Szydełko kontra sprej

Sylwia Wilczak
14.04.2011 , aktualizacja: 08.04.2011 15:22
A A A Drukuj
W październiku 2009 r. w Sydney rzeźbę miejską powleczono włóczką. Akcja nosiła nazwę

W październiku 2009 r. w Sydney rzeźbę miejską powleczono włóczką. Akcja nosiła nazwę "I Heart Kings Cross" (Fot. GREG WOOD AFP)

Pojawiają się opinie, że mamy już feministyczną alternatywę dla graffiti
Znaki drogowe, skrzynki na listy, ławki, poręcze schodów, słupy latarni, hydranty, pomniki i drzewa 'ubierają' w ręczne robótki. W Poznaniu knitgrafficiarki działają od kilku miesięcy. 11 listopada ubiegłego roku ubrały koziołki z pomnika, który stoi przed urzędem miasta, w zrobione na drutach 'kondomki'. Akcji nie zakłóciła interwencja straży miejskiej, której siedziba znajduje się tuż obok. - Obserwowałam z ukrycia reakcje ludzi. Uśmiechali się, nikt nie protestował - opowiada Maja Brzozowska, socjolożka i członkini Poznańskiej Partyzantki Włóczkowej. 'Kondomki' zniknęły jednak z pomnika następnego dnia. O akcjach knitgrafficiarek można poczytać na blogu www.zawloczkujmymiasto.blogspot.com: 'Pierwszemu umieszczonemu w przestrzeni Poznania 'kondomkowi' nie dane było przetrwać 24 godzin. Umieszczony na ulicy Paderewskiego w piątek 21 maja o godzinie 19.29 -w sobotę przepadł bez śladu... Nie poddajemy się, wyciągamy wnioski (i druty) i szukamy innych lokalizacji'.

'Rezerwujemy sobie prawo do zupełnie niepoważnej improwizacji, radosnej tfurczości oraz nieoczekiwanych decyzji... Szajka partyzancka rozrasta się, werbuje nowych adeptów sztuki, a do partyzanckich narzędzi dołączyło szydełko'.

W PPW na razie są same kobiety. Do sympatyzowania z nimi przyznał się niedawno jeden z poznańskich blogerów: 'Całą... akcję - zabawę, poznałem przez Owcę i sam do końca nie wiem, dlaczego tak mi się spodobało (...). Do tego stopnia, że

w niedzielne popołudnie na owczej kanapie rozplątywałem splątaną wełnę, słuchając przy tym muzyki Green Day (...). Na drutach nie umiem robić, szydełkiem bawiłem się ostatni raz w szkole podstawowej, ale mogę przynajmniej tych kilka słów wspomnieć. I pokazać zdjęcia. I zakrzyknąć na koniec: Niech żyje PPW!'. Na warsztatach z robienia na drutach zorganizowanych w Londynie przez jedną z knitgrafficiarek z grupy The Cast off Knitting Club for Boys and Girls pojawiło się kilkudziesięciu chłopaków. Niektórzy z nich przyznali (dziennikarzom 'Daily Telegraph'), że przyszli tu wyrwać fajne dziewczyny, a pewien 42--letni prawnik stwierdził, że jak na prawdziwym obozie przetrwania mogą się tu sprawdzić macho.

Ruch knit graffiti zainicjowała kilka lat temu Amerykanka Magda Sayeg w rodzinnym Houston w Teksasie.

W 2006 r. ubrała w skarpetę przęsło mostu w Seattle i drzewa w parku. Owłóczkowała znaki drogowe w Los Angeles, latarnie i drogowskazy w Mexico City, balustrady i hydranty w Houston, parkometry i uchwyty w autobusach w Nowym Jorku. Potem rozpoczęła desant na inne kontynenty. Włóczkowe graffiti tworzyła już w Paryżu (jedna z monumentalnych rzeźb przed Palais de Chaillot na placu Trocadéro dostała wełnianą skarpetę), Wenecji, Mediolanie, Londynie, Kolonii, Sydney, a nawet w Chinach (zostawiła wełnianą vlepkę na jednym z kamieni w Wielkim Murze).

Najbardziej spektakularne dzieło przygotowywała przez tydzień w Mexico City - włóczką oplotła autobus. - Nie obchodzi mnie, że w każdej chwili mogę zostać aresztowana. Nie ma mowy, bym opuściła jakiekolwiek miasto bez pozostawienia po sobie śladu - mówiła Sayeg w wywiadach. Jak dotąd nikt jej nie aresztował.

Mniej szczęścia mieli członkowie grupy The Cast off Knitting Club for Boys and Girls - zostali wyproszeni z baru w hotelu Savoy w Londynie za zbyt hałaśliwe zachowanie, czyli trzaskanie drutami, jak donosił 'Daily Mirror'.

Niedawno głośno było o partyzanckiej grupie, która 'zaatakowała' pomnik Lenina w Seattle. Knitgrafficiarze ubrali przywódcę rewolucji październikowej w czerwone moherowe rękawiczki. Rękawiczki co jakiś czas znikały, ale grupa z uporem dziergała nowe. Karol XIII z pomnika w Sztokholmie od miesięcy nosi kolorowy krawat z włóczki. A na trawniku przed kasynem w Monako wyrosły wełniane kwiaty. To akcje grupy Masquerade z Paryża.

Właściwie po co to robią? - Żeby upiększyć, oswoić, ocieplić miejską przestrzeń. Żeby 'coś' wyrwało nas z rutyny, obudziło. Kolorowe włóczki kontrastują z szarością miasta - tłumaczy Maja Brzozowska. - Czasem robimy to po prostu dla zabawy. Żeby było fajnie.Włóczkę da się nawinąć na wszystko, jest cierpliwa, może układać się w najróżniejsze wzory, plątać się na najróżniejsze sposoby. Włóczkę można też wykorzystać w akcjach społecznych. Amerykanie wydziergali... różowe macice z wełny. Rozrzucone przed wejściem do waszyngtońskiego sądu najwyższego miały uwrażliwić na prawo kobiet do decydowania o aborcji. Z kolei londyńska grupa Cast off Knitting Club for Boys and Girls w myśl haseł: 'Zamiast zrzucać bomby, zacznij narzucać oczka', 'Rób swetry zamiast wojny', zaprojektowała z włóczki ręczny granat, niezbędny element antywojennego arsenału.

Czy knit graffiti można rozpatrywać w kategoriach sztuki, jako nową formę street artu?

- Na świecie tak jest postrzegana, uznana za nielegalną formę zdobienia miasta, przestrzeni publicznej. Prace z włóczki pojawiają się w galeriach sztuki i w fachowych publikacjach - mówi Marcin Rutkiewicz, prezes Fundacji Sztuki Zewnętrznej, współautor albumu 'Polski street art.'. - Na mnie działa rozweselająco. Uśmiecham się na jej widok. Taki mam odruch. Ta sztuka miękko wchodzi w przestrzeń, nie niszczy jej, nie degraduje. Jest tak kobieco miękka. Nie miałem pojęcia, że knitgrafficiarki są już w Polsce. Gdybym wiedział, na pewno znalazłyby się w albumie.

Maja Brzozowska: - Pojawiają się opinie, że to feministyczna alternatywa dla graffiti.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (6)

  • webskitom

    0

    Witam
    poszukuję knit grafficiarki z Warszawy. Chciałbym nakręcic portret takiej osoby.
    proszę o kontakt na acn1@interia.pl

    pozdrawiam

  • ogia

    0

    a ja widzialam na Marszalkowskiej przypiety rower caly w szydelkowym ubranku :) musial tam stac od dawna, ze ktos go zdazyl zaszydelkowac. fajnie to wyglada, zrobilam mu zdjecie.

  • ina_7

    0

    ciekawy sposób zwrócenia uwagi. Ciekawe, czy w Polsce nie zrodzi się krucjata przeciw szydełkom... ;) "ulanzalasem", a czemu feministki nie miały by lub nie mają dzieci? Dobrze, że ludzie są coraz bardziej świadomi i gdyby nie komentarze tego typu to pomyślałabym, że coraz "normalniej" jest w PL, że ludzie milsi i tolerancyjni. Nawet, jeśli nie jesteś feministką / feministą to odpóść sobie jadu. Jesli nie chcesz pomóc, to przejdz obojętnie.

  • ulanzalasem

    Oceniono 2 razy 0

    Dzieci nie mają i wyżywają się? Dobrze, że na 'martwych przedmiotach' xD

  • hadrian378

    Oceniono 4 razy 0

    "Feminizm zjawiskiem sympatycznym"

    Tak może powiedzieć tylko osoba, która w ogóle nie miała z tym do czynienia.

  • sakoveba

    Oceniono 5 razy -1

    Bardzo fajne. Mnie się podoba. (Feminizm generalnie jest zjawiskiem sympatycznym.)

    No, ale założę się, że nasza ponura "parada normalności" pozostawi tu wkrótce same wzgardliwe komentarze. Hej, nie bądźcie tak schematyczni!:-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Zobacz najnowszy numer

Wysokie Obcasy Extra w kioskach od 20 czerwca