Ma 34 lata. Muzyką pasjonuje się od dziecka. Jej tata grał amatorsko na skrzypcach, mama śpiewała w chórze szpitala wojewódzkiego. W każdy piątek szła z rodzicami na koncert do Filharmonii Koszalińskiej. Siedziała wpatrzona w jeden punkt: w dyrygenta. - Moją ulubioną zabawą było puszczenie sobie w domu "Skrzypka na dachu" i machanie rękoma w rytm nagrania - wspomina.

Jej brat Tomasz Diakun, skrzypek, kupował siostrze partytury, słuchał z nią płyt, wystrugał dla niej batutę. Nigdy nie...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.