Naiwnie myślałam, że porozumiemy się bez tłumacza. Zagłębiając się w ''Koniec punku w Helsinkach'', miałam wrażenie, że czytam o moich znajomych - punkowcach w latach 80., obecnych czterdziestolatkach. Podobne doświadczenia, te same emocje.

W Europie Środkowej wszyscy jesteśmy do siebie bardzo podobni. Ja też mam wielu znajomych w tej książce. Sporo pożyczam od rzeczywistości i rozwijam w swoich powieściach. Moja dziewczyna ostrzega przyjaciół, żeby niczego mi nie opowiadali, ale niektórych rzeczy po prostu bym nie wymyślił.

Na przykład?

- Człowieka, który skojarzył grę w piłkarzyki z historią powszechną. Nosił w walizce zestaw własnoręcznie wykonanych figurek do gry, które były wizerunkami postaci ważnych dla ludzkości. Znajomy go spotkał.

Na bramkę dał Jezusa, na obronę Ho Szi Mina i Drakulę, a Lutra, Joannę d'Arc i Stalina do ataku.
...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.