http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Sumienie sumieniem, biznes biznesem

Justyna Pobiedzińska
03.11.2011 , aktualizacja: 03.11.2011 15:07
A A A Drukuj
Apteka Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta Apteka
Głośno ostatnio o sumieniach katolickich farmaceutów. Część aptekarzy protestuje przeciwko obowiązkowi sprzedaży "środków niszczących ludzkie życie i ludzką płodność", czyli antykoncepcji. Sprawdziłam, czy owe protesty wpłynęły na dostępność antykoncepcji postkoitalnej w polskich aptekach.
Katolickie Stowarzyszenie Farmaceutów Polskich zbiera podpisy pod tzw. klauzulą sumienia, dzięki której aptekarze mogliby odmówić pacjentowi sprzedaży środków antykoncepcyjnych
Źródło: Sumienie-farm.pl
Katolickie Stowarzyszenie Farmaceutów Polskich zbiera podpisy pod tzw. klauzulą sumienia, dzięki której aptekarze mogliby odmówić pacjentowi sprzedaży środków antykoncepcyjnych
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy farmaceuta powinien mieć prawo do odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych?

tak
trudno powiedzieć
nie

Na stronie www.sumienie-farm.pl zainteresowani farmaceuci (i - jak można przeczytać - „wszyscy ludzie dobrej woli”) mogą podpisać petycję - deklarację poparcia prawa do sprzeciwu sumienia dla farmaceutów. Jej treść brzmi: Zdecydowanie sprzeciwiam się nakładaniu obowiązku sprzedaży tych produktów na farmaceutów czy też apteki. Narzucanie takich zobowiązań jest wyrazem presji i dyskryminacji, czego wyraźnie zabrania rezolucja Rady Europy z dnia 7 października 2010 roku. Jest ono również sprzeczne z Kodeksem Etyki Aptekarza (par. 3), w którym stwierdza się, że powołaniem aptekarza jest współudział w ochronie życia i zdrowia oraz zapobieganie chorobom, a także z par. 4 mówiącym, że farmaceuta musi posiadać wolność postępowania zgodnie ze swoim sumieniem.

Każdy farmaceuta lub właściciel apteki powinien, zgodnie ze swoim sumieniem i Kodeksem Etyki Aptekarza, mieć wolność wyboru odnośnie sprzedaży tych środków, jak i posiadania ich we własnej aptece.

Postanawiam sprawdzić, czy wolność sumienia farmaceutów jest chroniona kosztem praw innych obywateli, a właściwie - obywatelek, bo to one zachodzą w ciążę. Innymi słowy - czy dla komfortu części aptekarzy Polki będą musiały rodzić niechciane dzieci, bo aptekarskie sumienia pozbawią nas dostępności do antykoncepcji.

Daję sobie 72 godziny na zdobycie recepty na antykoncepcję postkoitalną (w państwowej przychodni, bo u prywatnego ginekologa to żadna sztuka) i zrealizowanie jej. Dokładnie tyle czasu potrzeba po niezabezpieczonym stosunku, żeby lek Escapelle zadziałał, nie dopuszczając do zapłodnienia lub - gdy już do niego doszło - do implantacji zapłodnionego jaja w macicy.

Pani doktor wypisuje receptę bez mrugnięcia okiem. Dziwi się mojemu zdziwieniu, że poszło tak gładko.

- Wypisuję ten lek wszystkim kobietom, które o niego proszą - wyjaśnia ginekolożka. - tak, jestem osobą wierzącą. Tylko niech mi pani powie, co ma mieć jedno z drugim wspólnego?

Mówię pani doktor o swoich lękach, że mogę mieć kłopoty ze zdobyciem tabletki.

- Żadna z moich pacjentek nie zgłosiła mi, żeby były jakieś kłopoty. Poza tym, wie pani, ten lek jest drogi, a biznes to biznes.

Idę z receptą do apteki najbliżej przychodni, gdzie przed laty odmówiono mi sprzedaży wkładki wewnątrzmacicznej, wyjaśniając, że "apteka nie prowadzi sprzedaży środków aborcyjnych". Skoro tu spirala jest równa aborcji, Escapelle musi podlegać tej samej ocenie etycznej?

Lek jest. Żadnych problemów.

Potem odwiedzam jeszcze 25 innych wrocławskich aptek. Lek wszędzie jest, a jeśli go nie ma, farmaceuci obiecują, że sprowadzą go na rano następnego dnia. W końcu, zdumiona bezowocnymi poszukiwaniami efektów protestów katolickich farmaceutów, pytam jednego sympatycznego aptekarza, jak to możliwe, że lek wszędzie jest, choć taki wokół niego szum i protesty?

- Farmaceutów w Polsce jest 22 tysiące - wyjaśnia. - Ci katoliccy to może półtora procenta w naszej grupie zawodowej. Jest ich mało, za to głośno krzyczą. Ale absolutnie nie jest to grupa reprezentująca światopogląd nas wszystkich. Tyle tylko, że ciągle się o nich mówi.

Myślę sobie, że Wrocław to duże miasto. Nawet jeśli gdzieś mi odmówią, zawsze mogę iść do dziesiątek innych aptek w okolicy.

Być może inaczej jest w małych miasteczkach i na wsiach?

W Obornikach Śląskich odwiedzam trzy apteki. W każdej lek jest na stanie, a w jednej miła pani mówi z uśmiechem, że zawsze pilnuje, żeby Escapelle nigdy nie zabrakło, "bo wiadomo, tu liczy się czas".

Jedynie w Pęgowie, gdzie jest tylko jedna apteka, natrafiam na opór. Farmaceutka mówi, że nie ma leku, a uśmiech znika z jej twarzy. Proszę, żeby w takim razie sprowadziła go na nazajutrz rano. Kobieta odmawia wyjaśniając, że na jutro nie ma żadnych zamówień. Nie ustępuję i proszę o lek na pojutrze rano. Farmaceutka poddaje się, ciężko wzdycha i mówi, zerkając na krucyfiks, który wisi na ścianie:

- Nigdy tego nie chciałam mieć w mojej aptece, ale jak pani tak na tym bardzo zależy, sprowadzę go

Dziękuję i wychodzę, szczerze wzruszona poświęceniem kobiety, gotowej postąpić wbrew sobie w imię moich decyzji. Ostatecznie nie odmówiła mi, choć wyraźnie było widać, że ta decyzja była dla niej trudna.

Podsumowując - Escapelle w polskich aptekach jest.

Pozostaje mieć nadzieję, że nic się nie zmieni, a katoliccy farmaceuci - jeśli tak im zależy na higienie sumienia - poszukają sobie innej pracy. Po prostu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • rita.1

    0

    Dlaczego dzwon jest głośny? Bo w środku jest pusty. Tak samo jest z ludźmi. Im bardziej pusto w czerepach, tym bardziej rozdziawiają paszcze do wrzasku.

  • habitus

    0

    Jak się nie ma racji trzeba bardzo głośno wrzeszczeć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX