http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Miecz, który flaczeje

Grzegorz Sroczyński
18.03.2010 , aktualizacja: 11.03.2010 17:30
A A A Drukuj
Samochód ze złotym zębem na przedzie. Cena: 12,50 zł. Jest to bardzo zmyślna skarbonka. Gdy wrzucimy do środka pieniądze, przedmiot będzie nas odstraszał swoim wyglądem i tym samym skłaniał do oszczędności.
Fot. Agata Jakubowska Samochód ze złotym zębem na przedzie. Cena: 12,50 zł. Jest to bardzo zmyślna skarbonka. Gdy wrzucimy do środka pieniądze, przedmiot będzie nas odstraszał swoim wyglądem i tym samym skłaniał do oszczędności.
Czyli co można kupić na poczcie?
Krowa na motorze. Cena: 6,20 zł. Przykład sztuki ludowej. Sądząc po zaskakujących detalach, figurka została pomalowana ręcznie przez artystę samouka.
Fot. Ft. Agata Jakubowska
Krowa na motorze. Cena: 6,20 zł. Przykład sztuki ludowej. Sądząc po zaskakujących detalach, figurka została pomalowana ręcznie przez artystę samouka.
Figurka dziewczęca. Cena: 7,20 zł. Wystarczy usunąć z niej pozostałości dziwnej mazi (zapewne kleju) i już mamy piękny prezent dla dziecka.
Fot. Ft. Agata Jakubowska
Figurka dziewczęca. Cena: 7,20 zł. Wystarczy usunąć z niej pozostałości dziwnej mazi (zapewne kleju) i już mamy piękny prezent dla dziecka.
Stojak na długopisy. Cena: 10,36 zł. Gustowny zegar, choć nie chodzi, ma wiele zalet. Łatwo odpada, skłaniając do zadumy nad przemijaniem.
Fot. Agata Jakubowska
Stojak na długopisy. Cena: 10,36 zł. Gustowny zegar, choć nie chodzi, ma wiele zalet. Łatwo odpada, skłaniając do zadumy nad przemijaniem.
Dyrektorzy rejonów mieli pełną dowolność w doborze towarów. Na pocztach w Płocku pojawiły się nawet kołdry

Poczta w reprezentacyjnym miejscu Warszawy (ulica Wiejska, tuż przy Sejmie). Jak zwykle - kolejka. Nudzę się, oglądam gablotki. Stoją w nich zadziwiające precjoza. Lalki, samochodziki, słonik z kokardką. Można je kupić po równie zadziwiających cenach, np. 16,36 zł, 5,23 zł. Fascynujące.

- Chciałem kupić słonia - mówię do urzędniczki z okienka. Szuka klucza do gablotek.

- Słoń stoi już chyba od roku, nieco się zakurzył - ostrzega.

- A dlaczego poczta sprzedaje słonie?

- Nie mam pojęcia. Dostajemy te rzeczy z centralnego magazynu, są na wszystkich pocztach w Warszawie. Ludzie często się dziwią.

Klucz od gablotki się znalazł. Wybraliśmy precjoza, dziwując się i obśmiewając. Urzędniczka doradziła mi zakup wspaniałego samochodu z wyszczerzonym złotym zębem na przedzie. - Właśnie przyszedł nowy towar - mówi - chiński miecz świecący, który po pomachaniu flaczeje, będzie w sprzedaży od jutra.

Następnego dnia nabyłem rzeczony miecz (z 'Gwiezdnych wojen'). Jest z gąbki i jak nim pomachać, rzeczywiście flaczeje. Ale świecić nie chce.

Prezes też się dziwi

Zakupione precjoza zabrałem na spotkanie z wiceprezesem Poczty Polskiej Mariuszem Popkiem. Ustawił je na swoim biurku. - Piękne to te rzeczy nie są - westchnął. - Jak stoję na poczcie w kolejce, sam się dziwię asortymentowi.

- Ale po co to wszystko?

- To pomysł z lat 90. Żeby poczty były mniej deficytowe i zarabiały.

- I udało się?

- Nie bardzo. Dyrektorzy rejonów mieli pełną dowolność w doborze towarów. No i pojawiły się rzeczy od Sasa do Lasa. Chemia gospodarcza, elektronika, zabawki, znicze. Na pocztach w Płocku sprzedawano nawet kołdry. Jak się uwzględni koszty obsługi tego wszystkiego, to zarobek właściwie jest żaden. W dodatku ludzi wkurza, że chcą odebrać polecony, a urzędniczka szuka dla kogoś słonia na zapleczu.

- A dlaczego te rzeczy są takie brzydkie?

- Musi pan zapytać w warszawskim okręgu pocztowym, to ktoś od nich je wybierał.

Towar muszę wyżebrywać

Anna Kosewska, zastępca dyrektora oddziału pocztowego Warszawa-Centrum, obejrzała słonia i samochodzik z zębem. - No wie pan, to jest przecież dla dzieci, może im się podoba.

- Pani dyrektor sama to wybierała?

- No skąd. Mamy tutaj stosowny dział, zaraz poproszę panią Edytę.

Podziel się