Oni by chcieli do trójkąta

Malvina Pająk
01.05.2012 , aktualizacja: 01.05.2012 16:50
A A A Drukuj
trójkąt

trójkąt (trójkąt)

Chyba większość osób żyjących w parach miewa od czasu do czasu ochotę na intymne zbliżenie z kimś trzecim, ale w imię wierności, lojalności czy norm moralnych nie pozwala sobie na zrealizowanie tych potrzeb - mówi Daniel Jabłoński - seksuolog, psychoterapeuta i antropolog kultury


Malvina Pająk: To chyba modne być w trójkącie? O takich ludziach robi się filmy, kręci teledyski

Daniel Jabłoński: Wszystko może być modą, ale myślenie o danym zjawisku już na wstępie w tych kategoriach tylko je trywializuje. Trzeba głębszej analizy. Tak, jak z jedzeniem. Można o "zdrowym jedzeniu" mówić jako o współczesnej modzie, ale przecież pragnienia niektórych ludzi, aby jeść zdrowsze produkty zamiast tych mniej zdrowych, nie mają wiele wspólnego z modą.

A ze współczesnością?

W przekonaniu, że trójkąty są znamieniem współczesnej kultury Zachodu, dopatruję się ich ukrytej krytyki. Społeczeństwa zachodnie są dziś opisywane jako nadmiernie zindywidualizowane, konsumpcyjne, pozbawione stabilnych więzi międzyludzkich. A skoro tak, to trójkąty - czy to jako konsekwencja takiego stanu, czy element go współtworzący - jawią się jako kolejny destrukcyjny czynnik.

A nie są nim? W końcu stanowią zagrożenie dla tradycyjnego modelu rodziny

Model to tylko model. Dużo ważniejsza jest satysfakcja ludzi żyjących w związku. Dopóki nie będziemy dysponować wywiedzioną z badań sylwetką osobowościową zwolennika trójkątów, nie możemy mówić o jakiejś dysfunkcji sprzyjającej obieraniu alternatyw wobec monogamii. Choć dla wszystkich tych, którzy chcą konsekwentnie krytykować trójkąty, jest to kusząca perspektywa.

Nie ma żadnych danych dotyczących ludzi żyjących w trójkątach w Polsce?

O ile mi wiadomo, nie ma ani danych, ani badań szacujących to zjawisko. Kto miałby je finansować? Jakie instytucje badawcze chciałyby wykładać pieniądze na eksplorowanie takiego tematu? Robienie badań wymaga pewnego sprzyjającego klimatu, a w Polsce wciąż go nie ma. Dość stare już, bo z początku lat 70. XX wieku, badania Constantinów dotyczące osób żyjących w związkach grupowych, czyli składających się z co najmniej dwóch kobiet i dwóch mężczyzn, opisują je jako bardziej tolerancyjne i otwarte w porównaniu z przeciętnymi monogamistami. Ale są to badania na populacji USA. Jak jest w Polsce, trudno powiedzieć.

Przyzwyczailiśmy się: tu jest mąż, a tu żona. Gdzieś na boku ewentualnie kochanka, kochanek. Ale żeby tak we trójkę, razem?

Żeby myśleć o trójkącie jako jednym z rodzajów związku, musimy mieć w tle coś więcej, niż tylko heteroseksualną monogamię. Jeśli uzmysłowimy sobie, że ludzkość praktykowała - i do jakiegoś stopnia wciąż to robi - poliginię, poliandrię, małżeństwa grupowe oraz bardzo wiele odmian relacji pozamałżeńskich, to zobaczymy, że trójkąt jest tylko jedną z prób rozmontowania monopolu monogamii.

Potrzeba bycia w związku intymnym z więcej niż jedną osobą w tym samym czasie towarzyszy ludzkości najprawdopodobniej od zawsze. Kultura zachodnia w porównaniu z wieloma kulturami pierwotnymi i plemiennymi pod względem różnorodności modeli związków i rodziny jest niezwykle mało elastyczna, aczkolwiek dużo zmian w niej zaszło począwszy od lat 60. XX wieku. To wtedy pojawiły się zjawiska takie jak swinging, małżeństwa otwarte czy poliamoryzm, które są próbą reformy relacji intymnych w świecie zachodnim, dopuszczania większej różnorodności w tym względzie.

