Skomentuj:
Komentarze (16)
-
Ja za to rozumiem motywy społeczeństwa, w końcu chodzi o malutkie dziecko.
Nie rozumiem za to kompletnie zachowania rodziców, głównie matki. Kłamstwa od samego początku, wywołanie medialnego szumu, pozbycia się zwłok dziecka, i tego parcia na szkło, udzielania wywiadów, robienia konferencji przy jednoczesnym zapewnieniu, że chcą mieć spokój. Cyrk na kółkach, tylko dziecka żal. Lepiej by było dla Madzi jakby faktycznie był to wypadek, choć zachowanie jej matki ani trochę na to nie wskazuje. :( Ot młoda dziewucha, która wpadła i okazała się niedojrzała do macierzyństwa. -
widzę, że i Czytelnicy GW zostali już zarażeni antykatolicyzmem! Nie rozumiem, co ma współnego "bycie katliliczką" i "bycie matką". Normalna matka w momencie zagrożenia zycia dziecka chyba nie mysli, jak oceni mnie ksiądz proboszcz, sąsiedzi czy tesciowa. Atawistycznie ratuje życie dziecku, ot cała tajemnica.
Chcę wierzyć ze był to nieszczęśliwy wypadek, tak jak do feralnego dnia wierzyłam ze porwano dziecko lub co najwyżej je sprzedano - co dla biednej Madzi przy takiej rodzince byłoy zbawieniem -
Szkoda mi Katarzyny, to jeszcze dziecko. Dziecko, które zaszło w ciążę i zmuszone zostało do wychowywania niechcianego dziecka. Zmuszone psychicznie przez społeczeństwo i swoją katolicką moralność (nie byli członkami klanu wilkołaków tylko oazy przykościelnej). Dziewczyna nie radziła sobie, nie miała wsparcia teściów, którzy jej nie akceptowali i kazali sobie mówić przez pan, pani. Poza tym pewnie na każdym kroku krytykowali i wykazywali, że ich syneczek jest jej niegodny... Z rodziny patologicznej, może DDA...
A co robią dzieci, gdy coś zepsują? Chowają to do szafy i udają , że nic się nie stało. Tak postapiła Katarzyna, jak ośmiolatka. Bo może mentalnie taką ośmiolatką jest...
Nie wierzę w "majtnięcie" się dziecka. Myślę, że abbo Katarzyna w przypływie bezsilności rzuciła dzieckiem, albo zdarzenie miało całkiem inny przebieg, a Katarzyna jest ofiarą, nie sprawczynią... -
"Poza tym jak to możliwe, że ta, z pozoru przykładna katoliczka i kochająca matka, mogła dopuścić się takiego czynu? " fakt, że ktoś jest katolikiem nijak nie odnosi się do jego moralności czy "zakresu" zła jakiego może się dopuścić. katolicy uwielbiają zasłaniać się wiarą we wszystkim a tego typu myślenie na dobre przesiąkło do myślenia społeczeństwa, bo przecież jak katoliczka mogła zabić dziecko? mogła. tysiące dzieci zostają zabite w durny sposób przez rodziców i nikt mi nie wmówi, że brak wśród nich pobożnych i przykładnych ludzi.
-
mam dziwne przeczucie, że wypadło. mogła wziąć na ręce i siup na podłogę? i kto udowodni, że to nie było specjalnie? kiedy tyle kłamstw
-
a ja nie rozumiem tych wszystkich zniczy i zabawek w miejscu gdzie ukryto zwloki dziewczynki. Ludzie po co? jej smierc jest wazniejsza od wszystkich innych umierajacych codziennie dzieci? Bardziej tragiczna? Co do matki, probuje zrozumiec, ale nie potrafie pojac, ze nie zadzwonila po pogotowie. Jezeli dziewczynka naprawde jej wypadla z rak, probuje sobie wyobrazic jak bardzo musiala byc przerazone, zeby sie posunac do takiego zachowania.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX












