O Boże, pomyślałam, czytając ze łzami w oczach
tekst o ''Szczocie'' - Sylwii. To jest historia mojego życia. Nieszczęśliwego przez wiele lat, pełnego przemocy zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej ze strony ojca, a potem byłego już, ku mojej radości, męża. Tak jak bohaterka jestem DDA i przechodzę aktualnie kolejną terapię pozwalająca na powrót do normalnego życie.Mój obecny mąż jest ode mnie młodszy o siedem lat, wspiera mnie, chociaż jest mu z pewnością trudno, bo nigdy nie został zaakceptowany ani przez mojego 18-letniego teraz syna, ani przez całą rodzinę. Na przekór wszystkim, którzy utrudniają mi życie, nastawiając syna przeciwko mnie, jestem szczęśliwa, bo wreszcie mam u boku kogoś, z kim czuję się bezpiecznie, kto jest dla mnie oparciem i kocha mnie bezwarunkowo. Przeżyłam piekło przez innych, również przez własne
dziecko, które nie chce mnie znać, ucieka z domu do dziadków, a jedynymi słowami, którymi mnie obdarza, są wulgaryzmy. Ileż musiałam znaleźć w sobie siły, żeby nie zrezygnować z miłości do mężczyzny na rzecz pełnego poczucia winy uczucia do dziecka. Terapeuta doradził mi, żebym zostawiła syna i wybrała bliskość męża, bo w tej sytuacji tylko ta droga może prowadzić do mojego własnego szczęścia. Wtedy nie wyobrażałam sobie takiego rozwiązania. Teraz, kiedy syn potrafi mnie okraść, zdemolować mieszkanie i obrzuca mnie obelżywymi słowami, wiem, że można dokonać takiego wyboru i chociaż nikomu nie życzę, aby stawał przed alternatywą: mąż czy dziecko, to każdego dnia daję świadectwo, że nawet w takiej sytuacji można odnaleźć szczęście i żyć w pełni, korzystając z cudowności otaczającej miłości drugiego człowieka.