http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Samce też nie mają kratki na brzuchu

Rafał Stec
23.02.2012 , aktualizacja: 28.02.2012 11:01
A A A Drukuj
''Miss Representation'' to propaganda w jadowitym stylu Michaela Moore'a. Odpycha ''niezdecydowanych'', którzy w feministkach nie widzą wroga, ale też zerkają na nie sceptycznie
Ten
Fot. Shutterstock
Ten "samiec" ma kratkę na brzuchu
ZOBACZ TAKŻE
Kiedy słyszę z ekranu, że aż 71 proc. kobiet pokazywanych w amerykańskich telewizjach nie skończyło 30 lat, choć kobiety tak młode stanowią ledwie 39 proc. wszystkich obywatelek USA, zadaję sobie pytanie, jak wyglądają proporcje wśród mężczyzn na ekranach. Niestety, film ''Miss Representation'' na to pytanie nie odpowiada. Zamiast tego atakuje agresywnie podanym wnioskowaniem, że przytoczone dane świadczą o głębokim seksizmie mediów. Że zaoceaniczne media pożądają samic ponętnych, zamiast eksponować samice z rozwiniętymi mózgami.

A może młode samce również wdzięczą się do kamer znacznie częściej niż starsze? Może z telewizorów nie wylewa się seksizm, lecz - jeśli już musimy wszędzie szukać -izmów - ageizm? Może dysproporcja nie wynika ze sprowadzania kobiety do obiektu seksualnego, lecz z dotykającego również mężczyzn kultu młodości?

Nie wiem, reżyserka potrzebnych informacji mi skąpi.



Problem ''Miss Representation'' - dziełka zachwalanego w ''Wysokich Obcasach'' jako demaskujące dyskryminację w amerykańskiej kulturze obrazkowej - polega właśnie na tym, że negatywne zjawiska współczesności, które dotykają obu płci, redukuje do problemów uderzających wyłącznie w kobiety. Z najszlachetniejszą odmianą dokumentu - tą, która wiernie odbija rzeczywistość - filmu nie łączy nic, autorka nawet nie udaje, że próbuje pokazać prawdę. Uprawia propagandę w jadowitym stylu Michaela Moore'a - tak histeryczną w środkach wyrazu, jak jawnie manipulującą faktami, co ma zostać zagłuszone przez napastliwy, niedający chwili wytchnienia ton.

Przywołałem pojedynczą statystykę - najczęściej cytowaną przy opisywaniu tego filmu - ale tak samo podejrzanie brzmi jego generalne przesłanie, również powtarzane bezkrytycznie. Cytuję ''WO'': ''Media mają zgubny wpływ na nastolatki i młode kobiety, bo lansują stereotyp współczesnej kobiety - zafiksowanej na swoim wyglądzie i traktującej atrakcyjność fizyczną jako nadrzędną wartość''. Chodzi m.in. o oddziałującą na podświadomość reklamę - wpędzającą w kompleksy, bo prezentującą wygładzone w Photoshopie do perfekcji lalki, które nie przypominają żywych istot.

Znów miałbym ochotę się zgodzić, gdybym nie dostrzegał w problemie schorzenia ogólnocywilizacyjnego. Jeśli z billboardu lub z kolorowego magazynu spogląda facet, to na górze ma buzię gładką jak pupa niemowlęcia i zęby błyszczące jak jupitery, a na brzuchu kratkę. Też ucieleśnia nieosiągalny ideał. Gdybym nie pojmował, że nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, i ja ryzykowałbym głębokie kompleksy.

Są dobre powody, by krytykować totalną seksualizację przestrzeni publicznej i promowanie wzorca osobnika skrajnie narcystycznego, który musi obsesyjnie dbać o wygląd, by pozostać lojalnym klientem przemysłu kosmetycznego, farmakologicznego, odzieżowego. Jednak zawężanie zjawiska do dyskryminacji płciowej jest nieuczciwe, utrudnia debatę i zwyczajnie szkodzi, bo odpycha ''niezdecydowanych'', którzy w feministkach nie widzą wroga, ale też zerkają na nie sceptycznie.

Gdybym chciał zastosować metodę z ''Miss Representation'', by dowieść, że moja płeć jest nadreprezentowana nie tylko na posadach najatrakcyjniejszych, ale i najmniej atrakcyjnych, mógłbym podzielić się obserwacją, że kiedy pod mój dom podjeżdża śmieciarka, zawsze wysiadają z niej tylko faceci. Znalazłbym zresztą mnóstwo innych wyjątkowo nieprzyjemnych prac, na które świat skazuje wyłącznie mężczyzn. Bo niby dlaczego na potrzeby tezy mam nie przemilczeć obserwacji, że wśród osób sprzątających firmę, w której pracuję, od kilkunastu lat widzę same kobiety?

18 stycznia w klubie ''Wysokich Obcasów'' w Warszawie oglądaliśmy razem amerykański dokument ''Miss Representation'' - o tym, jak kobiety są pokazywane w mediach i reklamie. Planujemy pokazy w innych miastach.

