http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Gdyby anio³y rz±dzi³y ¶wiatem

Barbara Szelewa
11.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 19:51
A A A Drukuj
Eva Peron, zwana Evit±, ¿ona prezydenta Argentyny. Dzia³aczka polityczna i spo³eczna. Uwielbiana przez t³umy Fot. AP Eva Peron, zwana Evit±, ¿ona prezydenta Argentyny. Dzia³aczka polityczna i spo³eczna. Uwielbiana przez t³umy
Pewnie by³oby na ¶wiecie mniej przemocy. Ale Joseph Nye twierdzi, ¿e w pañstwach i organizacjach zaczyna po prostu zwyciê¿aæ bardziej "kobiecy" styl rz±dzenia. S³owem, ¶wiat "feminizuje" siê niezale¿nie od tego, ile procent kobiet ma rzeczywisty udzia³ we w³adzy.
Margaret Thatcher podczas spotkania z Juli± Tymoszenko, której wrêczy³a swoj± autobiografiê z dedykacj±:
Fot. Prokopenko Aleksandr REPORTER
Margaret Thatcher podczas spotkania z Juli± Tymoszenko, której wrêczy³a swoj± autobiografiê z dedykacj±: "Dla Julii, która walczy³a o wolno¶æ swojego kraju z tak± pasj± i oddaniem"
Joseph S. Nye
fot. Project Syndicate
Joseph S. Nye
Joseph Nye znany jest przede wszystkim z podej¶cia do stosunków miêdzynarodowych, które nie wpisuje siê w tradycyjne my¶lenie podkre¶laj±ce rywalizacjê si³ w grze o sumie zerowej. Wskazuje raczej na silne wspó³zale¿no¶ci we wspó³czesnym ¶wiecie, powoduj±ce konieczno¶æ wspó³pracy i wiêksz± skuteczno¶æ "miêkkich" metod postêpowania w stosunkach miêdzy pañstwami. Mój nieoceniony profesor Astrov w CEU dozowa³ napiêcie - w pierwszym semestrze wyk³ada³ realizm i neorealizm, czyli w³a¶nie teoriê o grze wielkich mocarstw. W drugim dowiadywali¶my siê, ¿e ¶wiat nie jest jednak taki straszny i opiera siê teraz w du¿o wiêkszej mierze na wspó³pracy. T³umaczy³ jednocze¶nie, ¿e teorie odpowiadaj± na aktualn± sytuacjê miêdzynarodow±, tendencje, a nawet zapotrzebowania najpotê¿niejszych, którzy lubi± uzasadniaæ swoje postêpowanie "naukowym" fundamentem. I dzi¶, kiedy patrzymy na to, co siê dzieje choæby w Unii Europejskiej, trudno oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e mamy do czynienia z powrotem do "gry si³", z walk± o now± równowagê. Znów najbardziej licz± siê najsilniejsi i zapominamy o czasach, kiedy najmniejsze pañstwa cz³onkowskie odgrywa³y rolê "jêzyczka u wagi" lub kiedy do ich zdania przywi±zywano wiêksz± wagê w³a¶nie w imiê "wspó³zale¿no¶ci" i odwrotu od dominacji mocarstw.

Kobiety rz±dz± - nie ma wojen?

Czy wszystko by³oby inaczej, gdyby na czele tych najsilniejszych pañstw sta³y kobiety? Nye zadaje to pytanie w kontek¶cie nowej ksi±¿ki psychologa Stevena Pinkera, "The Better Angels of Our Nautre", stawiaj±cego tezê, ¿e ¶wiat rz±dzony przez kobiety by³by lepszy, a na pewno by³oby w nim mniej wojen. Jak mówi Pinker, "Tradycyjna wojna to gra mê¿czyzn: kobiety nigdy nie ³±czy³y si³, by razem napadaæ na s±siednie wioski".

Odpowied¼ zazwyczaj brzmi tak, ¿e kobiety, które rz±dzi³y, jak chocia¿by Margaret Thatcher, prowadzi³y przecie¿ wojny. Pamiêtam stwierdzenie mojej kole¿anki, ¿e kobiety, które odnios³y sukces w mêskim ¶wiecie, dokona³y tego dlatego, ¿e tak naprawdê by³y mê¿czyznami w spódnicy. Nye przyznaje jej racjê: "To dziêki temu, ¿e potrafi³y dostosowaæ siê do mêskich warto¶ci, zosta³y przywódczyniami. W ¶wiecie, w którym po³owa przywódców by³aby kobietami, mog³yby siê zachowywaæ inaczej" - pisze.

