Zmęczona samotnością? Znudzona szarą codziennością? Romans z obcokrajowcem to twój ratunek! Tylko pomyśl - życie pełne przygód, miłości, czułości Podróże dookoła świata u boku ukochanego Ogromny dom nad jeziorem, a może apartament w drapaczu chmur z widokiem na Central Park w Nowym Jorku Wakacje w Paryżu, Londynie lub Sidney Egzotyczne potrawy i drogie wino nad Morzem Czerwonym Każdy dzień - najszczęśliwszy w twoim życiu To wszystko masz na wyciągnięcie ręki, wystarczy wyjść za mąż za obcokrajowca! -kusi swoje rodaczki rosyjski portal randkowy.
Byleby wziął za żonę Biura matrymonialne proponujące ślub z zagranicznym narzeczonym robią w Rosji zawrotną karierę. Reklamy krzyczą: "Znajomości z zamożnymi Anglikami!", "Uwolnijcie się od rosyjskiej rzeczywistości i zamieszkajcie w kraju swoich marzeń!", "Książę z zagranicy sprawi, że wszystko zmieni się na lepsze!". Powstają poradniki: "101 rad, jak wyjść za mąż za obcokrajowca".
Największym wzięciem cieszą się
Niemcy, Włosi, Anglicy, Amerykanie i Japończycy. Niektóre agencje mają nawet w ofercie narzeczonych z Polski.
Zainteresowanie jest ogromne - z obu stron. Każda czerpie korzyści. Lena, która swojego męża - Anglika poznała przez takie biuro, widzi przynajmniej kilka powodów, dla których mężczyźni z Zachodu szukają żony wśród Rosjanek. To słowiańska uroda, seksapil, zamiłowanie do kucharzenia, czystości i porządku w domu. Cierpliwość i tolerancja wobec wad i słabości towarzysza życia. „To wszystko mało ważne, byleby wziął za żonę”, twierdzą. Wreszcie - młodość. Mało która 25-letnia Europejka wyjdzie za mąż za 50- czy 60-latka. Dlatego tylu ich na rosyjskich portalach - uważa Lena. Bo dla Rosjanki to nie przeszkoda. Młoda, atrakcyjna, wykształcona, z minimum wymagań wobec przyszłego małżonka.
Czego zatem szuka ona? Po pierwsze - łatwiejszego życia, stabilności finansowej, dostatku. Zachód to dla niej synonim luksusu. „Która dziewczyna nie marzy o tym, by budzić się w ogromnej willi nad brzegiem oceanu?” - pyta na swojej stronie właściciel biura matrymonialnego - „ Przecież ślub z zamożnym obcokrajowcem to przepustka do bajkowego świata i księcia na białym porsche”. I przekonuje klientki, że nie powinny winić się za marzenia o lepszym życiu. Mają do tego prawo. To absolutnie normalne - w przeciwieństwie do godzenia się na szarą rosyjską rzeczywistość. Niby to wszystko uczciwe - rozważa Wiktoria - Oni chcą ładnych, pracowitych żon. My chcemy wyjechać. Ale czy na takiej umowie kupna- sprzedaży można zbudować normalną rodzinę?
Pociąga nie tylko dostatek. Kusi odmienny od rosyjskiego model rodziny i pozycja żony. A czasem tylko wyobrażenia o nich. Rosjanka szukająca szczęścia na Zachodzie wierzy, że szarmancki Anglik czy Francuz będzie nosił ją na rękach, kupował codziennie kwiaty i podawał
śniadanie do łóżka. Tylko z racji swojej zachodnioeuropejskiej narodowości. Zbigniew, 50- latek z Gdańska od trzech lat szuka żony zza wschodniej granicy. - Na pewno część z nich decyduje się na ślub z obcokrajowcem ze względów materialnych, ale wiele chce po prostu spokojnego, fajnego życia - mówi. - Chcą być doceniane jako kobiety , dostawać czasami prezenty, usłyszeć dobre słowo. Tego u siebie nie mają . Dlatego narzekają na swoich rodaków. Nie podobają im się zwyczaje przeciętnego Rosjanina: przyjdzie z pracy, zje, włączy telewizor i ogląda piłkę nożną. Czasem znika w garażu i dłubie coś przy swoim Żyguli. A one zostają w kuchni z marzeniami o dobrobycie i bajkowej miłości. - Rosyjska
kobieta jest zmęczona- uważa Olga Machowska, psycholog i autor książki „Pokusa emigracji”. - Dom, praca, dzieci - wszystko to na jej głowie. A ona potrzebuje wsparcia i szuka go na Zachodzie . Ale nie tylko - ostatnio rośnie liczba ślubów z Chińczykami i muzułmanami . - Ci mężczyźni mają jedną podstawową zaletę: nie piją - komentuje Machowska.
Larysa, studentka z Moskwy, wierzy, że biuro matrymonialne pomoże jej znaleźć dobrego męża. Dlaczego za granicą? - Z "naszymi" nie znajduję wspólnego języka - mówi - Obcokrajowcy są romantyczni, szanują nas, cenią. A u nas facet myśli, że jest pępkiem świata.
Amerykański sen i rosyjskie łzy - Do mojego męża pisało wcześniej wiele Rosjanek - wspomina Lena. - Czemu zainteresował się mną? Zrobiło na nim wrażenie, że znam język. Nasze dziewczyny z reguły znają go bardzo słabo. Kilka podstawowych zwrotów wypisanych z rozmówek. Internetowe biura matrymonialne wychodzą swoim klientom naprzeciw i tłumaczą nadesłane maile. Gorzej, gdy przychodzi kolej na spotkanie we dwoje, nie wspominając już o przeprowadzce do kraju partnera.
