer widział. Powiedział też - podobno - że dla Antoine'a wykona każdy samochód, nawet z kwadratowymi kołami.
Powiedział to po tym, gdy Cierplikowski zamówił u Citroëna samochód podług własnego projektu: geometryczne linie, kwadratowe reflektory...
Żył tak widowiskowo, że stał się bohaterem sztuki komediowej 'Damski fryzjer' wystawionej w Théâtre de Paris w roku 1927 i jej dwóch wersji filmowych.
Od Grety Garbo do BB
Był w Stanach Zjednoczonych, kiedy wybuchła wojna, i został tam aż do 1945 r. Robił modele fryzur i charakteryzacje dla wytwórni filmowych, m.in. Metro Goldwyn Meyer. Czesał Polę Negri, Joan Crawford, Betty Davis, Gretę
Garbo.
I tu lansował modę na krótkie włosy. Wcześniej protestowały przeciw niej amerykańskie organizacje broniące moralności. Odbywały się nawet manifestacje. Ale Cierplikowski do skrócenia włosów namówił prezydentową Eleonorę Roosevelt.
Po wojnie wrócił do Paryża. Wciąż czesał w zakładzie przy ulicy Cambon. Organizował spektakularne pokazy swoich kreacji. Czesał Brigitte Bardot, Edith Piaf.
Pieniądze
Ponoć widziano go, jak żonglował drogocennymi kamieniami. Miał dwa prywatne samoloty. Musiał mieć fortunę. Ale ci, którzy go znali, twierdzą, że nie przywiązywał wagi do pieniędzy. 'Wszystko, co było dla mnie radością na tym świecie, nie pochodziło z pieniędzy. Zawsze rzucałem wszystko na szalę radości wszystkich, wydając to, co zarobiłem, dziś, bez troski o jutro' - mówił. O jego hojności też krążą legendy. Ponoć: podarował samolot pilotowi, gdy ten kończył u niego pracę, zostawił komuś posiadłość i jacht na pewnej amerykańskiej wyspie. Na pewno: kupował dzieła sztuki, sponsorował artystów, odrestaurował paryską bazylikę św. Eustachego, fundował stypendia dla młodych polskich fryzjerów. To o swojej żonie mówił, że jest ministrem finansów i ogranicza jego szaleństwa. Ona też przejęła na koniec dużą część jego majątku.
Jak będę wyglądał po śmierci
- W 1968 r. robiłem mu zdjęcia w trumnie. Chciał widzieć, jak będzie wyglądać po śmierci - opowiada Janusz Szymański, znany warszawski fryzjer, który był stypendystą u Antoine'a w Paryżu. Do zdjęć charakteryzował Cierplikowskiego na umarłego.
Na tych fotografiach ubrany jest w biały strój skrojony jak mnisi habit (dostał pozwolenie na noszenie habitu od zakonników, których wspomagał).
'Powoli przygotowuję się z cichą radością na moje odejście w nieznane nikomu strony. Od lat śpię w mojej szklanej trumnie, która symbolizuje dla mnie wieczne bycie. Moja przyjaciółka, słynna projektantka mody Madame Gres zaprojektowała dla mnie i uszyła ubranie do trumny z białej satyny. Jako umarły będę w tym cudnym mieście, które dało mi wszystko, czego może oczekiwać od życia taki człowiek jak ja. Największe misterium jest przede mną' - mówił w 1963 r. w wywiadzie dla magazynu 'Chic'.
Podobno szykował się, by na starość zniknąć z oczu. 'Nie chciałby zamęczać otoczenia swoim zniedołężnieniem ani pozostać w pamięci przyjaciół jako człowiek powalony przez starość. Przy pierwszych oznakach takiego stanu Antoine postanowił zamknąć się w mieszkania i, ubrawszy się w strój mnicha, rozpocząć kontemplację. - Zredukuję niemal całkowicie moje kontakty z ludźmi. Wyjątek stanowić będą osoby, z którymi potrafię nawiązać głębokie duchowe porozumienie - powiedział Antoine. Temu porozumieniu mają towarzyszyć specjalne okoliczności. Zainstalował już w swoim mieszkaniu lampkę jodową, która będzie rzucać świetlistą smugę o osobliwej barwie na twarz rozmówcy. Sam Antoine pozostanie w cieniu, ograniczając kontakt z rozmówcą jedynie do porozumienia głosowego' - donosił 'Przekrój' w sierpniu 1969 r.
Antoine wraca do Sieradza
Ale prawdziwy koniec rozegrał jeszcze bardziej zaskakująco. Wrócił do Sieradza. Zamieszkał w małym, drewnianym domu, uprawiał ogródek, by utrzymać kondycję, woził taczką żwir. Przyjaźnił się z księdzem i miejscowym fryzjerem. Stodołę przerobił na 'salon', ustawił w nim fortepian sprowadzony z Paryża.
- Mówię: 'Wujku, dlaczego wujek zdecydował się, żeby przyjechać i mieszkać w takich warunkach?'. A on: 'Ja wszystko miałem. A jakby ciebie tak karmili ciągle czekoladą?'. A jak zobaczył stada gęsi, to stał i patrzył, nie mógł się napatrzeć - opowiada Waldemar Cierplikowski z Sieradza (dziadek Waldemara był bratem Antoine'a).
- Miał pełno materiałów do peruk, do strojów, mogłyśmy się nimi bawić. Co niedzielę byliśmy u niego - pamiętają Ewa i Dorota, córki nieżyjącego już Czesława Adamiaka, fryzjera.
- Widziałem go raz w kościele. W białym futrze, długie siwe włosy, wąziutkie bordowe spodnie, buty spiczaste - takie beatlesówki, cały kościół na niego patrzył! - opowiada Antoni Leśniowski.
Bardzo rzadko widywano go w mieście. Wielu nawet nie wiedziało, że mieszkał tu pięć lat.
- Żył trochę jak mnich, jak pustelnik - pamiętają ludzie.
Ale pamiętają też, że zamierzał wybudować tu dom pracy twórczej. Miały być w nim sale wystawowe, kino, basen, lodowisko. Były już nawet gotowe projekty. Nie zdołał ich zrealizować. Podobno nie miał już za co. Choć zamierzał ofiarować na ten cel swój szklany dom.
Przyjeżdżali tu do niego dziennikarze. Byli z 'Paris Match'. Była telewizja. Nakręcono film dokumentalny. - Nagrano nawet, jak zrobił sobie pogrzeb, szedł kondukt, nieśli go w trumnie - zapamiętali jedni. - Nie, nie nieśli, tylko szedł za trumną - zapamiętali inni.
Trzeci nagrobek
Pochowano go w stroju mnicha na sieradzkim cmentarzu. Umarł 5 lipca 1976 r., miał 92 lata. Podobno chciał być pochowany w Paryżu. Podobno chciał być pochowany w Sieradzu. Podobno miał przylecieć po niego samolot. Podobno ostatecznie zmieniono plany.
Przez kilka lat miał skromny grób. Potem fryzjerzy z Sieradza zorganizowali zbiórkę wśród fryzjerów w całej Polsce na pomnik. Rzeźbiarz ze Zduńskiej Woli wykonał replikę 'Duszy oddzielającej się od ciała' Dunikowskiego. Kiedy nagrobek odsłonięto w 1984 r., wywołał mały skandal. - Byłem świadkiem, jak stare dewotki szły i 'tfu, tfu' w stronę tego pomnika, co to za plugastwo! - śmieje się Jan Pietrzak.
Postać 'duszy' jest odwrócona nagimi pośladkami, które są może w tej replice nieco wyraźniej zarysowane. - Ludzie mówili, że to przypomina akt seksualny. Podobno nawet ktoś zawiązał fartuch, żeby zakryć - śmieje się fryzjerka z Sieradza.
Teraz tylko raz do roku jest tu głośniej - gdy składane są kwiaty po konkursie fryzjerskim o Puchar Antoine'a. Odbywa się w Sieradzu od 1975 r. Zorganizował go Czesław Adamiak jeszcze z Antoine'em. Sam mistrz uczesał na pierwszym konkursie dwie głowy. Jedna z konkurencji w tegorocznej edycji: strzyżenie 'na chłopczycę'.
Ręka mistrza
Gra Antoine'a ze śmiercią miała pośmiertny epilog. Jego prawą dłoń odcięto - ekshumowano i zawieziono do Francji w 1992 r. Alexander Raimon, sławny fryzjer, uczeń Antoine'a, mówił, że chciał spełnić wolę mistrza, który pragnął być po śmierci w Paryżu. W wielu źródłach można przeczytać, że ręka leży w grobowcu Cierplikowskiego na cmentarzu Passy. Ale tego grobu już tam nie ma. - Dwa lata temu nowy zarządca cmentarza usunął nagrobek - mówi Ewa Ziembińska, jedna z organizatorek wystawy 'Fryzjer w trumnie'. Nie ma też już ani jednego zakładu działającego pod szyldem 'Antoine'.
Voila!
Na amatorskim filmie kręconym przez fryzjera Adamiaka widać 90-letniego Antoine'a w ogrodzie w Sieradzu. Ma siwe dłuższe włosy, wyprostowaną sylwetkę, sprężyste ruchy. Ubrany jest w długą czerwoną sukmanę w ludowy sieradzki wzór - szytą w Paryżu. Urządził wspólnie z miejscowymi fryzjerami mały pokaz. Czesze modelkę. Porusza rękami jak magik. Patrzy w kamerę, uśmiecha się. Na końcu robi ręką ruch, jakby mówił: 'Voila!'.
-
Re: Fryzjer damski
joolanta
12.07.06, 09:45
szkoda ze tak malo po nim pozostało»
-
Re: Fryzjer damski
ciastolina
12.07.06, 11:19
To akurat drobiazg. Świetny artykuł. Może ktoś sie pokusi o tłumaczenie na polski wspomnień? Chętnie przeczytałabym coś takiego.»
-
Fryzjer damski
klusseczka
16.06.07, 20:37
Jestem strasznie dumna, że pochodzę z miasteczka tak wspaniałego artysty. Nie przypuszczałam, że był taką artystyczną osobowością. Miałam okazję jako mała dziewczynka być strzyżona przez »
W numerze z 6 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
-
Za rzeczką jest już inny kraj
Rozmowa z Marią Mileńko, laureatką międzynarodowego konkursu 'I love Europe'
-
Różowy sposób myślenia
Pink Stinks to nowy ruch społeczny, który sprzeciwia się seksualizacji dziewczynek i uprzedmiotowieniu kobiet. Działa w Wielkiej Brytanii i Polsce, a jego zwolennicy nawołują: ...










