Równość płci w podręcznikach szkolnych
Rozmawiała: Aneta Górnicka-Boratyńska
2005-06-25, ostatnia aktualizacja 2005-06-22 12:13
Na liście 167 postaci, które gimnazjalista powinien znać, jest pięć kobiet. Są to: Safona, Kleopatra, Jadwiga Andegaweńska, caryca Katarzyna II i Wisława Szymborska.
ZOBACZ TAKŻE
- Temat: być kobietą (25-06-05, 01:00)
- Kwestia taboretu (07-06-09, 01:00)
- Kim jest Anna Wołosik? (25-06-05, 01:00)
- Równość i tolerancja w szkole (25-06-05, 01:00)
Czy kobiety są dyskryminowane w podręcznikach szkolnych? Wydaje się, że czasy, kiedy Ala z elementarza pomaga mamie w kuchni, a Olo w tym czasie gra w piłkę z tatą, już minęły...
Anna Wołosik: Niestety, nie. Przeczytałam ponad 40 podręczników do szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum - kobiety były w nich prawie nieobecne. Tak dzieje się zarówno w książkach do polskiego, historii, wiedzy o społeczeństwie, jak i - co szczególnie niepokoi - w podręcznikach dla klas I-III. To tzw. kształcenie zintegrowane - bez podziału na przedmioty). W czytankach i ilustracjach dla najmłodszych dziewczynki i kobiety pojawiają się rzadko i zawsze w stereotypowym ujęciu.
To znaczy?
Jako córka, żona, matka. Kobiety nie pełnią funkcji publicznych, nie pracują w zawodach związanych z władzą i prestiżem. W jednej z książek dwukrotnie zamieszczono lekcje o różnych zawodach i wszystkie wykonywali mężczyźni. Przez trzy lata nie pojawiła się nawet wzmianka o pracy zawodowej kobiet. Podkreśla się takie ich cechy jak opiekuńczość, skłonność do poświęceń, zależność od innych.
Mężczyźni natomiast są aktywni i ambitni, samodzielni i skuteczni, racjonalni i opanowani, są przywódcami i ekspertami. Jeśli w czytance pojawia się dialog między dziećmi a rodzicami, to najczęściej jest to rozmowa ojca z synem, chłopiec pyta (np. o działanie prądu elektrycznego), a ojciec objaśnia. Chłopcy są ciekawi świata, poszukujący, aktywni, dziewczynki uległe, spokojne, zainteresowane gotowaniem, strojeniem się, często pokazuje się je przed lustrem (chłopców nigdy). Oto cytat z podręcznika do szkoły podstawowej: "Co ja mam na siebie włożyć? - często pytają kobiety, stojąc przed pełną ubrań szafą. Czy był czas, kiedy nie zadawały takich pytań? A czy był czas, kiedy kobietom nie zależało na pięknym wyglądzie?". W innym podręczniku rozdział "Dzisiejsza gospodarka" zdobi zdjęcie dziewczyny wpatrzonej w ekran komputera. Podpis: "Hm, którą torebkę by tu wybrać? Zakupy w sklepie internetowym robi się o dowolnej porze, nie wychodząc z domu". Internet nie jest dla niej źródłem informacji, ale formą sklepu. A przecież dziewczęta poprzez teksty i ilustracje powinny być zachęcane do zainteresowania się nowymi technologiami. Rozwój społeczeństwa opartego na wiedzy to jeden z priorytetów Unii.
Może autor tak chciał zachęcić...
Zapewne tak. Obarczone stereotypami prezentowanie obu płci w podręcznikach nie wynika ze złej woli autorów, wydawców i ministerialnych rzeczoznawców. Po prostu nie są oni uwrażliwieni na problematykę równego statusu, ponieważ wśród ludzi związanych z oświatą niewiele się o tym mówi. Nie ma materiałów, do których mógłby sięgnąć nauczyciel gotowy promować zasadę równego statusu kobiet i mężczyzn.
Oto ćwiczenie dla 11-latków: Jola jest łakomczuchem, ale postanowiła się odchudzić i właśnie znalazła w lodówce tabliczkę czekolady z bakaliami. Co zrobi? Wojtek lubi gry komputerowe, ale teraz nie gra, tylko się uczy, żeby poprawić oceny z polskiego. Dzwoni do niego kolega z zaproszeniem do zabawy nową grą. Co zrobi Wojtek? Dylematy Wojtka i Joli są zupełnie inne. Taka czytanka nie znalazłaby się w żadnej książce w Europie Zachodniej.
W klasach najmłodszych wiele mówi się o życiu codziennym. Jak wygląda tam współczesna polska rodzina?