Niektórym się udaje i znajdują swego księcia, a razem z nim miłość, dostatek i nowe, lepsze życie. Inne, rozczarowane zachodnią rzeczywistością, wracają. Jeszcze inne przełykają łzy, zaciskają zęby i żyją w obcym kraju, wśród obcych ludzi i z obcym mężem pod jednym dachem.
Psycholog Marina Poływiana w "Zierkale Nedieli" twierdzi, że wszystko zależy od oczekiwań i celu, jaki stawiają przed sobą: - Nasze dziewczęta, nie wiedzieć czemu, myślą, że obcokrajowiec to nieziemski bogacz. Istnieje stereotyp, że za granicą czeka wspaniałe, rajskie życie bez żadnego wysiłku. Wiele z nich wierzy, że jak nie mają możliwości na lepszą przyszłość tu, to znajda ją gdzie indziej. Oczekiwania, jakie wyrobiły sobie na podstawie filmów, reklam, obrazu bogatej zagranicy, nie sprawdzają się.
Czasem kończy się tragedią. Trzy lata temu wiele emocji wywołał film dokumentalny "Amerykańskie łzy rosyjskich żon" Michaiła Fajnsztejna. Rosyjskich widzów zaszokowały zebrane przez niego materiały. Jak historia młodziutkiej, bo zaledwie 18-letniej Nastii, która jedzie za ocean z podstarzałym amerykańskim mężem. U siebie pan King zapoznaje świeżo upieczoną małżonkę z listą zakazów. Nastii nie wolno mieć przy sobie pieniędzy, zawierać przyjaźni, dzwonić do rodziców, wychodzić z domu, odwiedzać lekarzy. Sceny z ich wspólnego życia mąż z upodobaniem utrwala na wideo. Po dwóch latach Nastia ucieka do rodziny. Tam przyjeżdża za nią King. Z kamerą, na którą nagrywa, jak błaga ją o wybaczenie, całuje, obiecuje. W końcu dopina swego - Nastia wybacza i wraca. Tego samego dnia dusi ją wspólnik Kinga.
Druga bohaterka filmu ma więcej szczęścia - uchodzi z życiem. Tak, jak poprzednia, wychodzi za mąż za poznanego przez biuro matrymonialne Amerykanina. Wcześniej zna go tylko ze zdjęć sprzed 15 lat, które jej wysyła. I z opowieści o bogactwie i luksusie, jaki go otacza. Na miejscu luksus okazuje się zabitą deskami dziurą bez podstawowych wygód. A rosyjska żona dostaje miejsce do spania w baraku i 24 psy ukochanego do opieki. Wyrwać się z psiarni i wrócić do Rosji pomaga jej ekipa Fajnsztejna i miejscowa
policja.
Zabójstwo Nastii Sołowiowej skłoniło amerykański rząd do przyjęcia ustawy o odpowiedzialności biur matrymonialnych. Nastia nie wiedziała, że była drugą z kolei Rosjanką, którą poślubił King. I drugą, nad którą się znęcał. Zgodnie z nową ustawą klienci biur w Stanach w momencie rejestracji muszą okazać zaświadczenie o zdrowiu psychicznym, wcześniejszych ślubach i przyczynach rozwodu, niekaralności. Olga Machowska uważa, że podobne żądania powinny stawiać agencje matrymonialne na całym świecie, ale nie dla wszystkich jest to oczywiste. -Paradoks tkwi w tym, że rosyjskie kobiety z
USA żądały zniesienia ustawy. Wierzyły, że mąż z nieciekawą przeszłością może się zmienić u boku kochającej Rosjanki . - komentuje Machowska.
"Nie pije, nie pali, a do tego Amerykanin!" Alisa po nieudanym małżeństwie z rodakiem przez kilka lat szukała zagranicznego męża w sieci. Znalazła w Niemczech. - Szukanie męża jest jak drugi etat -twierdzi. -Codzienna praca po kilka godzin. Ale opłaca się. Jedna ma więcej szczęścia, inna mniej, ale tym, co się dobrze przygotują, wiedzą, dokąd jadą, uczą się języka, z reguły dobrze się wiedzie .
Statystyka nie wygląda jednak optymistycznie. Prawie 95 % rosyjsko-amerykańskich związków kończy się rozwodem już w pierwszych miesiącach wspólnego życia - opowiada „Komsomolskiej Prawdzie” Fajnsztejn, który przez 4 lata zbierał w Ameryce materiały do swojego filmu.
Kogo winić? Wyrachowanych obcokrajowców? Naiwne Rosjanki nie znające ani języka, ani własnego męża? Bardzo często do takiego ślubu nakłaniają je rodzice - mówi Fajnsztejn. -Nie chcą, by córki żyły w biedzie, a tu przyjeżdża facet - nie pije, nie pali, a do tego- Amerykanin! Rodzice przekonują: „Co z tego, że nie kochasz, za to będziesz żyć jak człowiek ”. Myślą, że ich pociechy złapały Pana Boga za nogi. Widzą Zachód w telewizji i wierzą, że to raj na ziemi. Tymczasem internetowe narzeczone nierzadko trafiają do mało filmowej rzeczywistości. Fajnsztejn ma na ten temat swoje zdanie: Amerykanie, którzy chcą się żenić z Rosjankami to określony typ ludzi. Tam ich nazywają nieudacznikami. Z reguły mało atrakcyjni, niemłodzi, z wielkimi długami. Warunki, w jakich mieszkają bardzo różnią się od tego, co piszą w mailach. W najlepszym wypadku to ludzie z poważnymi kompleksami.
Przeczytaj: Sfrustrowane wariatki. Czemu winne są trzydziestki?">>