W czym trójkąt jest lepszy od tradycyjnego związku?

Jeśli na wielu płaszczyznach jesteśmy bardzo blisko z dwiema osobami, to dość logiczne, że możemy wynieść z takiego układu więcej niż wtedy, gdy jesteśmy tylko z jednym człowiekiem. Najwięcej zależy od jakości tych relacji, wzajemnej otwartości, chęci dawania i brania. Na pewno ludzie, którzy poszukują trzeciej osoby, czegoś od niej chcą. Jedni to odnajdą, inni - połowicznie, jeszcze inni - wcale. Chyba większość osób żyjących w parach miewa od czasu do czasu ochotę na intymne zbliżenie z kimś trzecim, przeżywa fascynację jakąś osobą, ale w imię wierności, lojalności czy norm moralnych nie pozwala sobie na zrealizowanie tych potrzeb. Osoba, która zdobywa się wobec partnera na szczerość i mówi o chęci włączenia do związku kogoś trzeciego, może odczuwać swoisty rodzaj satysfakcji z tego, że potrafi o swoich potrzebach mówić otwarcie.

A co, jeśli „ona by chciała do trójkąta”, a on na to, że „do tanga trzeba dwojga”?

Z pewnością często mamy do czynienia z sytuacją, gdy jedna osoba w związku bardzo chce spróbować układu trójkowego, a druga mniej albo wcale. Ale czy w innych aspektach życia tak nie jest? Kobieta może chcieć trzecie dziecko, a dla partnera dwójka to już absolutne maksimum. Przyszłość pary, w której jedna strona nalega na trójkąt a druga oponuje, jest dość niepewna. Przecież jeśli osoba chętna i nalegająca spotka się z odmową partnera, nie oznacza to od razu, że stłumi w sobie tę potrzebę. Być może będzie w tajemnicy robić swoje.

Prędzej czy później trójkąt i tak zniszczy związek?

Na pewno niesie on ze sobą spore zagrożenie dla dalszego życia pary. Nigdy przecież nie wiadomo, co się zdarzy, czy trzecia osoba nie okaże się bardziej atrakcyjna od obecnego partnera i czy nie dojdzie do rozstania? Trójkąt jest wtedy czymś w rodzaju papierka lakmusowego siły więzi i wzajemnej atrakcyjności partnerów. Ale może być też sposobem na zażegnanie kryzysu w związku.

Na jednym z forów internetowych, gdzie toczyła się dyskusja dotycząca trójkątów, forumowicz Janusz_50 lat napisał: Podczas stosunku żona przeżyła trzy orgazmy. Po prostu wyła z rozkoszy. Ze mną nigdy tak nie było. Po tym czasie nasz seks nabrał innego smaku, kochaliśmy się później namiętniej. Coś się w nas obudziło.

Jeśli mężczyzna jest w stanie pogodzić się z sytuacją, że żona doznała wyjątkowych przeżyć w kontakcie z kimś trzecim, a po tym zdarzeniu ma z żoną bardziej satysfakcjonujące życie seksualne, to widać, że doświadczenie poza parą może wnosić coś do samego związku.

PYTANIE Masz ochotę na trójkąt?

 Tak
 Nie
 Hm, może...
ZOBACZ TAKŻE

Komentarze (47)

  • gorzkaidiotka

    Oceniono 38 razy 18

    Sprawdziłam to. Konfiguracja była 2k i 1m. Nie odnalazłam się w takim układzie. Na inny układ nie zgodził się mój partner. Wyraźnie zabrakło mu wyobraźni, albo był zbyt egoistyczny. Ja osobiście nie polecam, ale jak mówię, to tylko moja osobista opinia.

  • reakcja100

    Oceniono 35 razy 15

    Wywiad ciekawy, temat istotny, tylko ekspert niezbyt dobrze wybrany. Źle się dzieje, jeżeli w GW zaczną ukazywać się teksty bazujące na słabych kompetencjach pana Jabłońskiego. Przeczytałam Pana książki, miałam okazję spotkać Pana osobiście i zorientować się w prezentowanym przez Pana poziomie wiedzy. Nie jest dobrze z tym ostatnim. Braki w wiedzy, nikła zdolność neutralnego podejścia do zagadnień, ideologiczne nastawienie plus, niestety, niezbyt wiarygodnie opracowany materiał przedstawiany w książkach. Bardzo proszę o bardziej przemyślany dobór autorytetów, Redakcjo.

  • nacodybiewwielorybie

    Oceniono 21 razy 15

    plis, wywalcie tego Ariala i wróćcie do Georgii. zaczynacie wyglądać jak ten brukowiec o dziewięciu kropkach.

  • warczyslaw

    Oceniono 26 razy 14

    "badania Constantinów dotyczące osób żyjących w związkach grupowych, czyli składających się z co najmniej dwóch kobiet i dwóch mężczyzn, opisują je jako bardziej tolerancyjne i otwarte w porównaniu z przeciętnymi monogamistami."

    I co z tego, że są "tolerancyjne i otwarte"? Wiadomo, że skoro zdefiniujemy tolerancję i otwartość
    jako akceptację takiego układu to są one "tolerancyjne i otwarte" z definicji.
    To tyle samo co powiedzieć, że masło jest maślane a czerwień jest czerwona. Tylko co z tego?

  • trajkotek

    Oceniono 23 razy 11

    "Janusz_50 lat napisał: Podczas stosunku żona przeżyła trzy orgazmy. Po prostu wyła z rozkoszy. Ze mną nigdy tak nie było."
    Janusz, zazdroszczę Twojej żonie!
    .

    .

    .

    .

    .______________________________________
    glosmichnika.blox.pl/2010/03/Rozum-cipki.html

  • josif47

    Oceniono 28 razy 8

    Sa pewne granice. We wszystkim. Jesli ktos chce eksperymentow, niech liczy sie z konsekwencjami. Czlowiek ma rozum i wolna wole.

  • wierutna

    Oceniono 68 razy 8

    Szczerze mówiąc to jestem bardzo zdziwiona tak krytycznymi komentarzami z Waszej strony. Jeśli ktoś chce być w związku z dwiema, trzema czy pięcioma osobami, co w tym złego? Jeśli wszystkie strony związku są zadowolone , to jaki problem w tym widzicie?
    Ja z moim obecnym partnerem wielokrotnie zastanawialiśmy się nad trójkątem. Bardziej jednak interesuje nas strona emocjonalna, praktyczna, co seksualna tego związku.. Wydaję mi się, że takie związki niosą ze sobą wiele pozytywnych konsekwencji. Jedynym warunkiem jest absolutny brak zazdrości, silne uczucie , które wiąże te trzy osób. Podam kilka przykładów
    . Wyobraźcie sobie zwykle codzienne czynności wykonywane przez trzy osoby. O wiele łatwiej jest dbać o dom, opiekować się dziećmi etc. Trzy osoby pracujące to również trzy wypłaty...
    Po drugie wydaję mi się, że funkcjonowanie tego związku może być znacznie ciekawsze, bogatsze w doświadczenia ( wypad do kina, podróżowanie jest o wiele zabawniejsze w większym gronie) a także może pomóc w poradzeniu sobie z momentami kryzysowymi w związku.. Np. czy jeśli mój partner chce wyjechać do pracy na pół roku za granicę , nie zostanę sama w domu, a co za tym idzie nie zabronie mu tego wyjazdu. On zaś nie będzie miał poczucia winy, że zrobił źle wybierając wyjazd a nie mnie. To samo podczas każdej inne czynności, kiedy nie chce mi się iść do kina, nie mam ochoty na seks etc. Również podczas kłótni dwóch partnerów, ten trzeci ota trzecia, może pomóc w rozwiązaniu konfliktu.
    Ja osobiście bardzo chciałabym spróbować takiego związku.
    Obecnie go nie szukamy, ale się na niego nie zamykamy. Jest nam ze sobą dobrze i nie narzekamy na brak uczucia, oboje prowadzimy aktywny tryb życia, podróżujemy. Jeśli jednak znajdzie si,ę ktoś kto jeszcze bardziej wypełni nasz związek, to czemu nie?

    Pozdrawiam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Zobacz najnowszy numer

Wysokie Obcasy Extra w kioskach od 20 czerwca