Dom dziecka we Lwowie, warsztaty dla dzieci romskich w Mołdawii, kiermasze w Naddniestrzu, zajęcia z dziećmi ulicy w Gruzji, obóz dla uchodźców z Syrii w irackim Kurdystanie. Zmęczona?

- Szczęśliwa. Już dawno postanowiłam, że rok po studiach spędzę, objeżdżając były Związek Radziecki. Wróciłam z Indii, gdzie pracowałam z dziećmi z wirusem HIV, obroniłam pracę magisterską z psychologii i we wrześniu 2012 r. ruszyłyśmy z Kasią, moją przyjaciółką, na Wschód. Ona chciała napisać przewodnik, ja zbierałam przepisy kulinarne i bajki. Pytałam też ludzi o ich marzenia. Przede wszystkim jednak robiłam warsztaty dla dzieci w ramach projektu ''Czuj, czuj''.

Czym jest ''Czuj, czuj''?

- To warsztaty edukacyjne dla dzieci o emocjach. Każdy je czuje niezależnie od tego, czy mieszka w slumsach, czy w pałacu. Nie każdy jednak potrafi je wyrażać. Razem z dziećmi szukamy emocji w muzyce, rysujemy, rzeźbimy w masie solnej, bawimy się w kółku olbrzymią tęczową płachtą, za pomocą której można wyczarować tysiąc jeden gier rozwijających wyobraźnię.
Pozostało 93% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.