Jednak zdaniem Nye'a stereotypy dotycz±ce p³ci, nawet te mówi±ce o ³agodniejszej i mniej sk³onnej do przemocy naturze kobiety, szkodz± sprawie pokojowych stosunków miêdzy narodami. Zauwa¿a, ¿e mamy raczej do czynienia z ewolucj± od twardej, mocno zhierarchizowanej struktury w³adzy, kojarzonej z "mêskim" stylem jej sprawowania, w kierunku zdecentralizowanych systemów zarz±dzania, w których sieci wspó³pracy zastêpuj± hierarchie. Oznacza to, ¿e jego zdaniem ¶wiat "feminizuje" siê niezale¿nie od tego, ile procent kobiet ma rzeczywisty udzia³ we w³adzy.

Kobiecy styl przywództwa potrzebny w nowym ¶wiecie

"Zmiany zachodz± nawet w wojsku. W USA, zdaniem Pentagonu, mistrzowie musztry ju¿ mniej krzycz± na wszystkich, bo dzisiejsze pokolenia lepiej reaguj± na instruktorów, którzy odgrywaj± rolê bardziej doradcz±. Militarny sukces w wojnie z terrorystami i rebeliantami wymaga pozyskania ich dusz i umys³ów, nie tylko niszczenia budynków i cia³". Zatem "Kobiecy, niehierarchiczny styl i kompetencje spo³eczne lepiej pasuj± do typu przywództwa, jaki potrzebny jest w nowym ¶wiecie, w którym dominuj± organizacje oparte na wiedzy. A mê¿czyznom trudniej jest siê do tego przystosowaæ.

Mimo to kobiet-przywódczyñ czy szefowych korporacji oczywi¶cie jest jak na receptê. Jak przypomina Nye, w XX w. by³o mniej ni¿ 1 proc. kobiet, przywódczyñ, które same zdoby³y w³adzê. Jasne s± równie¿ tego przyczyny - tradycyjne role spo³eczne kobiet, wzmacniane przez normy kulturowe. Nye pozostaje jednak nieprzekonany co do tego, ¿e przezwyciê¿enie stereotypów i tradycyjnych blokad, jakie stoj± na drodze do kobiecego przywództwa, powinno byæ g³ównym celem we wspó³czesnych spo³eczeñstwach.

„Przywódców nie powinno siê oceniaæ w kategoriach heroicznego rz±dzenia, ale raczej jako tych, którzy powinni zachêcaæ wszystkich cz³onków organizacji, grupy, spo³eczeñstwa, do uczestnictwa we w³adzy. Kwestia odpowiedniego stylu - kiedy u¿ywaæ „twardych”, a kiedy „miêkkich” kompetencji - wa¿na jest i dla mê¿czyzn, i dla kobiet i nie powinna byæ postrzegana przez pryzmat stereotypów dotycz±cych p³ci. W niektórych okoliczno¶ciach mê¿czy¼ni bêd± musieli zachowywaæ siê bardziej jak «kobiety »”, w innych sytuacjach bêdzie odwrotnie, twierdzi. Przyznaje jednak na koniec, ¿e, jak pisze Pinker, jest co¶ w tym, ¿e w tych regionach ¶wiata, które wolniej wyzwalaj± siê od przemocy, akurat sytuacja wygl±da tak, ¿e s± one równie¿ w ogonie, je¶li chodzi o równouprawnienie kobiet.

Nye nie udziela wiêc jednoznacznej odpowiedzi. "Kobiece" cechy przywództwa pragnie raczej wpisaæ w teoretyczne ramy maj±ce wyja¶niæ, na czym opieraj± siê dzi¶ stosunki miêdzynarodowe. Chcia³abym, ¿eby wizja ta zwyciê¿y³a nad powracaj±cymi dzi¶ analizami, u podstaw których stoi podzia³ ¶wiata na silnych i s³abych. A sama siêgnê po "The better Angels of our Nature", bo co¶ mi mówi, ¿e tej ksi±¿ce mo¿e byæ co¶ wiêcej, ni¿ zauwa¿a s³ynny profesor.

Podziel siê