Przeczytaj również: Nikt Obamy nie pyta, co sobie powiększył

Reportaże, wywiady, portrety. Najciekawsze teksty roku Wysokich Obcasów>>


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • salvatore82

    Oceniono 12 razy 0

    Interesujące pytanie. Dlaczego zawsze jest jakieś głupie gadanie o dysproporcjach między kobietami i mężczyznami na stanowiskach kierowniczych, a nikt nie zwróci uwagi, że wspomnianymi "śmieciarzami" są w 99% przypadków panowie. Podobnie budowlańcami, rzeźnikami, mechanikami, hydraulikami i tak dalej. Feministki żądają równouprawnienia tylko na tych kierowniczych stanowiskach, ale już fakt że najcieższe czy najbardziej niewdzięczne zawody sprawują w większości mężczyźni to już im zupełnie nie przeszkadza, tam nie wołają o parytety. Parytety dla feministek są ważne tylko i wyłącznie tam gdzie jest władza, czyli: stanowiska kierownicze, polityka, służby mundurowe.

  • bru-xa

    Oceniono 14 razy 6

    1) "Uprawia propagandę w jadowitym stylu Michaela Moore'a - tak histeryczną w środkach wyrazu, jak jawnie manipulującą faktami,"
    Może jakiś przykład na tę manipulację?

    2) Niedawno jakiś pan poczuł się urażony reklamą Old Spice z modelem, bo "normalny" mężczyzna, który pracuje, a nie przesiaduje na siłowni "tak nie wygląda".
    Cóż, kobiety właśnie tak mają wyglądać...
    Siłownia zapewne między dziećmi, pracą i zakupami.

    Rada Etyki Reklamy przyznała "normalnemu" panu rację.

    3) "A jaki kolor dzisiaj ubrała, kuźwa..." czy "małpa w czerwonym" - ciekawe czy autor spotkał się z takimi tekstami wobec mężczyzn-posłów, bo ja nie pamiętam.

    4) Film jest o kobietach, mężczyzna-recenzent reaguje agresywnie, że dlaczego nie jest też o mężczyznach. Najwyraźniej, nawet na to powinno być przyzwolenie.
    No, ale autorka jest kobietą, pewnie nie wiedziała co czyni, czegóż od niej można wymagać...

  • nanyaverey

    Oceniono 10 razy 8

    Interesujący tekst, dlatego, że za pewne nikt wcześniej nie zastanawiał się, czy media w ten sam sposób nie krzywdzą mężczyzn. Ktoś się zastanawiał? Ja nie. Drugi punkt - jeśli organizacja podejmuje się już walki o sprawy społeczne, powinna być tą kroplą w morzu która nie myśli stereotypowo, a jak piszesz, Miss Representation wpadło we własną pułapkę i nawet nie zastanawia się, czy mężczyzn dotyczy podobnych problem.
    Co do samego tematu - masz rację, obsesja atrakcyjności uderza w całą populację, nie tylko kobiety. Jest na pewno masa kompleksów, z którymi musi się zmierzyć nastolatek. Śmiem twierdzić, że nastolatek o mizernej budowie w klasie napakowanych chłopców może mieć życie sto razy gorsze od jedynej w klasie grubej dziewczyny. Czy można być mężczyzną bez bicepsów? To problem warty uwagi i przetworzenia na artykuł, film, akcję społeczną. Ale nie jest to ten sam problem, który porusza Miss Representation, czyli, że kobiety w mediach traktowane są jako seksualne zabawki. Mężczyźni - jasne, muszą mieć dobrą prezencję, biały uśmiech. Ale zupełnie ZUPEŁNIE nie o to chodzi. Chodzi o to, że często tam, gdzie mężczyźni mogą popisać się intelektem, pozycją, bogactwem - tam od kobiet oczekuje się machania cyckami, robienia słodkich minek, bardzo jawnego erotyzmu. Spójrz na teledyski - nie chodzi o to, że każda wokalistka jest piękną seksowną kobietą, a każdy wokalista jest niezłym ciachem. Chodzi o to, że podczas kiedy ten dobrze wyglądający gość po prostu śpiewa z zamkniętymi oczami, ona ujeżdża gigantycznego banana, oblizuje wargi i ma na sobie kilka razy mniej ubrania niż on. Albo w ogóle na jego teledysku biega 10 półnagich panienek od machania piersiami. Panienek! Widziałeś kiedyś na teledysku kobiecej wokalistki panów w roli wyłącznie ładnych seksualnych zabawek? Kojarzę coś takiego tylko u Lady Gagi, w niektórych teledyskach. Ale poza tym? Więc widzisz. Dopiero kiedy co drugi męski popularny wokalista będzie tworzył teledyski pokazujące, jak krople potu spływają po jego umięśnionej klacie, dopiero wtedy będzie można mówić, że problem poruszany przez takie akcje - problem obrazu jednostki jako seksualnej podkładki a nie żywej istoty - będzie też dotyczył mężczyzn. A problem który opisujesz, jasne, jest, ale to inny problem.

  • sid.sid

    Oceniono 16 razy 8

    Ten tekst to żart, prowokacja, czy autor naprawdę nie rozumie o co chodzi? Bo jeśli to ostatnie, to w sumie jego problem, ale czy trzeba się tym chwalić, na dodatek w tak arogancki sposób?

  • itsmehere

    Oceniono 15 razy 7

    Tak, rzeczywiście... problem reprezentacji mężczyzn w mediach i polityce to cos nad czym powinniśmy się skupić. jest ich tam przecież tak mało, w tak ograniczonej grupie wiekowej. nie mówiąc już ze wyglądają tylko i wyłącznie jak modele od calvina kleina.

    *facepalm*

    zainteresowanym polecam wykłady (dostepne na youtube) killing us softly

  • mirkka

    Oceniono 19 razy 11

    Jeśli chodzi o mężczyzn to w ogólnospołecznym pojęciu wystarczy aby nie był brzydszy od małpy. Tylko dziewczynki MUSZĄ być ładne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX