http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Dwie zawsze o jednym - seks tantryczny

Paulina Reiter rozmawia z Alicją Długołęcką
12.08.2011 , aktualizacja: 25.08.2011 17:58
A A A Drukuj
Ewolucja tak nas zaprojektowała, by miłość ograniczała pożądanie i skłonności do przygodnego seksu. / fot. Shutterstock fot. Shutterstock Ewolucja tak nas zaprojektowała, by miłość ograniczała pożądanie i skłonności do przygodnego seksu. / fot. Shutterstock
Dla Wschodu nasz zachodni seks, to tylko wzajemna masturbacja. Pozostajemy zamknięci używając drugiej osoby do osiągania przyjemności seksualnej

Fot. bazia
"Seks na wysokich obcasach" Paulina Reiter, Alicja Długołęcka
Paulina Reiter rozmawia z dr Alicją Długołęcką
Paulina Reiter rozmawia z dr Alicją Długołęcką
Paulina Reiter rozmawia z dr Alicją Długołęcką
ZOBACZ TAKŻE
Kulminacja tańca czyli orgazm "jest to chwila, w której mężczyzna może obdarzyć swoją ukochaną mocą i pewnością siebie jaka przystoi bogini". Czyli - udany seks, to taki po którym kobieta czuje się piękna i silna.

W naszej cywilizacji dla udanego seksu kluczowa jest spontaniczność i ilość. Wschodnie podejście polega na tym, że skoro to oczywiste, że płomień będzie z czasem gasł, to należy się skupić nad jakością, rutynę zastępując rytuałem

Wymiana polega na tym że kobiecy pierwiastek duchowy zalewa mężczyznę, a pierwiastek męski związany z energią fizyczną, cielesną, zmysłową zalewa kobietę.

W naszej kulturze orgazm kojarzy się z tym, że odpływamy, w swój świat. Tu przeciwnie - kiedy przeżywamy orgazm patrzymy sobie w oczy.

Porównajmy wschodnie określenie męskiego członka - judeitowa różdżka, berło światła, jaspisowa łodyga z naszym fiutem czy siusiakiem, czy nawet antycznym penisem lub członkiem uczestniczącym. Porównajmy drogocenne wrota, jaspisową bramę, kwiat piwonii, złoty lotos z naszą cipą, dziurą czy wstydliwym sromem i militarną pochwą.

Skoro zażyczyła sobie pani dowiedzieć się czegoś o seksie tantrycznym przyniosłam pani słynną, wznowioną ostatnio książkę "Sztuka świadomego kochania". To pierwsza książka, którą czytałam zaznajamiając się z tajnikami miłości tantrycznej, tytuł dla mnie tak podstawowy, że wzrusza mnie, że nie zna pani tej pozycji.

Paulina Reiter: Proszę mnie oprowadzić po tym wschodnim seksie. Co to w ogóle jest ta tantra?

Alicja Długołęcka: Tantryzm jest systemem filozoficznym, ezoterycznym, którego korzenie sięgają 4 tysięcy lat. Jego najstarsze źródła wywodzą się z religii indyjskich i hinduizmu, które później zostały wzbogacone o tantrę tybetańską, czyli buddyjską. Słowo "Tantra" najczęściej tłumaczy się jako ciągłość świadomości, taki stan bezegoistycznego istnienia. Dla tych, którzy wybierają tę drogę, kluczowy jest mistycyzm, praca nad zdolnością koncentracji, analiza granicznych stanów np. snu i ekstazy seksualnej, bo poszerzają one pole świadomości, a tym samym kontakt ze światem. Proponuję porzucić ten wątek, bo jest zbyt szeroki. Natomiast na drugim, tym związanym z erotyką, możemy się zatrzymać.

Sięgając do najstarszych źródeł- "tantra" to warsztat tkacki. W tym warsztacie mamy wątek i osnowę, czyli boga Sziwę i boginię Sakti - uosobienia pierwiastków męskiego i żeńskiego. Oni snują sobie wątek tego świata. Maksyma wyznawców tantryzmu, brzmi: "Sziwa bez Sakti jest trupem", bo w tantrze mężczyzna bez kobiety nie istnieje. Kobieta jest źródłem jego życiodajnej mocy, energii, którą go może obdarzyć. Rozbudzanie energii bogini w kobiecie jest istotą relacji seksualnej, bo dopiero wtedy mężczyzna staje się pełny i prawdziwy. Jak pani widzi, źródła tej filozofii są ściśle sprzężone z erotyką.

Niektórzy mówią o tantrze, że to system służący mężczyznom do uprawiania seksu z dużą ilością młodych kobiet.

To typowe dla ludzi zachodu, którzy traktują inne sposoby myślenia o seksie cynicznie i powierzchownie. Ostrzegam, że szukając informacji w internecie rzeczywiście możemy trafić na sekciarskie zaproszenia i opisy jakiś orgii, gdzie dobór partnerów jest dowolny. To dorabianie teorii do seksu grupowego w orientalnej scenografii. "Mistyczne orgie" pojawiały się, ale były osadzone w zupełnie innej historycznej i kulturowej rzeczywistości i dotyczyły adeptów jogi. Istotą tantry w sferze seksualnej jest wzajemne dopełnianie się kobiety i mężczyzny, co umożliwia im dostęp do wyższej, prawdziwszej świadomości. Nie ma na to miejsca w przygodnych relacjach. To co jest charakterystyczne dla tantry i jej buddyjskiego rozwinięcia, czyli taoizmu, to takie podejście do seksualności, które jest zaprzeczeniem spontaniczności. Czyli czym?

Planowaniem?

Raczej rytuałem - czymś, co nam się kojarzy z rutyną. Przekornie powiem, że taki zrytualizowany seks to właśnie wyższa szkoła jazdy. W naszej cywilizacji ważna jest spontaniczność i ilość stosunków. Wschodnie podejście polega na tym, że zdając sobie sprawę, jak kapryśny jest płomień pożądania, skupiamy się na samopoznaniu i jakości. W takim wydaniu seks nie jest ani zabawą, ani niekontrolowanym porywem zmysłów, lecz przeżyciem duchowym. W zachodnim ujęciu tantra i taoizm często zostają odarte z duchowego rdzenia i traktuje się je ciekawostkowo, np. tylko gdzie i jakim palcem nacisnąć, żeby się powstrzymać od wytrysku.

Omówmy sytuację pary, która jest ze sobą od jakiegoś czasu, ich seks traci spontaniczność. Rozumiem, ze tantra jest dla nich ciekawą propozycją.

Wdrażanie w tantrę przypomina typową terapię seksualną par, z tą różnicą, że z terapeutą nie rozmawia się o aspektach duchowych. A pierwiastek duchowości jest jednak dla wielu ludzi podstawą pogłębionej relacji seksualnej z osobą bliską i ważną. Autorzy książki - Masters i Johnson - małżeństwo, które od 20 lat prowadzi zajęcia dla par - zaczyna od technik medytacyjnych i koncentracji umysłu. Jak to przełożyć na codzienne życie? Rozmawiałyśmy już o tym przy okazji fantazji erotycznych (marcoweWOExtra), że kobieta do satysfakcjonującego seksu potrzebuje przestrzeni - dosłownie i mentalnie. Brakuje nam koncentracji na spotkaniu z drugą osobą, otwarcia i poczucia bezpieczeństwa. Długotrwałe związki często to zatracają. Niespełnione marzenia, zmęczenie i lęki sprawiają, że zamykamy się na siebie samych i na drugą osobę..

Czyli pierwszą zasadą jest to, że mamy się oderwać od codzienności, prania, zakupów, kredytów. Być tu i teraz z partnerem.

Tak. Ale w "świadomym kochaniu" chodzi o coś więcej- żeby autentycznie skupić się na seksie. A nie na dylematach związanych z relacją z partnerem lub ciałem. Na to też jest miejsce w związku, ale nie w tym momencie. W seksie chodzi o seks i na tej tajemnicy, którą niesie ze sobą bliskość z osobą drugiej płci należy się koncentrować. Tantra zaleca medytacje, które oddziałują na intuicję, empatię i zmieniają wytyczone myślowe szlaki: jak on to odbierze, czy on mnie kocha i dlaczego ciało się nie słucha. O medytacji powiem krótko, że wiąże się z technikami oddechowymi i koncentrowaniem się na określonych obszarach energetycznych.

Jakich obszarach?

Trudno nam będzie uciec od pojęcia czakramów, siedlisk energii, które ulokowane są w całym ciele. Otwierając wszystkie te ośrodki otwieramy się na pełne przeżywanie. W bezbóstwowym taoiźmie, buddyjskiej ścieżce, czerpiącej z tantry, w każdym z nas jest pierwiastek yin i yang, czyli energia żeńska i męska. Kobieta jest w stanie wyzwolić potężną siłę żeńską yin, a mężczyzna potężną siłę yang. Bez spotkania tych sił i wzajemnej wymiany nie jesteśmy w stanie osiągnąć harmonii. Ludzie praktykujący tantrę uważają - i coś w tym jest niestety - że seks w cywilizacji zachodniej przypomina wzajemne masturbowanie się. Czyli, że pozostajemy zamknięci i używamy drugiej osoby do osiągania przyjemności seksualnej. Chociaż w głębi tęsknimy za zjednoczeniem i głęboką bliskością.

Ale czary-mary. I jak to można zrobić? Utrzymując kontakt wzrokowy przez cały czas, jak przeczytałam w internecie?

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (17)

  • scupakus

    Oceniono 1 raz -1

    to jak wojna o orgazm....

  • wolny.rodnik

    Oceniono 4 razy 2

    Już jednak dość dużo wody w Wiśle upłynęło od czasu, kiedy czytałem podobne bzdety.
    Z jednej strony cyniczna dziennikarka, która z pewnością nawet nie przypuszcza co oznacza dobry sex. Z drugiej encyklopedia komunałów bez związku i ładu.

    Niczego nowego się nie dowiedziałem z tego artykułu. To żaden sex tantryczny tylko zwyczajny dobry sex. Doświadczony kochanek ma to wszystko na codzień. Nie potrzeba do tego ani czakramów, ani przepływów energii. Poprostu, wystarczy inteligentny i z inwencją, świadomy siebie i partnerki facet z dobrą kondycją, otwarta kobieta, miłość i czas.

  • niceflower454

    Oceniono 1 raz -1

    mam taka kumpele ,ktora za sex zaplacila 800-900 tys.panu (37 tys.razy 2 lata pracy),dom,mieszkanie za granica,3 operacji plastyczne,implanty i bog wie co jeszcze tylko po to by pan dopiero w 5 miesiacu ciazy wzial z nia slub (do dzis jednak tajemnica pozostaje fakt czy jego dzieckiem,smialabym watpic).

    Takze takie patologie ucza Polakow,ze raczej z dobrym sexem to u nas cieniutko...

  • koham.mihnika.copyright

    Oceniono 1 raz -1

    oczywiscie chodzi o czar, po angielsku charm.

  • koham.mihnika.copyright

    Oceniono 1 raz -1

    edynburg, skad u ciebie tyle pesymizmu? Kwiaty, pachnidla? Zainwestujesz, i co? Powiesz, kocham, a ona bedzie sie chciala wydac za maz! A co na to zona?
    Gdy mnie pytaja, skad mam tak wspaniala zone? Odpowiadam, czar i seks.
    Ci co mnie znaja maja niezly ubaw ;)

  • niceflower454

    Oceniono 1 raz -1

    Dodalabym tez brak platnosci i zobowiazan ze strony faceta oraz sex nie z powodu prokreacji (sypia ze mna bo chce miec dziecko,a zazwyczaj Polak robi to dlatego bo kobieta MU PŁACI badz przynosi dochod>>>taniej sie rozmnozy).

    To trudno to nazwac uczuciem ,namietnoscia czy dobrym sexem.To parodia.
    Oni sa gorsi od Arabów!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX