Jakie jest pani pierwsze wspomnienie z dzieciństwa?

W ogóle nie pamiętam z dzieciństwa dobrych rzeczy, mam pojedyncze wspomnienia i najczęściej bardzo przykre, pamiętam sytuacje, które mnie w jakiś sposób rąbnęły. Miałam może pięć lat, mieszkaliśmy w dwóch pokojach w mieszkaniu służbowym na Wawelskiej. W większym mieszkała moja mama z tatą, ze mną i moim bratem bliźniakiem Krzysiem. Drugi pokój zajmowała Wanda. Do jej pokoju nikt oprócz Krzysia nie mógł wchodzić. Więc oni się tam bawili, a ja się nudziłam. Otwierałam szafę, ubierałam się w buty i sukienki mamy, przeglądałam w lustrze i wydawało mi się, że jestem księżniczką. A Wanda wylatywała z pokoju, krzycząc: "Znowu narobiłaś bałaganu!". I kazała mi sprzątać.

Gdzie byli w tym czasie mama i tata?

Mama studiowała...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.