http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Śniadanie z Ksantypą

Joanna Szczepkowska
09.02.2012 , aktualizacja: 31.01.2012 18:00
A A A Drukuj
Kąśliwy mężczyzna nagle zaczyna z kimś dzielić życie codzienne. Jak znakomitym polem ćwiczebnym jest osoba siedząca naprzeciwko, odgrodzona od świata, kobieta tylko. Jak ciekawie jest obserwować drżenie rąk wywołane przez trudne pytania albo pozornie łagodne uwagi, odmierzać czas od tego drżenia do chwili, aż w apogeum napięcia na podłogę poleci talerz
Joanna Szczepkowska
Fot. AG
Joanna Szczepkowska
ZOBACZ TAKŻE
Chodzi za mną Ksantypa. Tak, żona Sokratesa. I to teraz, kiedy jest tyle ''gorących tematów''! Chodzi za mną od wielu dni i domaga się wzmianki, plotki, kilku słów, czegokolwiek, co przypomniałoby o tym, że istniała.

''Ksantypa to: a) kobieta tolerancyjna, b) uległa, c) sekutnica'' - takie punkty znalazł mój znajomy w jakimś teście, a kto nie postawił krzyżyka przy ''sekutnica'', ten nie zdał. Okropny PR ma duch tej kobiety.

- Moja żona to straszna ksantypa - powiedział jakiś mężczyzna w kawiarni przy stoliku obok. Nie musiał dodawać ''straszna''. Od wieków w imieniu Ksantypa zawiera się wszystko, co mężczyźnie może się przyśnić w mrzonkach porannych. Skrzek słowotoku, od którego nie da się odgrodzić - że nie zarabia, że go nie ma w domu, że piorun zniszczył krzewy, że jaskółki obrobiły mur. Sposobu na ksantypę nie ma - rozmowa, milczenie, żart, czułość kończą się w skorupach naczyń, doniczek i żyrandoli. Mąż ksantypy marzy o jednym: żeby go za cokolwiek zamknęli, żeby mu wytoczyli proces, a jeśli skażą na najwyższy wymiar kary, wypije cykutę choćby nawet przyjaciele zorganizowali ucieczkę.

Tortury, jakie według plotki Ksantypa zadawała mężowi, wielki filozof traktował jako ''ćwiczenie cierpliwości''. Na jednej z najbardziej znanych rycin szlachetny mąż w białej szacie siedzi pod domem i spokojnie znosi strumień zimnej (a może gorącej) wody, którą żona ot tak po prostu wylewa mu na kark. Dzisiaj taka kobieta mogłaby doczekać się procesu o molestowanie psychiczne. Dzisiaj przebadano by jej tarczycę i gospodarkę hormonalną. Terapeuta dociekałby pierwszych wspomnień dotyczących ojca.

Nie jestem pewna, czy współczesna zmora mężczyzn to właśnie ksantypa. Myślę, że ich po nocach straszy raczej żona awansująca, nieobecna, z lepszym kontem i angielskim. Nie chodzi więc o to, żeby zajmować się ksantypami. Chodzi o tę prawdziwą, ślubną żonę Sokratesa. O to, że jej potwornie trudne życie z gadułą błąkającym się po ulicach do dziś sumuje się kąśliwą pogardą.

Ksantypa była dużo młodsza od Sokratesa. Ożenił się z nią właściwie pod koniec życia i tylko dlatego, że w Grecji starożytnej status społeczny kawalera był żaden. Kiedy się ożenił, jego osoba była już nieodłączną częścią krajobrazu Aten. Ten szpetny i genialny abnegat - zaczepiający przechodniów, prowokujący, ale też popychany, poniżany, opluwany - rzadko gościł w domu, a mimo to spłodził troje dzieci. Ich byt jednak codziennie był zagrożony. Sokrates, nieuznający właściwych bogów, podważający panujący ustrój, szydził z autorytetów i prowokował dyskusje, w których zazwyczaj przegrywali mniej wykształceni i nie tak diablo inteligentni przechodnie. Najprzeróżniejszymi technikami prowadzenia dysputy, często prowokującym milczeniem, doprowadzał rozmówców do rozpaczy, do poczucia poniżenia. Skąd wiemy, czy przypadkiem nie ćwiczył tego na Ksantypie? Próbuję sobie wyobrazić ich śniadanie. Kąśliwy mężczyzna nagle zaczyna z kimś dzielić życie codzienne. Jak znakomitym polem ćwiczebnym jest osoba siedząca naprzeciwko, odgrodzona od świata, kobieta tylko. Jak ciekawie jest obserwować drżenie rąk wywołane przez trudne pytania albo pozornie łagodne uwagi, odmierzać czas od tego drżenia do chwili, aż w apogeum napięcia na podłogę poleci talerz. Może to jednak Sokrates był ksantypą?

Ksantypa nie dawała mi spokoju do tego stopnia, że zostawiłam pilne prace i usiadłam nad książką ''Ksantypa i Sokrates. Eros, małżeństwo, seks i płeć w antycznych Atenach'' Michaela Weithmanna. Sugeruje on, że Ksantypę i Sokratesa łączyła wielka, czuła miłość. I prawdopodobnie niezależnie od wzajemnych win tak właśnie było. Ksantypa siedziała w celi z Sokratesem wiele godzin tego dnia, kiedy miał wypić cykutę. Wyproszono ją wreszcie, bo on nie chciał widzieć jej rozpaczy. Co po tym zostało? Ile wieków można się błąkać jako duch, przyczepiać się do przygodnych kobiet w kawiarniach i domagać się naprawy wizerunku?

Droga Ksantypo! Co mogę dla Ciebie zrobić? Może tylko jedno. Wszystkim piszącym testy z krótką oceną charakteru Ksantypy i w ogóle oceną kogokolwiek, proponuję dodać jeszcze jeden punkt: nie wiem. I to byłaby odpowiedź prawidłowa.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • flat-ower

    0

    Ja nie o Ksantypie chciałbym a o pani ostatnim felietonie nt używania Pana/ Pani przed nazwiskiem. Otóż jest pani przyzwyczajona do chamstwa i w sytuacji gdy ktoś zwraca się do kogoś w formie ugrzecznionej to wydaje się to ,pani Szczepkowskiej, obraźliwe. Otóż sytuacja ta została po części stworzona przez diennikarzy różnej maści za prezydentury p. Kaczyńskiego, bardzo czułego na punkcie swojego majestatu... On taki już był i dziennikarze z delektacją zwracali się do niego i o nim mówili per Pan Prezydent . Trochę to było ironiczne. Jednakże revenant a nos moutons - polecam pani od czasu do czasu poczytać Le Monde. Tam każdy jest albo Pan albo Pani i jakoś nikogo to nie szokuje!

    • agiatami

      0

      @flat-ower
      polska ma swoja kulture, swoj jezyk i slowo pan/pani przed nazwiskami osob znanych, wybitych deprecjonuje ich.
      nie tak dawno zmarla Szymborska, z szacunku powiem: zmarla Wisława Szymborska gdyby ktos sie mnie zapytal gdzie mieszkala a rozmowa mialaby miejsce na klatce schodowej kamienicy powiedzialabym : pani Szymborska tu mieszkala.
      prezydent prezydentem jest i basta! mozna oceniac kazdego ale trzeba znac powage urzedu a prawidla jezyka francuskiego zostawic francuzom.
      dlaczego pan Sokrates wybral pania Ksantypę ?

  • krzychs4

    0

    Kompletny gniot, brak słów.

  • dnodemokracji

    0

    I tylko tyle
    W świecie modnych i poprawnych reprezentowanych przez grupę wzajemnie wspierających się , a odrzucających chociażby etykę , " inne poglądy ' czyt, niepoprawne mogące przedstawić ową korpo- kołtunierską kokieterię w złym świetle , podobne tezy nie są niczym nowym .
    Zlecono wykonano zapłatę zainkasowano .
    A gdzie sercem pisana prawda ?

  • nanyaverey

    0

    Za pewne tak było, jak piszesz! Jak House i Cuddy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX