http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Przyjdę jutro

Hanna Barełkowska
05.11.2011 , aktualizacja: 08.11.2011 14:17
A A A Drukuj
Cmentarz Fot. Tomasz Fritz Cmentarz
Ponad 700 prac! Historie kobiet, od których odszedł mężczyzna i tych samotnych w małżeństwie. Opowieści kobiet bezdomnych i chorych, których nikt nie odwiedza w szpitalu. Córek, którym umarły matki, i matek, których córki wyfrunęły z gniazda. Za wszystkie dziękujemy. Poniżej - wyróżniona praca
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
tekst Hanna Barełkowska

Przyjdę jutro, to pogadamy. Opowiem ci, co się zdarzyło tej suczce spod dwunastki, z balkonu widziałam. A i coś przyniosę. Coś ładnego. Jeszcze dokładnie nie wiem co. Ale teraz już idę. Posprzątać trochę muszę, a i prania się nazbierało. Kropkę wyprowadzić. Że wystarczy rano i wieczorem? Ona tak przyzwyczajona i już. To do jutra. Trochę wcześniej będę. Wizytę mi odwołali, doktor niby się rozchorował. No i teraz nie wiadomo, na kiedy mnie zapiszą. Mam dzwonić. Ale jak niby ja mam dzwonić, jak telefon zlikwidowałam? Nie mówiłam ci? Po co miałam trzymać, jak nikt do mnie nie dzwoni i ja do nikogo nie dzwonię? Pójdę tam we wtorek, może coś się dowiem. Ano i nie powiedziałam ci jeszcze, jak się wczoraj kłócili. On, że niby ona nic nie robi, z dupą leży cały dzień, tak mówił, że nawet nie posprząta tak jak jego mamusia, co to codziennie podłogę myła na kolanach. Ona - żeby się od niej odpieprzył. On - że już ma dosyć jej pretensji o wszystko, ona znowu, że prostak i cham, że jej życie zmarnował, że ma już dosyć. No co za ludzi ma człowiek za sąsiadów! Ciekawe, czy ona faktycznie nie sprząta. Jak tak cały dzień w domu siedzi, to nic nie słychać, żeby coś robiła. Prania też na balkonie nigdy nie wiesza, bobym widziała przecież. To może ona faktycznie tak leży cały boży dzień? No, jak tak można, kobieta zawsze ma w domu coś do zrobienia. To lecę, pa. Autobus mi ucieknie, a następny nie wiadomo o której. Jeszcze rok i darmową komunikację mieć będę. Przypadkiem w lokalnych usłyszałam, bo kto by tam człowiekowi taką rzecz powiedział! Coraz zimniej się robi. Trzeba będzie jesionkę z pawlacza ściągnąć, na balkonie wywietrzyć, obejrzeć dokładnie. Zaraz jak zajadę, kwiatki podleję jeszcze. Jak dobrze, że chociaż ten balkon jest, posiedzi człowiek przynajmniej, posłucha, jakoś do tego wieczora zleci. To pa, jutro będę.

No, wreszcie jestem, taki korek. Tych samochodów coraz więcej. Dobrze, że choć nie pada, ale parasolkę wzięłam, jasne. Żebyś to słyszał wczoraj. Hałasowali strasznie! Kropka to się aż trzęsła. Ja sobie już wcześniej na balkon ten mały stołeczek wyniosłam, wiesz, ten, co Rysiek zbił jeszcze za kawalera. No więc jak na tym stołeczku siądę, to nikt mnie nie widzi, a słychać naprawdę bardzo dobrze. Na tym leżaku to niezbyt wygodnie i widać mnie było z daleka, więc go do piwnicy zniosłam. No, to co zwykle, ona, że za mało zarabia, na piwo i papierochy wydaje, a on, że o wszystko tylko pretensje i nic jej się nie podoba, i jak się nie podoba, to wynocha, droga wolna, a w ogóle to niech idzie i sama dorobi. Ona - że niby jak. On - że niech dupą dorobi. I tak do niej jeszcze wyzywał, że ci już powtarzać nie będę, bo to i obraza boska. Ona jeszcze chciała, żeby jej wreszcie jakąś półkę przykręcił, co ją po pijaku zwalił, i od tego się zaczęło. Nie wiem, co na obiad mieli, ale chyba coś nie bardzo, bo on znowu strasznie wyzywał, że gówno, a ona, że jak pieniędzy nie daje, to i gówno ma. No, mówię ci, aż przykro słuchać. Prawie do wieczora tak się kłócili, aż do dziennika mi zleciało. A swoją drogą, czy ona nie mogłaby trochę pójść dorobić gdzieś? Niestara jeszcze. Ja na jej miejscu tobym coś sobie znalazła, jakiś mały zarobek chociaż. Polecę już, do sklepu jeszcze muszę wstąpić. No, płyn do naczyń jakiś kupić niedrogi, bo się skończył. Gazetka sklepowa w skrzynce była, różne promocje mają, to zajrzę, popatrzę, czasu trochę zleci. To pa, jutro będę jak zwykle.