W podręcznikach dla najmłodszych rodziny są "jak z czytanki" - tradycyjni i szczęśliwi mama i tata z dwójką dzieci różnej płci. Nie spotkamy rodzin partnerskich, rozdzielonych (np. z powodu emigracji za pracą), takich, w których jeden z rodziców samodzielnie wychowuje dzieci. Wydobywa się tylko pozytywne wartości, natomiast nie mówi się o bezrobociu, biedzie, przemocy. Nie wspomina się o dzieciach krzywdzonych, nie pojawiają się dzieci niepełnosprawne czy te z odmiennych kręgów kulturowych. A przecież w polskich szkołach są też uczniowie innych narodowości. Można by, korzystając z ich obecności wśród nas, pokazać inne kultury, języki, religie i obyczaje. W konkursie pełnomocnika ds. równego statusu chodziło nam nie tylko o podręcznik promujący równy status dla kobiet i mężczyzn, ale również taki, który uczy uznania i szacunku dla inności.
Szkoła nie uczy więc, że świat jest bogaty, złożony i różny...
Nie. W podręcznikach do szkoły podstawowej świat jest jednorodny, przesadnie uładzony, jasny i harmonijny. Królują w nim dobroć, miłość, życzliwość, prawość, a złość, frustracja, przemoc i agresja nie mają tam wstępu. Bohaterowie szkolnych czytanek nie kłócą się i nie biją. A w każdej klasie są dzieci z rozbitych domów, z rodzin dotkniętych alkoholizmem czy przemocą. Te dzieci nie znajdują odzwierciedlenia swoich problemów w szkole, czują się jeszcze bardziej samotne. Ponieważ milczymy o ciemnych stronach życia, nie możemy też mówić, jak sobie radzić z sytuacjami trudnymi. Na przykład jeśli dziecko doświadcza przemocy, powinno wiedzieć, że są osoby, instytucje, telefony, gdzie może szukać pomocy.
Takie tematy jak przemoc w ogóle nie pojawiają się w podręcznikach?
Mówienie o niedostosowaniu społecznym, o przemocy, o sytuacji zagrożenia sprawia autorom dużą trudność. Temat przemocy jest podejmowany w podręcznikach dla młodzieży gimnazjalnej i starszej, ale mówi się o niej językiem naukowym, informacyjnie: "W społeczeństwie mamy do czynienia z przemocą...", ani słowa o przemocy rówieśniczej. A przecież z poważnymi aktami przemocy w szkole i w jej otoczeniu styka się 20 proc. uczniów.
Podobnie jest z przemocą ze względu na płeć. Dziewczęta doświadczają napastowania seksualnego, uwag i dowcipów na temat seksu. W żadnym podręczniku do polskiego nie znalazłam tekstu piętnującego ordynarne słowa i gesty.
Czy sytuacja kobiet poprawia się w starszych klasach?
Odpowiedź jest przygnębiająca. Historycy hołdują tradycyjnej, patriarchalnej wizji świata. Kobieta kołysze kolebką, a mężczyzna rządzi światem. W programie historii do gimnazjum na przestrzeni opisywanych pięciu tysięcy lat kobiety pojawiają się zaledwie kilkakrotnie. Istnieje podręcznik do najnowszej historii Polski (od 1945 r.), w którym nie ma mowy o żadnej kobiecie. Autorzy innej książki ułożyli listę 167 postaci, które uczeń gimnazjum powinien znać. Wśród nich znalazło się pięć kobiet, a ich wybór był dość przypadkowy, bo są to: Safona, Kleopatra, Jadwiga Andegaweńska, caryca Katarzyna II i Wisława Szymborska.
Nawet w imię równości nie można fałszować historii, kobiety odegrały w niej mniej znaczącą rolę.
Nikt nie twierdzi, że kobiety były głównymi aktorami, zwłaszcza w historii politycznej, której przede wszystkim uczy szkoła. W podręcznikach nie znajdziemy nic ani na temat pracy kobiet w gospodarstwie domowym, ani na temat ich pracy w warsztatach rzemieślniczych, fabrykach, biurach i urzędach. Nie poznajemy wybitnych kobiet sprawujących władzę, aktywnych w polityce i gospodarce, odnoszących sukcesy w nauce, sztuce i literaturze. Nie ukazuje się wzorów kobiet, które dzięki przymiotom ducha i umysłu pokonały ograniczenia swojego świata i które, solidaryzując się z kobietami, działały na ich rzecz. Nie znajdziemy nic o kobietach tragicznych, które były niewolone, palone na stosach, zabijane. W materiałach źródłowych nie zamieszcza się listów, wierszy, obrazów i rzeźb będących dziełem kobiet.
Anna Wołosik: Niestety, nie. Przeczytałam ponad 40 podręczników do szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum - kobiety były w nich prawie nieobecne. Tak dzieje się zarówno w książkach do polskiego, historii, wiedzy o społeczeństwie, jak i - co szczególnie niepokoi - w podręcznikach dla klas I-III. To tzw. kształcenie zintegrowane - bez podziału na przedmioty). W czytankach i ilustracjach dla najmłodszych dziewczynki i kobiety pojawiają się rzadko i zawsze w stereotypowym ujęciu.
To znaczy?
Jako córka, żona, matka. Kobiety nie pełnią funkcji publicznych, nie pracują w zawodach związanych z władzą i prestiżem. W jednej z książek dwukrotnie zamieszczono lekcje o różnych zawodach i wszystkie wykonywali mężczyźni. Przez trzy lata nie pojawiła się nawet wzmianka o pracy zawodowej kobiet. Podkreśla się takie ich cechy jak opiekuńczość, skłonność do poświęceń, zależność od innych.
Mężczyźni natomiast są aktywni i ambitni, samodzielni i skuteczni, racjonalni i opanowani, są przywódcami i ekspertami. Jeśli w czytance pojawia się dialog między dziećmi a rodzicami, to najczęściej jest to rozmowa ojca z synem, chłopiec pyta (np. o działanie prądu elektrycznego), a ojciec objaśnia. Chłopcy są ciekawi świata, poszukujący, aktywni, dziewczynki uległe, spokojne, zainteresowane gotowaniem, strojeniem się, często pokazuje się je przed lustrem (chłopców nigdy). Oto cytat z podręcznika do szkoły podstawowej: "Co ja mam na siebie włożyć? - często pytają kobiety, stojąc przed pełną ubrań szafą. Czy był czas, kiedy nie zadawały takich pytań? A czy był czas, kiedy kobietom nie zależało na pięknym wyglądzie?". W innym podręczniku rozdział "Dzisiejsza gospodarka" zdobi zdjęcie dziewczyny wpatrzonej w ekran komputera. Podpis: "Hm, którą torebkę by tu wybrać? Zakupy w sklepie internetowym robi się o dowolnej porze, nie wychodząc z domu". Internet nie jest dla niej źródłem informacji, ale formą sklepu. A przecież dziewczęta poprzez teksty i ilustracje powinny być zachęcane do zainteresowania się nowymi technologiami. Rozwój społeczeństwa opartego na wiedzy to jeden z priorytetów Unii.
Może autor tak chciał zachęcić...
Zapewne tak. Obarczone stereotypami prezentowanie obu płci w podręcznikach nie wynika ze złej woli autorów, wydawców i ministerialnych rzeczoznawców. Po prostu nie są oni uwrażliwieni na problematykę równego statusu, ponieważ wśród ludzi związanych z oświatą niewiele się o tym mówi. Nie ma materiałów, do których mógłby sięgnąć nauczyciel gotowy promować zasadę równego statusu kobiet i mężczyzn.
Oto ćwiczenie dla 11-latków: Jola jest łakomczuchem, ale postanowiła się odchudzić i właśnie znalazła w lodówce tabliczkę czekolady z bakaliami. Co zrobi? Wojtek lubi gry komputerowe, ale teraz nie gra, tylko się uczy, żeby poprawić oceny z polskiego. Dzwoni do niego kolega z zaproszeniem do zabawy nową grą. Co zrobi Wojtek? Dylematy Wojtka i Joli są zupełnie inne. Taka czytanka nie znalazłaby się w żadnej książce w Europie Zachodniej.
W klasach najmłodszych wiele mówi się o życiu codziennym. Jak wygląda tam współczesna polska rodzina?
W podręcznikach dla najmłodszych rodziny są "jak z czytanki" - tradycyjni i szczęśliwi mama i tata z dwójką dzieci różnej płci. Nie spotkamy rodzin partnerskich, rozdzielonych (np. z powodu emigracji za pracą), takich, w których jeden z rodziców samodzielnie wychowuje dzieci. Wydobywa się tylko pozytywne wartości, natomiast nie mówi się o bezrobociu, biedzie, przemocy. Nie wspomina się o dzieciach krzywdzonych, nie pojawiają się dzieci niepełnosprawne czy te z odmiennych kręgów kulturowych. A przecież w polskich szkołach są też uczniowie innych narodowości. Można by, korzystając z ich obecności wśród nas, pokazać inne kultury, języki, religie i obyczaje. W konkursie pełnomocnika ds. równego statusu chodziło nam nie tylko o podręcznik promujący równy status dla kobiet i mężczyzn, ale również taki, który uczy uznania i szacunku dla inności.
Szkoła nie uczy więc, że świat jest bogaty, złożony i różny...
Nie. W podręcznikach do szkoły podstawowej świat jest jednorodny, przesadnie uładzony, jasny i harmonijny. Królują w nim dobroć, miłość, życzliwość, prawość, a złość, frustracja, przemoc i agresja nie mają tam wstępu. Bohaterowie szkolnych czytanek nie kłócą się i nie biją. A w każdej klasie są dzieci z rozbitych domów, z rodzin dotkniętych alkoholizmem czy przemocą. Te dzieci nie znajdują odzwierciedlenia swoich problemów w szkole, czują się jeszcze bardziej samotne. Ponieważ milczymy o ciemnych stronach życia, nie możemy też mówić, jak sobie radzić z sytuacjami trudnymi. Na przykład jeśli dziecko doświadcza przemocy, powinno wiedzieć, że są osoby, instytucje, telefony, gdzie może szukać pomocy.
Takie tematy jak przemoc w ogóle nie pojawiają się w podręcznikach?
Mówienie o niedostosowaniu społecznym, o przemocy, o sytuacji zagrożenia sprawia autorom dużą trudność. Temat przemocy jest podejmowany w podręcznikach dla młodzieży gimnazjalnej i starszej, ale mówi się o niej językiem naukowym, informacyjnie: "W społeczeństwie mamy do czynienia z przemocą...", ani słowa o przemocy rówieśniczej. A przecież z poważnymi aktami przemocy w szkole i w jej otoczeniu styka się 20 proc. uczniów.
Podobnie jest z przemocą ze względu na płeć. Dziewczęta doświadczają napastowania seksualnego, uwag i dowcipów na temat seksu. W żadnym podręczniku do polskiego nie znalazłam tekstu piętnującego ordynarne słowa i gesty.
Czy sytuacja kobiet poprawia się w starszych klasach?
Odpowiedź jest przygnębiająca. Historycy hołdują tradycyjnej, patriarchalnej wizji świata. Kobieta kołysze kolebką, a mężczyzna rządzi światem. W programie historii do gimnazjum na przestrzeni opisywanych pięciu tysięcy lat kobiety pojawiają się zaledwie kilkakrotnie. Istnieje podręcznik do najnowszej historii Polski (od 1945 r.), w którym nie ma mowy o żadnej kobiecie. Autorzy innej książki ułożyli listę 167 postaci, które uczeń gimnazjum powinien znać. Wśród nich znalazło się pięć kobiet, a ich wybór był dość przypadkowy, bo są to: Safona, Kleopatra, Jadwiga Andegaweńska, caryca Katarzyna II i Wisława Szymborska.
Nawet w imię równości nie można fałszować historii, kobiety odegrały w niej mniej znaczącą rolę.
Nikt nie twierdzi, że kobiety były głównymi aktorami, zwłaszcza w historii politycznej, której przede wszystkim uczy szkoła. W podręcznikach nie znajdziemy nic ani na temat pracy kobiet w gospodarstwie domowym, ani na temat ich pracy w warsztatach rzemieślniczych, fabrykach, biurach i urzędach. Nie poznajemy wybitnych kobiet sprawujących władzę, aktywnych w polityce i gospodarce, odnoszących sukcesy w nauce, sztuce i literaturze. Nie ukazuje się wzorów kobiet, które dzięki przymiotom ducha i umysłu pokonały ograniczenia swojego świata i które, solidaryzując się z kobietami, działały na ich rzecz. Nie znajdziemy nic o kobietach tragicznych, które były niewolone, palone na stosach, zabijane. W materiałach źródłowych nie zamieszcza się listów, wierszy, obrazów i rzeźb będących dziełem kobiet.
Źródło: Wysokie Obcasy
1
2
następne »
Przeczytaj 237 komentarzy na Forum
-
Feminizm to choroba
three-gun-max
25.01.10, 13:40
ale daje się leczyć :-D»
-
Równość płci w podręcznikach szkolnych
michals-3
01.02.10, 09:49
Chcemy parytetów! 50% postaci wymienianych w podręcznikach szkolnych musząstanowić kobiety!A tak na poważnie, Marii Skłodowskiej-Curii gimnalizjalista nie musi znać? Tej, która dla »
-
feministkom odbija i chcą historię odmieniać..
wejsunek11
01.02.10, 15:56
ale fakty są takie ,że 99 procent wszystkiego co nas otacza stworzyli faceci ... nawet jeśli myśleli tym o czym kobiety z lubiścią na każdym kroku wspominają...nie zawracajcie baby głowy bo»
W numerze z 13 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień˝









