http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Plisowana dama

Małgorzata Czyńska
10.12.2009 , aktualizacja: 04.12.2009 14:13
A A A Drukuj
Żeby zrobić wrażenie na przyjaciołach, stawała na głowie. Elsie de Wolfe była prawdopodobnie pierwszą kobietą, która farbowała włosy na niebiesko, i pierwszą profesjonalną projektantką wnętrz
<b>Elsie de Wolfe</b>
Fot. CORBIS
Elsie de Wolfe
Przedwojenny dom Elsie de Wolfe, która wprowadziła modę na tkaniny drukowane we wzory skór dzikich zwierząt. Lubiła je łączyć z XVIII-wieczną meblarską klasyką
Fot. Materiały prasowe
Przedwojenny dom Elsie de Wolfe, która wprowadziła modę na tkaniny drukowane we wzory skór dzikich zwierząt. Lubiła je łączyć z XVIII-wieczną meblarską klasyką
Elsie de Wolfe przez pół wieku była jedną z najlepiej znanych postaci socjety, a spece od mody okrzyknęli ją najlepiej ubraną kobietą. Na zdjęciu z mężem Charlesem Mendlem
Fot. Forum
Elsie de Wolfe przez pół wieku była jedną z najlepiej znanych postaci socjety, a spece od mody okrzyknęli ją najlepiej ubraną kobietą. Na zdjęciu z mężem Charlesem Mendlem
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Przenicowała domy bogaczy i wskazała proste rozwiązania zwyczajnym ludziom, posprzątała po architektach i dekoratorach 'małej, grubej królowej w czarnej sukni, obwieszonej biżuterią' - tak Elsie de Wolfe zapamiętała królową Wiktorię, kiedy w roku 1885 jako 20-latka była prezentowana na królewskim dworze. Jasne kolory, bezpretensjonalne meble z wikliny, podręczne stoliki, wygodne fotele i mnóstwo światła, francuskie antyki i szczypta Orientu - kluczowe elementy stylu Elsie de Wolfe wciąż wydają się świeże i stanowią ściągę dla niejednego architekta wnętrz. 'Byłam rebeliantką w brzydkim świecie - mówiła. - Aż wreszcie postanowiłam, że będę ten świat upiększać, że to właśnie będę robić w życiu'.

Najbardziej traumatyczne wspomnienie z dzieciństwa miało związek z dekoracją wnętrz. Kiedyś po powrocie ze szkoły na ferie Elsie odkryła, że podczas jej nieobecności rodzice zmienili wystrój salonu. Widok ścian wyłożonych tapetą we wzór szarych palmowych liści na tle czerwieni, zieleni i brudnej żółci projektu czołowego angielskiego artysty Williama Morrisa był dla Elsie 'jak cios nożem'. Długo leżała na podłodze, histerycznie płacząc, kopiąc nogami i waląc pięściami w dywan.

Jeśli coś nie podobało się Elsie, niekoniecznie było w złym guście. Znienawidzone przez nią meble Morrisa powszechnie uchodzą za dzieła sztuki użytkowej. Niemniej jednak 'nie lubiła stylu wiktoriańskiego, tego panującego stylu jej smutnego dzieciństwa, i postanowiła wymazać go ze swojego słownika projektantki'- pisze Huston Wilkinson, prezes fundacji Elsie de?Wolfe. Zanim jednak do tego doszło, Elsie wiodła typowy żywot młodej, zamożnej Amerykanki - większość dzieciństwa spędziła w Szkocji, podróżowała po Europie. I pewnie gdyby nie śmierć ojca, który pozostawił w spadku jedynie karciane długi, nie musiałaby myśleć o pracy. Z powodzeniem grała w amatorskich przedstawieniach, zdecydowała się więc na scenęzawodową. Debiutowała w 1891 roku, ale nie odniosła sukcesu; bardziej niż aktorskim talentem zwracała uwagę sukniami od paryskich krawców. Pewien krytyk teatralny nazwał ją 'wiodącą przedstawicielką sztuki dobrego ubierania się'. W 1935 roku francuscy eksperci ogłoszą ją najlepiej ubraną kobietą na świecie, podkreślając, że umie nosić to, w czym jej do twarzy, zręcznie wykorzystując modę.

W teatrze Elsie przyswoiła sobie zasady budowania dekoracji i scenograficzne triki, które wykorzysta w późniejszej pracy projektantki wnętrz. Nowojorski apartament przy Sutton Place, który dzieliła z ukochaną Elisabeth (Bessy) Marbury, zaskakiwał gości przestronnymi pokojami utrzymanymi w pastelowych kolorach, stonowaną elegancją i brakiem typowego dla epoki natłoku bibelotów. Elsie i Bessy należały do pionierskiego pokolenia pracujących kobiet. Marbury była jedną z pierwszych agentek teatralnych, wśród jej klientów byli Oscar Wilde, George Bernard Shaw, Sarah Bernhardt i Edmond Rostand. W ich domu spotykało się środowisko amerykańskich feministek. Kiedy w 1905 roku grupa wpływowych nowojorskich kobiet (m.in. Marbury i dziedziczka fortuny Annie Morgan) postanowiła założyć pierwszy klub dla pań, wystrój wnętrz powierzono debiutującej w zawodzie Elsie de Wolfe. Otwarty w roku 1907 Colony Club z miejsca uczynił ją sławną.

Chociaż już w XIX wieku panowała opinia, że kobiety mają wrodzony talent do dekorowania wnętrz, to na początku XX wieku nadal była to męska profesja. W 1895 roku Candace Wheeler, która odegrała ważną rolę w uświadamianiu kobietom ich możliwości kreatywnej pracy, opublikowała dwa artykuły 'Interior Decorations as Profession for Women' ('Dekorowanie wnętrz jako zawód dla kobiet'), w których namawiała do kształcenia kobiet w tym kierunku. Rzeczywiście znalazło się kilka chętnych, latami studiujących style historyczne kobiet, jak np. niejaka pani Davidge, która uczyła się ponad dziesięć lat, zanim odważyła się udekorować jeden dom. Brak też solowych karier - pasierbica Candace Wheeler Alice G. Durham Wheeler pracowała wspólnie z mężem architektem. Darcy Gaw i Mary Mower też działały z mężczyznami. Podobnie Marion Mahony, która już w 1894 roku ukończyła architekturę na Massachusetts Institute of Technology, najpierw pracowała z kuzynem, a potem u Franka Lloyda Wrighta w jego Oak Park Studio.

Dopiero Elsie de Wolfe zdobyła sławę jako samodzielna projektantka (do dzisiaj uważana jest za pierwszą profesjonalną projektantkę wnętrz) i otworzyła drogę zawodową grupie kobiet nazywanych "lady decorators", które brak kwalifikacji nadrabiały dobrym smakiem oraz wyczuciem stylu i z powodzeniem projektowały historyczne wnętrza domów elity.

Sale Colony Club oczarowały współczesnych Elsie i całkowicie zmieniły panujące standardy. Zamiast naśladować ciężką atmosferę wnętrz klubów dla dżentelmenów, de Wolfe wprowadziła kobiecy styl z obfitością tkanin układanych w staranne fałdy (nazywano ją nawet 'plisowana damą'), podłogami wyłożonymi ceramicznymi kaflami, parawanowymi ażurowymi ściankami dzielącymi pokoje na przytulne zakątki. Podróżujące po Stanach milionerki obowiązkowo zatrzymywały się w Colony Club, a potem zachwycone zamawiały nowe projekty wnętrz swoich rezydencji u Elsie de Wolfe. Wśród jej klientów byli: filantropka Elizabeth Milbank, książę Windsoru, przemysłowiec Henry Frick - najbogatszy i 'najbardziej znienawidzony człowiek Ameryki'. Zajmowała teraz ogromne biuro przy Piątej Alei, gdzie miała showroom, zastęp sekretarek, asystentów i księgowych.

W 1913 roku opublikowała swoją najbardziej wpływową książkę 'The House in Good Taste' ('Dom w dobrym guście'), w której prezentowała indywidualny styl, dawała wskazówki, jak urządzać wytworne nowoczesne wnętrza, stosując delikatne kolory i proste formy, co było wyrazem eklektycznej inspiracji wieloma historycznymi źródłami, ale bez uciekania się do dokładnej imitacji konkretnej epoki, chociaż najbardziej widoczna była jej fascynacja XVIII-wieczną Francją. Lubiła, żeby pokoje się uzupełniały, ale nie dopasowywała rzeczy 'na sztywno'. Wolała malowane ściany niż tapety. Światło zapewniało mnóstwo lamp, kandelabrów i kinkietów. Zezwalała na używanie kopii antyków, twierdząc, że dobra reprodukcja jest lepsza niż słaby oryginał. Klasyczne Ludwiki malowała na biało i dawała im oryginalną tapicerkę - chętnie we wzory skór dzikich zwierząt. Lubiła kolory niebieski, różowy i kremowy; łączyła zielenie, purpury i blade fiolety, a na widok Partenonu wykrzyknęła: 'Beżowy - mój kolor!'.

Ona pierwsza wprowadziła modę na zestaw czerni i bieli we wnętrzach, a zachwycony Elsie kompozytor Cole Porter uwiecznił ją w piosence 'The Black and White Baby of Mine'. Przez kilkadziesiąt lat uchodziła za wyrocznię w sprawach stylu i należała do grona celebrytów. O jej ślubie z dyplomatą sir Charlesem Mendlem w 1926 roku 'New York Times' donosił na pierwszej stronie. Nazywano ją 'jedną z najlepiej rozpoznawanych osób nowojorskiej socjety', nawet jej poranne ćwiczenia były sławne - w swojej autobiografii wyznawała, że w wieku 70 lat zaczynała dzień od jogi i chodzenia na rękach. 'American Decades' pisał, że Elsie de Wolfe 'była prawdopodobnie pierwszą kobietą, która farbowała włosy na niebiesko, stawała na głowie, żeby zrobić wrażenie na przyjaciołach, a XVIII-wieczne krzesła obijała tkaniną we wzór skóry leoparda'.

Podziel się