No, to jestem. I od razu ci powiem, że tam naprawdę coś nie tak się dzieje. Wczoraj to tak strasznie wrzeszczeli, o pieniądze się kłócili. Coś o jakichś zwrotach było. Dokładnie nie zrozumiałam, bo Kropka zaczęła głośno szczekać na tego pokurczonego boksera z parteru, więc niestety nie wiem nic bliżej. Siedziałam tak i siedziałam prawie do ciemka, aż ścierpłam od tego siedzenia bez ruchu, ale dużo więcej nie usłyszałam. Chyba ona chciała od niego jakieś pieniądze, żeby jej dał, mówiła, że to dzięki niej je dostał, a on, że wyda, na co będzie chciał, i nie będzie głupiej baby o pozwolenie prosił. Więc ona zaczęła krzyczeć, a potem płakać, że na pewno wszystko przechla i znowu nic z tego nie będzie. Nie wiem, co za pieniądze, ile i skąd, ale widać bardzo jej zależało. Człowiek też tylko z tej renty żyje, to wiadomo, jak to jest. Swoją drogą to dziwne - skąd ona jakieś pieniądze może dostać, skoro nic nie robi cały dzień. No, dziwne, nie? Ja tam nikomu do portfela nie zaglądam, ale człowiek całe życie ciężko tyrał, żeby tę rencinę na starość dostać, a ta by co chciała? Mówię ci - dziwni ludzie są. Zazdrośni, zawistni no, taki świat. Tobie to czasem nawet zazdroszczę. Czego? Że o nic się nie musisz martwić, nie nudzisz się, czas ci się nie wlecze. Bo przecież ja przychodzę. Jutro też będę, pewnie. Co bym miała robić w domu przed południem, jak on jest w pracy, nic nie gadają i nawet posłuchać nie ma człowiek kogo, tak jest cicho i nudno w całym bloku. To lecę, pa.

No jestem, jestem. Autobus wypadł z rozkładu, jakaś awaria czy coś, i dlatego później dzisiaj. Usiądę na chwilę, nogi rozprostuję. Więc wczoraj nic takiego nie gadali, w telewizorze mecz był widocznie i ona pewnie na palcach chodziła, żeby jemu nie przeszkadzać. Kropka też siedziała cichutko, bo tak spokojnie było, nic się nie działo, aż nudno, i człowiekowi dzień się strasznie dłużył. Może dzisiaj coś. No, nie wyjechali przecież, bo dokąd niby. Chory też raczej nikt nie jest, bo nie widziałam w przychodni, jak byłam, ani karetka przed blokiem też nie stała. To lecę, pa, jutro będę jak zwykle. Może nawet tym wcześniejszym przyjadę, rondo remontują i coraz większy tłok się robi po południu, jak wracam.

O, jak szybko mi się dzisiaj przyjechało. Posiedzę dłużej. Więc wczoraj to o jakąś blondynę poszło. Że niby u niego w robocie jest taka, co on się niby na nią ciągle gapi. Mówiła, że go z nią widziała. Chyba na mieście. Ale gdzie, to nie wiem, ona przecież nigdzie nie wychodzi. Jeszcze mówiła, że tylko czeka, aż Jędrek przyjedzie. Wiesz, ten ich syn przybrany. No, fakt, dawno go nie było, będzie z pół roku, bo ostatnio to na święta był. Słyszałam, jak gadała kiedyś do tej spod szóstki, że za granicę wyjechał, ale ja już wiem, co to za zagranica. Świat przez kratkowane firanki ogląda, tak mi się wydaje właśnie. A on, że niech mu się tu tylko przybłęda pokaże, to mu nogi z dupy powyrywa. Tak się odgrażał i wrzeszczał i ją też chyba popchnął, bo słyszałam, jak krzyczała: 'Nie dotykaj mnie, chamie!', on się tylko roześmiał i coś tam gadał jeszcze, ale jak na złość śmieciarka pod blokiem była i nic nie usłyszałam.

Teraz to już w ogóle nie posłucham sobie wiele, bo dzień coraz krótszy i jakby to przed ludźmi wyglądało, żebym po ciemku na balkonie siedziała. On tylko drzwiami trzasnął, a ona potem chyba płakała, bo takie westchnienia tylko słychać było. Co za ludzie, no. Żeby tak szacunku nie mieć do siebie, do innych też. A swoją drogą - powiem ci - on w obejściu to przyjemniejszy od niej jest. Zawsze z daleka: 'Dzień dobry, pani sąsiadce!'. A ona to tylko coś tam mruknie pod nosem, nawet się nie zatrzyma, nie pogada. Człowiek nic nie wie potem, ani co się w bloku dzieje, ani na osiedlu. Kropka dzisiaj mało jadła, martwię się, czy nie chora. Stara, mówisz? No, stara, ale też stworzenie boże. Cicho tu, mało dzisiaj ludzi chodzi. Nudno, człowiek nawet popatrzeć na kogo nie ma. No, przecież patrzę na ciebie, patrzę. Ale pójdę już. Wcześniej na balkonie usiądę, może coś usłyszę. To pa, przyjdę jutro, wszystko ci opowiem. Tylko ten znicz ci tu bliżej przesunę, bo jeszcze kto zrzuci niechcący. Albo nawet specjalnie, wiadomo, jacy to ludzie dzisiaj. Straszni.

Przeczytaj: Irena Curie. Radioaktywna">>
Kliknij, by przeczytać

Zobacz więcej na temat:

Podziel się